Sam Messi to za mało. Scaloni musi podjąć ryzyko z Anglią

Argentyna awansowała do półfinału, ale jej droga nie była usłana różami. Mistrzowie świata na papierze mieli najłatwiejszą drabinkę, a mimo to uwikłali się w dwie dogrywki. Największym problemem tej kadry, poza PESEL-em, jest przywiązanie do nazwisk. Lionel Scaloni przez całą fazę pucharową ani razu nie skorzystał z usług Nico Paza, Giuliano Simeone i Valentina Barco. Większego zaufania nie otrzymał również Giovani Lo Celso, który rozegrał kapitalny mecz z Jordanią.

120 minut z Cabo Verde, potworne męki z Egiptem i kolejna dogrywka ze Szwajcarią. Zdecydowanie nie tak powinna wyglądać droga Argentyny do półfinału. Wiele do życzenia pozostawiały nie tylko stykowe wyniki, ale także sama gra. Albicelestes grali wolno, bardzo niechlujnie i przyspieszali tempo jedynie w sytuacjach kryzysowych.

REKLAMA

Powrót do lat wcześniejszych

Gdy wydawało się, że po licznych sukcesach Lionel Scaloni w końcu znalazł sposób, by gra Argentyny nie była oparta wyłącznie na Leo Messim, czar prysł. 39-latek miał udział już przy 10 bramkach, co stanowi 58% całego dorobku mistrzów świata. Na poprzednim turnieju kapitan Argentyny również był niezbędny, ale ciężar gry brali na siebie także Enzo Fernández i Julián Álvarez. Tym razem znów praktycznie wszystko zależy od Leo. Tę dysproporcję dobitnie pokazują statystyki.

Najwięcej bramek, asyst, oddanych strzałów i stworzonych sytuacji – za tym wszystkim stoi 39-latek. Dla porównania drugi najlepszy strzelec, Lautaro Martínez, zdobył o sześć bramek mniej i oddaje trzykrotnie mniej celnych strzałów. Największym zaskoczeniem może być jednak statystyka udanych dryblingów. Messi notuje średnio 2,5 udanego dryblingu na 90 minut, podczas gdy o 14 lat młodszy Thiago Almada – zaledwie 1,5. Jeszcze większe dysproporcje widać w kluczowych podaniach. Tercet De Paul – Fernández – Mac Allister zanotował ich łącznie mniej (12) niż sam Leo Messi (21). W Katarze proporcje wyglądały zupełnie inaczej: Messi – 21, De Paul – Fernández – Mac Allister – również 21.

Argentyna tęskni za Di Marią

Dużym problemem Argentyny są zdecydowanie skrzydła. Nikt nie spodziewał się, że aż tak trudno będzie wypełnić lukę po Ángelu Di Maríi. To właśnie były zawodnik między innymi Realu Madryt był, obok Messiego, kluczową postacią i wnosił ogromną jakość do gry na skrzydłach.

Na tegorocznym mundialu Argentyna cierpi na brak dobrych skrzydłowych, przez co większość akcji rozgrywa środkiem, gdzie często brakuje dynamiki i przyspieszenia. Lionel Scaloni próbuje maskować te braki częstymi włączeniami do akcji bocznych obrońców. I właśnie tutaj pojawia się problem. Argentyna często atakuje siedmioma lub ośmioma zawodnikami, przez co po każdej stracie piłki naraża się na groźne kontrataki. Jakby tego było mało, gołym okiem widać, że w baku Messiego jest coraz mniej paliwa. To automatycznie odbija się na grze ofensywnej całej drużyny.

Scaloni musi postawić na młodość

W meczu z Anglią Lionel Scaloni musi przygotować niemal perfekcyjny plan taktyczny. Anglia to drużyna, która lubi atakować z kontrataku, dlatego prawdopodobnie to Albicelestes będą prowadzić grę. W argentyńskich mediach mówi się o przygotowaniu specjalnego planu na to spotkanie.

Narzędzia do szybszej, bardziej wertykalnej gry Scaloni ma na ławce rezerwowych. Nico Paz – kreatywność, Giuliano Simeone – pressing, Giovani Lo Celso – kontrola, Valentín Barco – nieprzewidywalność.

Poprzednie mecze pokazały, że obecny plan taktyczny nie sprawdza się najlepiej. W starciu z tak jakościową drużyną jak Anglia potrzebne będą odważne i jakościowe zmiany.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ