REKLAMA

W pogoni za rekordem Mullera

Do końca sezonu Bundesligi pozostało 12 kolejek. Bayern pewnie zmierza po kolejne mistrzostwo i nawet porażka z Eintrachtem nie powinna przeszkodzić w drodze po tytuł. Od jakiegoś czasu kibice żyją inną rywalizacją. Czy Robert Lewandowski zdoła poprawić legendarny rekord strzelecki Gerda Mullera?

40 trafień Niemca z sezonu 1971/72 do dziś uważane jest, za wynik poza zasiegiem śmiertelników. Oczywiście, moglibyśmy zestawiać z nim rezultaty strzeleckie Leo Messiego, ale w Bundeslidze nikt nie zbliżył się do wyniki Pana Gerda. Nikt do czasu Roberta Lewandowskiego. Lewy w zeszłym sezonie uzbierał aż 34 trafienia, a przecież nie rozegrał wszystkich spotkań.

W obecnym już po 5 kolejkach miał na swoim koncie 10 goli. Dotychczas na 21 występów, tylko w 4 nie udało mu się wpisać na listę strzelców. Reasumując, na 12 kolejek do końca sezonu, Lewy ma 26 trafień. Dobicie do 40 jest realne, ale będzie niezwykle trudnym zadaniem.

Dlaczego? Bayern nie jest w optymalnej formie.

Rekord Mullera z wszystkich celów jest prawdopodobnie najmniej istotnym. Za chwilę powróci rywalizacji w Lidze Mistrzów, gdzie Bawarczycy zapewne skierują swoją uwagę. Absolutnie nie zdziwi mnie, jeśli Polak w którymś ze spotkań Bundesligi wyląduje na ławce.

Spójrzmy w kalendarz. Już 6 marca Bayern zmierzy się z Borussią Dortmund. Na początku kwietnia czekać ich będzie wyjazdowe starcie z Lipskiem. A przecież – Champions League powoli wkracza w decydującą fazę. Jeśli Robert miał poprawić swój bilans strzelecki, to raczej z takimi zespołami jak Hertha, Schalke czy Arminia, a nie przeciwnikami, którzy najprawdopobniej wysoko zawieszą poprzeczkę.

Osobiście obstawiam więc, że wynik Gerda Mullera przetrwa kolejny rok. Lewy nie ma ciśnienia, żeby poprawić go za wszelką cenę. Być może jest tego najbliżej w całej swojej karierze, ale dziś ważniejszy wydaje się dwumecz z Lazio.

REKLAMA
Marcin Pietkiewicz
Marcin Pietkiewiczhttp://mymistrzowie.pl/
Płakałem za Ayrtonem Senną, krzyczałem gdy Ebi Smolarek wkręcał Portugalczyków w ziemię i otwierałem oczy ze zdumienia widząc Chrisa Weidmana nokautującego Andersona Silvę. Futbol kocham, chociaż nie raz miałem go dosyć. Zarywam noce oglądając gale MMA, ale nigdy nie żałuję.
PODOBNE
REKLAMA

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ

99,040FaniLubię
10,664ObserwującyObserwuj
556ObserwującyObserwuj
REKLAMA