Żarty się skończyły. Wiele było w polskim futbolu projektów, które miały zaprowadzić „niewielkie” kluby do Ekstraklasy – niewiele potrafiło jednak wytrzymać zniecierpliwienie osób, które przeznaczały na ten cel pieniądze. Być może Wieczysta Kraków tuż przed metą zrezygnowałaby ze ścigania, gdyby Jarosław Królewski chciał oddać władzę w Wiśle Kraków. Tak się jednak nie stało i Wojciech Kwiecień będzie musiał zadowolić się miejscem w elicie dla klubu, który jeszcze kilka lat temu rywalizował w lidze okręgowej. Co z tego wyniknie i jakie perspektywy ma przed sobą Wieczysta Kraków?
Kluczowe pytanie w kontekście Wieczystej nie dotyczy stadionu, bazy treningowej czy własnej akademii. Wszystko zależy od tego, jak bardzo Wojciech Kwiecień jest uparty w dążeniu do celu. Krakowski klub był swoistym fenomenem, bowiem grając na poszczególnych poziomach, potrafił sięgać po piłkarzy z wyższych lig. Oczywiście, z każdym kolejnym awansem poprzeczka szła w górę, a w sezonie 2025/26 same wzmocnienia miały kosztować 1,6 mln euro — nie wliczając w to kosztów agentów pośredniczących przy transakcjach. W PKO BP Ekstraklasie ta kwota musi pójść w górę. Kwiecień bez wątpienia zdaje sobie z tego sprawę. Paradoksalnie jednak, los podsuwa mu gotowe rozwiązania.
Sporo znanych piłkarzy „do ściągnięcia”
Kacper Tobiasz — Michał Karbownik, Bartosz Bereszyński, Paweł Dawidowicz, Tomasz Kędziora — Przemysław Płacheta, Karol Linetty, Konrad Michalak, Sebastian Kowalczyk — Bartosz Białek, Afimico Pululu. Powyższą jedenastkę można skompletować… nie płacąc kwoty odstępnego. Wielu zawodników o mocnych nazwiskach lada moment będzie wolnymi graczami, więc teoretycznie wystarczy zaoferować im odpowiedni kontrakt. Wieczysta Kraków może zrobić dokładnie to, co robiła przez ostatnie lata. Dać lepszą pensję niż konkurencja. Napiszę więcej — będę mocno zdziwiony, jeśli z wymienionej grupy nazwisk minimum 2-3 nie trafi do beniaminka Ekstraklasy.
Nie chce mi się wierzyć, by Wojciech Kwiecień nagle zmienił swoje spojrzenie na futbol. To nie jest osoba, która chce sadzić ziarno i czekać, aż pewnego dnia stanie się piękną rośliną. Oczywiście, środki na rozwój zaplecza też mogą się znaleźć, jednak Wieczysta Kraków to przede wszystkim projekt doraźny, który ma tu i teraz dać frajdę. Kwiecień najwyraźniej lubi angaże piłkarzy o głośnych nazwiskach i to raczej się nie zmieni. Czy któryś z zawodników będzie narzekał na konieczność gry — powiedzmy przy Reymonta — skoro kwoty na koncie będą się zgadzały? Pytanie retoryczne.
Wieczysta była projektem innym niż wszystkie i takim prawdopodobnie pozostanie
Zepsuje rynek, przepłacając za piłkarzy, być może pokusi się o jakieś szalone ruchy w stylu Kurta Zoumy, Dušana Tadicia czy Danny’ego Ingsa. Wojciech Kwiecień kierował tym klubem „po swojemu” i paradoksalnie — osiągnął w ten sposób sukces. Dlaczego więc miałby teraz zmieniać klubową politykę? Będzie to od niego wymagało jeszcze większych pieniędzy, ale to raczej nie będzie problemem. Kluczem będzie cierpliwość i upór. Wiara w projekt, gdy wyniki nie będą tak udane jak w ostatnich sezonach. Już w pierwszej lidze Wieczysta nie była w stanie dominować rywali, a poziom wyżej będzie o to jeszcze trudniej.
Jedno jest pewne — po awansie do Ekstraklasy Wieczysta przestanie być sympatyczną ciekawostką. Zacznie być pełnoprawnym uczestnikiem gry, w której każdy wydatek, każda decyzja transferowa i każdy kryzys będą oglądane pod lupą. Wojciech Kwiecień chciał wielkiej piłki? No to ją dostał. Teraz polski futbol powie mu „sprawdzam”.

