Polscy napastnicy — od kłopotu bogactwa, do wielkiego kryzysu

Czerwiec 2019 roku. Reprezentacja Polski pod wodzą Jerzego Brzęczka demoluje Izrael 4:0. Po jednym golu strzelają Robert Lewandowski oraz Krzysztof Piątek. Obaj niemalże do końca sezonu 2018/19 rywalizują o Złotego Buta. Finalnie notują po 22 gole i zajmują 5. miejsce w zestawieniu najlepszych europejskich strzelców. Sytuacja jest o tyle ciekawa, że rozgrywający swój najlepszy sezon w Serie A Arkadiusz Milik (17 goli), w kadrze narodowej siada jedynie na ławce rezerwowych. Nie brakuje głosów sugerujących, by reprezentacja spróbowała grać na trzech napastników. Nasza siła ogniowa robi bowiem wrażenie. Dziś — wspomnienie tamtego sezonu wydaje się abstrakcją.

Mimo że mamy już wrzesień, tylko dwóch polskich piłkarzy przekroczyło granicę 10 strzelonych goli

Robert Lewandowski uzbierał 12 trafień — co nie jest wybitnym wynikiem, biorąc pod uwagę jego wyczyny strzeleckie z wcześniejszych lat. Robert jest jednak niezastąpiony w pierwszym składzie reprezentacji i nawet gdyby selekcjoner chciał poszukać innych rozwiązań, po prostu nie ma kogo wystawić w miejsce Lewego. Kim jest ten drugi strzelec? To Oskar Zawada, 27-letni napastnik Wellington Phoenix, więc z racji na egzotykę jego ligi, selekcjoner nie bierze go poważnie pod uwagę. Gorszy bilans mają m.in. Łukasz Zwoliński (8 goli), Karol Świderski (7 goli), Szymon Włodarczyk (6 goli) czy Dawid Kurminowski (6 goli). To smutne, ale wystarczy strzelić 4 ligowe gole przez 9 miesięcy, by znaleźć się w gronie osiemnastu najskuteczniejszych Polaków.

REKLAMA

Fernando Santos szukając napastników do swojej kadry, nie chce podejmować ryzyka. Oczywiście, sytuacja jest skomplikowana, jednak w tym momencie bazuje wyłącznie na nazwiskach zawodników — bowiem jak inaczej wytłumaczyć stawianie na Arkadiusza Milika, który spadł do roli napastnika numer 3 w Juventusie? Arek ostatniego gola w oficjalnym spotkaniu dla „Starej Damy” strzelił w… kwietniu.

Wszystko nie tak…

Dlaczego Milik nadal jest powoływany? Niestety, konkurenci są w równie złej albo i gorszej sytuacji. Krzysztof Piątek wciąż czeka na debiutanckiego gola w lidze tureckiej. Bartosz Białek jest kontuzjowany, a i zdrowy, niczym szczególnym nie zachwycał w Eredivisie. Adam Buksa ostatnie trafienie zanotował w maju… 2022 roku. Jakub Świerczok wylądował w drugiej lidze japońskiej, a po powrocie z zawieszenia uzbierał ledwie 2 bramki. Karol Angielski? Ostatni gol w październiku ubiegłego roku. Można się śmiać, widząc tego typu bilanse, ale my mówimy o napastnikach, którzy byli realnymi kandydatami do gry w kadrze narodowej!

Opcjami dla Santosa są więc Karol Świderski oraz Dawid Kownacki. Ten pierwszy jest dziś pewniakiem do kadry, bowiem w przeciwieństwie do reszty napastników — systematycznie znajduje drogę do siatki. W tyle głowy mamy jednak świadomość tego, że poziom MLS nie jest najwyższy, a Karol potrafi mieć serię wielu spotkań bez strzelonego gola. Kownaś? Póki co niech przebije się w Werderze, co po sprowadzeniu Rafaela Borre wcale nie jest pewne. Obaj powinni mieć w obecnej sytuacji miejsce w kadrze narodowej, ale w dużym stopniu ze względu na brak alternatyw, a nie własną wysoką wartość.

Mimo że jego gra w Górniku Zabrze była sporym rozczarowaniem, warto także śledzić formę Szymona Włodarczyka. Początek w ekipie Sturm Graz ma bowiem obiecujący. Czy to jest piłkarz na poziomie reprezentacyjnym? Mamy spore wątpliwości, ale takowych — poza Robertem Lewandowskim po prostu brakuje. Raków, Lech czy Legia preferują zagranicznych snajperów, polscy napastnicy preferują grę za granicą, gdzie niestety nie spełniają oczekiwań, mają problemy zdrowotne lub po prostu przeżywają bolesną weryfikację. Dziś pozostaje nam jedynie czekać, aż ktoś z napastników mających strzeleckie zatwardzenie, zacznie grać na miarę oczekiwań, albo któryś z dających jakąkolwiek nadzieję, zdoła się odpowiednio rozwinąć.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,877FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ