Potężny McTominay! Manchester United pokonuje Chelsea

Na ławce trenerskiej Manchesteru United zasiadał jeszcze Sir Alex Ferguson, kiedy to Chelsea po raz ostatni wygrała na Old Trafford. Forma „Czerwonych Diabłów” w ostatnim czasie pozostawia wiele do życzenia, dlatego wydawało się, że dzisiejsze spotkanie może być idealnym momentem na przełamanie tej haniebnej serii. Chelsea również ma swoje problemy. Przed meczem zajmowała 10. miejsce w tabeli i traciła do Manchesteru United 5 punktów. Piłkarze Erika ten Haga mają jednak problem z wygrywaniem z tymi największymi markami w Premier League. A tą wciąż mimo kryzysu jest The Blues. Zarówno jedni jak i drudzy chcieli swoim kibicom, a przede wszystkim sobie coś udowodnić.

Ofensywne nastawienie gospodarzy

Piłkarze „Czerwonych Diabłów” od samego początku spotkania ruszyli na swoich rywali. Nie chcieli pozostawić miejsca gościom na wyprowadzanie piłki i z minuty na minutę coraz bardziej nacierali. Agresja, ambicja i odwaga. To cechowały podopiecznych Erika ten Haga. Momentami nie do poznania byli gospodarze. Dominowała przede wszystkim pewność siebie i chęć dążenia do strzelania goli.

REKLAMA

W 9. minucie rzut karny zmarnował Bruno Fernandes. Po tym zawodnicy Chelsea złapali lekki wiatr w żagle i przeprowadzili kilka kontrataków, lecz na szczęście dla Manchesteru United nie były one skuteczne. Starcie przypominało momentami wymianę ciosów, podczas której nie było przerwy w graniu. Gra toczył się od bramki do bramki. Jednak lepiej w tym wszystkim wciąż odnajdywali się piłkarze Erika ten Haga. Dążyli do wyjścia na prowadzenie i dopięli swego. Wepchnęli wręcz swoich rywali do pola karnego i za sprawą Scotta McTominaya w 19. minucie strzelili pierwszego gola w tym spotkaniu.

źródło: Viaplay Sport Polska w serwisie X

Goście wyglądali na przestraszonych i nie do końca wiedzących, po co tak naprawdę znaleźli się na boisku. Próbowali robić pojedyncze zrywy, lecz na tak zmotywowany Manchester United to było zdecydowanie za mało. Dali się zepchnąć głęboko do obrony piłkarze Mauricio Pochettino i musieli za to zapłacić golem. Tak naprawdę mogli tylko dziękować swoim rywalom, że w pierwszej połowie stracili tylko jedną bramkę. Spokojnie mogli przegrywać zdecydowanie większą ilością goli. Jednak u zawodników Manchesteru United szwankowała skuteczność.

Można śmiało powiedzieć, że była to najlepsza połowa „Czerwonych Diabłów” w tym sezonie Premier League oraz jedna z lepszych w całej kadencji Erika ten Haga. Gdy wydawało się, że piłkarzom Manchesteru United w pierwszej połowie już nic nie zagrozi to tuż przed przerwą w 45. minucie bramkę wyrównującą dla Chelsea strzelił Cole Palmer. Mimo tego wciąż mogła w pierwszej połowie podobać się gra piłkarzy Erika ten Haga. Wkradło się pod jej koniec za dużo rozluźnienia, co „The Blues” bardzo dobrze wykorzystali.

Rażący brak skuteczności

Mecz wciąż był bardzo otwarty. Obie ekipy grały odważny i widowiskowy dla oka futbol. Gra toczyła się od bramki do bramki. Praktycznie nie było mowy o momentach przestoju. Jednak o ile w pierwszej połowie można było mówić o dominacji Manchesteru United, to w drugiej części spotkania nie do końca tak to wyglądało. Chelsea zaczęła się budzić i wyglądała po prostu lepiej. Podopieczni Mauricio Pochettino poczynali sobie bardzo śmiało. Emanowała u nich pewność siebie, a bojaźliwość została zażegnana. Poszli goście na wymianę ciosów i nie zamierzali tego meczu przegrać. Brakowało jak zawsze skuteczności i chłodniej głowy. Jednak mogli się „The Blues” podobać w drugiej części spotkania. Szkoda, że za dobrą grę nie dają punktów. Okazji było nawet mniej niż w pierwszej połowie.

To nie tak, że role się odwróciły i to „Czerwone Diabły” tylko się broniły. Wciąż gospodarze więcej tworzyli, lecz obrona Chelsea była bardziej szczelna, a ataki dokładniejsze. Od 60. minuty goście zaczynali coraz bardziej słabnąć. Tak jakby to miało być wszystko, na co ten zespół w tym meczu stać. Gospodarze nacierali i znowu przypominali zespół z pierwszej części spotkania. Odwaga i dążenie do kolejnych goli. To cechowało dzisiaj grę Manchesteru United. Dlatego w 69. minucie swoje drugie trafienie w tym meczu dołożył Scott McTominay i ponownie Manchester United objął prowadzenie. Starania Chelsea poszły na marne. Były one zbyt niemrawe i piłkarze Erika ten Haga pokazywali swoim rywalom, jak powinno się atakować, wykorzystując swoje okazje.

Piłkarze Manchesteru United zagrali dzisiaj bardzo dobre spotkanie i zasłużenie odnieśli w nim zwycięstwo. Mogą mieć tylko żal do siebie, że w tym meczu strzelili zaledwie dwa gole. Okazje, które stworzyli, były bardzo dobre, a ich ilość sprawiała, że lepsza ofensywa zmiotłaby dzisiaj z boiska Chelsea. „Czerwone Diabły” wciąż pozostają na 6. miejscu w ligowej tabeli, lecz do zajmującego czwarte miejsce Manchesteru City tracą zaledwie trzy oczka. Chelsea wciąż na 10. miejscu.

Manchester United — Chelsea 2:1 (McTominay 19′, 69′ – Palmer 45′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    108,220FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ