Hiszpania zaczęła mundial od falstartu. Co poszło nie tak?

Hiszpania na rozpoczęcie Mistrzostw Świata 2026 tylko bezbramkowo zremisowała z Republiką Zielonego Przylądka. Dlaczego mistrzowie Europy i reprezentacja, która pod wodzą Luisa de la Fuente strzela mnóstwo bramek nie potrafiła złamać defensywy jednego z najsłabszych na papierze zespołów na turnieju? Czy po pierwszym meczu trzeba już bić na alarm?

Hiszpania jak z 2022 roku

Reprezentacja Hiszpanii na poprzednim wielkim turnieju, czyli EURO 2024 była chwalona przede wszystkim za zmianę sposobu gry. To nie był już zespół nastawiony w każdym meczu na zdominowanie przeciwnika przez posiadanie piłki, a grał bardziej wertykalnie, szybciej zdobywał przestrzeń i częściej korzystał z szybkich ataków. Oczywiście, selekcjoner Luis de la Fuente miał w tym swoje zasługi, natomiast kluczowa była zmiana charakterystyki skrzydłowych. Podczsa Mistrzostw Europy rozgrywanych w Niemczech dwoma kluczowymi postaciami ofensywy La Furia Roja (a nawet nie tyle ofensywy, co całej drużyny) byli Lamine Yamal i Nico Williams. Obaj skrzydłowi rozegrali kapitalny turniej, poprowadzili reprezentację do złota i dodali do stylu gry Hiszpanów niezbędnej dynamiki.

REKLAMA

W meczu z Republiką Zielonego Przylądka obaj nie byli jednak gotowi na grę od 1. minuty ze względu na urazy, z którymi przyjechali na mundial. Bez nich zobaczyliśmy powrót Hiszpanii z 2022 roku, której nikt dobrze nie wspomina, ponieważ wówczas brakowało im przebojowych skrzydłowych. To był zespół świetnie utrzymujący się przy piłce, ale nie potrafiący przyspieszyć gry. Luis de la Fuente na skrzydłach postawił na Ferrana Torresa oraz Gaviego. Obaj w Barcelonie grają na innych pozycjach. Ten pierwszy występuje jako napastnik, a ten drugi jest środkowym pomocnikiem. Wprawdzie obaj mają doświadczenie z gry na skrzydle (Ferran długi czas był prawoskrzydłowym, a Gavi podobną rolę jak w meczu z Republiką Zielonego Przylądka pełnił w Barcelonie pod wodzą Xaviego), ale nieprzypadkowo ostatnimi czasy są ustawiani na innych pozycjach.

Problem w stworzeniu indywidualnej przewagi

W meczach, w których rywal broni się całym zespołem w pobliżu wlasnego pola karnego, dla reprezentacji prowadzących grę w ataku pozycyjnym kluczowe są boczne sektory boiska, ponieważ środek zazwyczaj jest zamknięty. Można liczyć na dośrodkowania, natomiast przy grze z Mikelem Oyarzabalem na „9-tce”, który nie ma warunków fizycznych typowego napastnika trudno oczekiwać, że zdominuje on pole karne. Hiszpania Luisa de la Fuente z reguły największe zagrożenie opierała więc na skrzydłowych. Yamal i Williams nie tylko potrafili wygrać pojedynek, ale również dobrze współpracowali z bocznymi obrońcami oraz skrajnymi środkowymi pomocnikami schodzącymi w ten sektor.

W meczu z Republiką Zielonego Przylądka wystawienie w wyjściowej jedenastce Gaviego zmieniło rolę zawodników ustawionych po lewej stronie. Piłkarz Barcelony szukał miejsca w środku, między liniami, a Marc Cucurella trzymał szerokość. Pomysł Hiszpanów zakładał podania na wolną przestrzeń do lewego obrońcy i to był schemat, z którego stwarzali największe zagrożenie. Mimo to lewa strona i tak nie byla specjalnie produktywna, natomiast jeszcze gorzej prezentowało się prawe skrzydło. Ferran Torres również jest zawodnikiem bazującym na atakowaniu przestrzeni, a ma problemy z wygrywaniem pojedynków czy kreowaniem sytuacji z bocznej strefy boiska. W poniedziałek dostał od trenera 81 minut. W tym czasie wygrał tylko 1 z 9 pojedynków i nie wykreował żadnej sytuacji.

Luis de la Fuente nie trafił z wyborami personalnymi na pierwszy mecz. 64-latek pod niedostępność od 1. minuty Lamine’a Yamala oraz Nico Williamsa postanowił zmienić charakterystykę skrzydłowych, co nie zdało egzaminu. W kadrze są jeszcze Yeremy Pino z Crystal Palace oraz Victor Munoz z Osasuny, których profil piłkarski bardziej pozwoliłby utrzymać wypracowaną dynamikę ofensywy, ale de la Fuente nie skorzystał z nich.

To jeszcze nie czas, aby bić na alarm

Mimo falstartu reprezentacji Hiszpanii, nie jest to jeszcze czas, aby bić na alarm. – Kiedy piłka nie chce wpaść… to może się zdarzyć. Ale mistrzostwa świata są bardzo długie. Pamiętajcie, są bardzo, bardzo długie – mówił po meczu Luis de la Fuente.

Trudno nie przyznać mu racji. Nowy format Mistrzostw Świata daje duży komfort faworytom w fazie grpowej. Nie dość, że po zwiększeniu liczby uczestników, w grupie rywalizujesz z teoretycznie słabszymi przeciwnikami to dodatkowo jest szansa awansu do fazy pucharowej nawet z 3. miejsca. Hiszpanii ciągle wystarczy wygrać z Arabią Saudyjską lub Urugwajem, aby zameldować się w fazie pucharowej. Co więcej, nawet dwa kolejne remisy prawdopodobnie wystarczą im do wyjścia z grupy, ponieważ – według algorytmów profilu Football Meets Data w serwisie X – 3 punkty z bilansem bramkowym równym 0 (a taki bylby w przypadku trzech remisów) dają 96% prawdopodobieństwa awansu dla drużyn z trzecich miejsc. Ten sam profil po pierwszych meczach w grupie H daje Hiszpanom 98% szans na wyjście z grupy.

Zresztą, wystarczy sobie przypomnieć historię poprzednich mundiali, aby zdać sobie sprawę, że bicie na alarm po pierwszym meczu nie jest uzasadnione. Hiszpanie na pewno wrócą do RPA i roku 2010, gdy na start przegrali ze Szwajcarią, a na koniec zostali Mistrzami Świata. Na ostatnim mundialu w Katarze ten sam schemat powtórzyła Argentyna, która przegrała z Arabią Saudyjską. Lionel Scaloni dobrze jednak zareagował na tą porażkę i dokonał kilku zmian, które odmieniły grę Argentyny, natomiast Luis de la Fuente… nawet nie musi tego robić. Wystarczy, że wróci do sprawdzonych rozwiązań, których w meczu z Republiką Zielonego Przylądka nie mógł jeszcze zastosować, ponieważ podstawowi skrzydłowi nie byli w pełni gotowi do gry.

Hiszpania przede wszystkim zależy od Lamine’a Yamala

Nico Williams jest w znacznie gorszej dyspozycji niż przed dwoma laty na EURO 2024 i trudno spodziewać się, aby rozegrał podobnie dobry turniej, natomiast skrzydłowy Barcelony od tego czasu jeszcze zanotował postęp. W meczu z Kabowerdeńczykami pojawił się na boisku na ostatnią „kwartę” – czyli w drugiej połowie podczas przerwy na nawodnienie – i choć jego wejście nie przyniosło bramki zespołowi to rozruszało ofensywę. Lamine Yamal podjął najwięcej prób dryblingów spośród zawodników Hiszpanii i potrafił wprowadzać lub zagrywać piłkę w pole karne..

REKLAMA

Hiszpania zagrała słabo, ale w całym meczu stworzyła wystarczająco okazji, aby przynajmniej raz trafić do siatki i uniknąć blamażu. Mistrzom Europy nie powinien zdarzyć się taki występ, ale mimo to nie powinien on drastycznie zmniejszać ich szans na końcowy triumf. Najmocniejszą wersję Hiszpanii na tym turnieju jeszcze zobaczymy.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ