Zagłębie Lubin rozgląda się za potencjalnymi transferami na półmetku rozgrywek. Wygląda na to, że środek pola będzie jednym z obszarów, nad którego wzmocnieniem będą pracowali Miedziowi. Jednym z kandydatów ma być Maxime Dominguez z brazylijskiej Vasco da Gamy – informuje Filip Trokielewicz.
Kim jest Maxime Dominguez?
Maxime Dominguez na świat przyszedł 1 lutego 1996 roku w Genewie. Pierwsze kroki w poważnej piłce stawiał w drużynach Servette FC, którego jest wychowankiem. Aktualnie związany jest z CR Vasco da Gama, drużyną z brazylijskiej ekstraklasy. Mimo to większość 2025 roku spędził w kanadyjskim Toronto FC, gdzie występował na boiskach Major League Soccer. Na kontynent północnoamerykański trafił w ramach wypożyczenia, a barwy Toronto przywdziewał w 25 spotkaniach, zaliczając w nich jedną asystę. Wraz z rozpoczęciem nowego roku kalendarzowego, wrócił do Brazylii.
Przenosiny do Polski nie byłyby czymś nowym dla 29-latka. Szwajcar polskim kibicom dał znać o swoim istnieniu głównie w barwach Miedzi Legnica. Maxime razem z Miedzianką awansował do PKO BP Ekstraklasy, a w jej trykocie wystąpił 62-krotnie. Strzelił wówczas 7 bramek oraz zanotował 14 asyst. Rozgrywający był też związany z Rakowem Częstochowa, lecz jego przygoda z ekipą spod Jasnej Góry zakończyła się na jednym występie oraz niespełna miesięcznym pobycie w drużynie Medalików.
Maxime jest młodzieżowym reprezentantem Szwajcarii, aczkolwiek w seniorskiej kadrze narodowej jeszcze nie zadebiutował. Co ciekawe, środkowy pomocnik ma podwójne obywatelstwo: szwajcarskie oraz hiszpańskie, ze względu na narodowość jego ojca.
Miedziowi skorzystają z kiepskich relacji na linii Dominguez – Vasco da Gama?
Zgodnie z doniesieniami Filipa Trokielewicza, Maxime Dominguez jest jednym z zawodników rozpatrywanych przez Zagłębie Lubin. 29-latek z pewnością byłby dużym wzmocnieniem dla podopiecznych trenera Leszka Ojrzyńskiego, a jeden czynnik może mieć kluczowe znaczenie w kontekście ewentualnej przeprowadzki. Rozgrywający nie figuruje w planach szkoleniowca Vasco da Gamy, co Lubinianie sprytnie będą chcieli wykorzystać. Jego umowa z brazylijskim zespołem obowiązuje przez następne dwanaście miesięcy.
Mimo podrzędnej pozycji w hierarchii Szwajcar nie będzie wracał do gry po długiej przerwie. Ostatnie mecze rozgrywał w październiku ubiegłego roku, a przez większość sezonu był zawodnikiem eksploatowanym w kanadyjskim Toronto. Na placu gry pojawiał się często, lecz dyspozycja jego byłej drużyny „nie powalała na kolana”.
