Za nami drugi dzień drużynowego turnieju United Cup. W porównaniu do wczorajszych wydarzeń, dzisiaj mieliśmy niesamowicie dużo emocji, a wszystko za sprawą meczów męskich. Trzy z czterech spotkań panów kończyły się bowiem w trzech setach, z czego szczególnie dwa trzymały w napięciu od początku do końca. Co zatem działo się na kortach w Sydney i Perth? Zapraszam na krótkie podsumowanie dnia.
Z całą pewnością najlepszym pojedynkiem spośród wszystkich rozegranych dzisiaj meczów był ten z udziałem 40-letniego Stana Wawrinki. Podejmował on w nim Arthura Rinderknecha. Po pełnym dramaturgii boju i ponad trzech godzinach walki pokonał Francuza zapewniając drużynie Szwajcarii zwycięstwo w całym spotkaniu z “Trójkolorowymi”. Pierwszy punkt natomiast zdobyła złota medalistka z Tokio: Belinda Bencic, która w dwóch setach wygrała z Leolią Jeanjean.
Jednak to co zrobił dziś Stan Wawrinka po prostu nie mieści się w głowie. Pierwszą partię przegrał wynikiem 5:7, a później dwukrotnie był o włos od porażki. W drugim i trzecim secie było 5:5 w tie-breakach i za każdym razem doświadczony Szwajcar zdołał przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Ostatecznie wygrał 5:7, 7:6(5), 7:6(5) notując pierwsze zwycięstwo w nowym sezonie.
Jego bekhend funkcjonował dzisiaj na najwyższym światowym poziomie i wcale nie było widać, że jest zawodnikiem, który rywalizuje na poziomie ATP od ponad dwudziestu lat. A zwycięstwo nad Francuzem zapewniło mu również coś więcej niż zwykłą wygraną. Wawrinka został bowiem jednym z pięciu tenisistów, którzy w Erze Open wygrywali mecz rangi ATP Tour przez przynajmniej dwadzieścia trzy lata. Poza nim są to kolejno:
Jimmy Connors – 25 wygranych
Roger Federer – 24 wygrane
Richard Gasquet – 24 wygrane
Rafael Nadal – 23 wygrane
A już niebawem dołączy do nich inny wielki, jeśli nie największy zawodnik w historii tenisa: Novak Djokovic, który w zainauguruje swój sezon w przyszłym tygodniu podczas turnieju ATP 250 w Adelajdzie.
Wawrinka uses his legendary backhand to set up the winner 🚀#UnitedCup pic.twitter.com/pSbwal04dm
— Tennis Channel (@TennisChannel) January 3, 2026
Fantastyczny początek Caspera Ruuda
Na start sezonu nie może narzekać również 12. w światowym rankingu – Casper Ruud. Norweg rozegrał dziś niesamowite spotkanie i od razu pokonał w nim zawodnika z Top 10 notowania ATP – Alexa De Minaura. Wychodziło mu dosłownie wszystko, świetnie serwował, dobrze spisywał się na returnie i w akcjach pod presją. Obronił wszystkie pięć break-pointów, z którymi przyszło mu się mierzyć i w nieco ponad półtorej godziny odprawił faworyta gospodarzy – 6:3, 6:3.
Dzięki tej wygranej Ruud zaraz obok Alcaraza, Sinnera i Djokovica jest jedynym tenisistą, który licząc od 2022 roku nie ma ujemnego bilansu z zawodnikami z najlepszej dziesiątki światowych list (bilans 16-16).
Jego dzisiejszy triumf natomiast okazał się niewystarczający, aby zapewnić reprezentacji Norwegii zwycięstwo nad Australią. A wszystko dlatego, że swoje spotkania przegrała zarówno Malene Helgo jak i mikstowa para Ulrikke Eikeri/Viktor Durasovic. Tym samym rozpoczęli oni swój występ w United Cup od porażki 1-2 i aby mieć szansę na wyjście z grupy muszą pojutrze wygrać z Czechami. A z pewnością nie będą w tym pojedynku faworytami.
Sensacja w meczu Fritza
Do ciekawego zwrotu akcji doszło dziś jeszcze w starciu pomiędzy Taylorem Fritzem a Sebastianem Baezem. Amerykanin prowadził w tym spotkaniu już 1:0 w setach i 2:0 w drugim, a jednak ostatecznie zszedł z kortu pokonany. Wszystko za sprawą niezwykłej woli walki i nieustępliwości Argentyńczyka, który po przegranej pierwszej partii wyraźnie podniósł poziom. Fritz natomiast od połowy meczu wydawał się ospały i zmęczony. Ado tego bardzo irytował się po każdym złym zagraniu, co na pewno nie pomagało w utrzymaniu skupienia i koncentracji.
Po przegraniu match-balla połamał rakietę, co był chyba najlepszym podsumowaniem jego dzisiejszego występu. Miał wszystko w swoich rękach, ale nie zdołał domknąć spotkania, co okazało się tragiczne w skutkach. Po dwóch godzinach i trzydziestu pięciu minutach zwyciężył Sebastian Baez (4:6, 7:5, 6:4) i dał drużynie Argentyny pierwszy punkt w starciu z USA.
Jednak później do gry wkroczyła Coco Gauff i pewnie pokonując Solanę Sierrę bardzo szybko doprowadziła do wyrównania. A po chwili odpoczynku Amerykanka w parze z Christianem Harrisonem uporała się jeszcze z Argentyńskim duetem: Maria Lourdes Carle/Gaudio Andreozzi czym zapewniła swojej reprezentacji wygraną 2-1 w całym spotkaniu.
A już jutro czekają nas cztery kolejne mecze:
Niemcy – Holandia (Sydney)
Kanada – Chiny (Sydney)
Wielka Brytania – Japonia (Perth)
Włochy – Szwajcaria (Perth)
