Austria wróciła na mistrzostwa świata po 28 latach i zaczęła turniej od zwycięstwa, choć mecz z Jordanią wcale nie był dla drużyny Ralfa Rangnicka spokojnym spacerem. Faworyt wygrał 3:1, ale debiutant z Azji zostawił po sobie dużo lepsze wrażenie, niż sugerowały przedmeczowe przewidywania.
Rangnick zaskoczył już przed pierwszym gwizdkiem. Marko Arnautović, najlepszy strzelec w historii reprezentacji Austrii, rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych, a w ataku od pierwszej minuty pojawił się Saša Kalajdžić. Europejska drużyna była wyraźnym faworytem, ale realnie nie było tego widać na murawie. Pierwszy cios zadał Romano Schmid, który w 20. minucie huknął zza pola karnego i dał swojej drużynie prowadzenie. Scenariusz marzeń wszedł w życie. Od tego momentu wystarczyło kontrolować spotkanie i pilnować korzystnego rezultatu – problem w tym, że Austria nie potrafiła tego zrobić.
Jordania mogła liczyć na punkty, ale Austria miała super rezerwowego
Jordania mogła odpowiedzieć bardzo szybko. Zespół Jamala Sellamiego szukał przede wszystkim przestrzeni za plecami austriackiej defensywy. Jeszcze przed przerwą debiutant stworzył kilka sytuacji, a Austria mogła mieć pretensje głównie do siebie, że po objęciu prowadzenia pozwalała rywalowi tak często rozpędzać się w przejściu do ataku. Austriacy mogli oddać Jordanii piłkę, ale powinni kontrolować poczynania przeciwnika, a nie jedynie czekać na jego kolejne szarże. Po przerwie przyszła zasłużona kara. W 50. minucie Ali Olwan ruszył z piłką niemal od połowy boiska, dostał za dużo miejsca, zszedł do prawej nogi i uderzył od słupka do siatki. Dla Jordanii był to gol historyczny — pierwszy w dziejach tej reprezentacji na mistrzostwach świata. Dla Austrii sygnał alarmowy, że zwycięstwo nie będzie formalnością. Tak naprawdę spotkanie rozpoczynało się na nowo, a czas działał na korzyść przeciwnika.
Rangnick zdawał sobie z tego sprawę i zareagował szybko. Na boisku pojawił się Arnautović, a Austria zaczęła szukać bardziej bezpośrednich rozwiązań. Doświadczony napastnik faktycznie trafił do siatki w 70. minucie, ale radość Austriaków nie trwała długo. Po analizie VAR arbiter dopatrzył się wcześniejszego zagrania ręką Stefana Poscha i gol został anulowany. Kilka minut później drużyna Sellamiego sama zadała sobie cios. Po rzucie rożnym piłka niefortunnie odbiła się od Yazana Al-Araba i wpadła do bramki. Obrońca Jordanii, który wcześniej długo utrzymywał defensywę w grze, zapisał się w protokole w najgorszy możliwy sposób, chociaż trafienie początkowo zostało zapisane na konto Arnautovicia. 37-latek okazał się więc kluczowy dla losów rywalizacji. Wszedł na murawę i nagle to, co przez wcześniejszą część meczu stanowiło ogromny problem, zaczęło się układać.
Końcówka dla drużyny z Europy
W końcówce Arnautović miał jeszcze okazję, by zamknąć spotkanie, jednak uderzył prosto w Yazeeda Abu Lailę. Austria nie wypuściła jednak ostatnich minut spod kontroli. W doliczonym czasie gry doświadczony napastnik znów znalazł się w polu karnym, a jego uderzenie trafiło w interweniującego Salima Obaida. Po analizie VAR arbiter uznał, że obrońca Jordanii zagrał piłkę ręką i wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Arnautović, który w 90+11 minucie pewnym strzałem podwyższył na 3:1 i definitywnie zamknął mecz. Rangnick może odetchnąć z ulgą, chociaż wynik nie pokazuje realnego scenariusza meczu.

