GKS Katowice oddala się od strefy spadkowej!

Pogoń Szczecin i GKS Katowice to drużyny, które mają problemy z ustabilizowaniem swojej formy. Obecnie to trudne do okiełznania ekipy. GieKSa na przykład odnotowała serię 4 zwycięstw z rzędu (włącznie z pucharem), by przegrać u siebie z Piastem Gliwice. Pogoń z kolei w 5 ostatnich spotkaniach wygrała 3 razy, przegrała 2. Obydwa kluby pilnie potrzebowały punktów. 11. miejsce to dla Portowców rozczarowanie – choć to słowo w tym przypadku jest sporym niedopowiedzeniem. GKS ma trochę większe problemy. Trudno tu mówić o nożu na gardle, bo sezon jeszcze długi. Niemniej jednak katowiczanie przed tym meczem byli w strefie spadkowej, na 16. miejscu.

Mocny start katowiczan

Pogoda dziś w Katowicach nie rozpieszczała. Gęsta mgła podawała w wątpliwość sens rozgrywania tego meczu. Ostatecznie doszedł do skutku, a przy Nowej Bukowej uczczono śp. Jana Furtoka, którego rocznica śmierci przypadła na środę. I chyba podopieczni Rafała Góraka uświadomili sobie, że legenda Gieksy obserwuje ich z nieba, bo natychmiastowo objęli prowadzenie. Valentin Cojocaru kiepsko wybił piłkę, prosto pod nogi Märtena Kuuska. Estończyk rozciągnął akcję na skrzydło, gdzie czekał Borja Galán. Hiszpan z zegarmistrzowską precyzją wrzucił do Adama Zrel’áka, a Słowak otworzył wynik.

REKLAMA

Pogoń zdominowała posiadanie piłki po straconej bramce. Na niewiele to się zdawało szczecinianom, bo GKS nie dopuszczał ich do głosu. Podopieczni Thomasa Thomasberga mieli niemałe kłopoty z przebiciem się przez zasieki katowiczan. Pierwszy kwadrans w ataku słabiutki w wykonaniu Pogoni. Groźniej się zrobiło w 21. minucie. Sam Greenwood przetestował Rafała Strączka, który nie dał się pokonać Anglikowi. Tempo spotkania słabło z każdą minutą. Bramkarze obu zespołów nie mieli zbyt wiele pracy. Jeśli Pogoń zbliżała się do bramki, to katowiczanie skutecznie tłumili zagrożenie w zarodku. Czasem nawet nie było takiej potrzeby. Tak jak przy mocnym uderzeniu Adriana Przyborka, który o mało co nie ustrzelił chłopca od podawania piłek.

Bezsilna Pogoń, bezsilna…

Posiadanie piłki Portowców wynosiło około 75%. To miażdżąca przewaga, którą szczecinianie powinni byli wykorzystać najmocniej, jak tylko się da. Tym bardziej szokujące było to, że ekipa z Górnego Śląska zdobyła swoją drugą bramkę. Katowiczanie dobrze spisali się w destrukcji i otworzyła się szansa na kontratak. Zrel’ák poradził sobie bez trudu z niepewnym Dimitriosem Keramitsisem i podał do nadbiegającego Mateusza Nowaka. 32-latek bez namysłu kropnął na bramkę Cojocaru. 75% posiadania piłki i 2 bramki straty. Takiej groteski to by się nawet Witkacy nie powstydził…

Na początek drugiej połowy Portowcy mieli kilka okazji podbramkowych, lecz żadna z nich nie dała oczekiwanego rezultatu. Strasznie się meczyli z GKS-em. Przy tak miażdżącym posiadaniu piłki, przy tak licznych strzałach, to jest niepojęte, czemu Pogoń nie była w stanie zdobyć choćby bramki kontaktowej. Blisko był Musa Juwara, i to bezpośrednio z rzutu wolnego. Niby blisko, a jednak tak daleko celu. Gieksa z kolei nie cofnęła się całkowicie do obrony, lecz zmniejszyła nieco tempo. Nigdzie jej się bowiem już nie spieszyło, wystarczyło jedynie utrzymać ten wynik do końca. A przy takiej bezradności Pogoni w ofensywie było to jak najbardziej wykonalne.

GKS ucieka ze strefy spadkowej!

Dobrych okazji brakowało po obu stronach. Gieksa mogła zamknąć ten mecz, i jeszcze nie zamknęła. Pogoń mogła wrócić do walki, i jeszcze nie wróciła. Obie ekipy znalazły się w klinczu. Nie zmieniała się statystyka posiadania piłki, tutaj nadal szczecinianie mieli ogromną przewagę. To nie przeszkadzało podopiecznym Rafała Góraka kontrolować tego, co działo się na murawie. Zrobiła się toporna kopanina, niezbyt przyjemna dla oka. Piłkarze grali, jakby myślami byli już pod prysznicem. Skończenie tego meczu tak z 10-15 minut przed regulaminową 90. minutą wcale nie byłoby takim głupim pomysłem…

Nie byłoby, zwłaszcza ze względu na fakt, że wynik do końcowego gwizdka się nie zmienił. Posiadanie piłki jest przereklamowane, to fakt. Jednakże przegrać z tak miażdżącą przewagą, i w posiadaniu, i w liczbie strzałów, to trzeba umieć. Pogoń rozegrała bardzo słaby mecz i tu nie znajdzie się dla niej żadne usprawiedliwienie. Nawet dobra dyspozycja rywala ich tu nie tłumaczy. Katowice to nieprzyjazny teren dla szczecinian. Ze świecą trzeba szukać wygranej Portowców w tym mieście, a i tak się nie znajdzie. GKS zgarnia cenne 3 punkty i awansował aż o 4 pozycje w tabeli – aktualnie jest na 12. miejscu.

GKS Katowice – Pogoń Szczecin 2:0 (Zrel’ák 7′, Nowak 37′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    142,227FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ