REKLAMA

Piękny gol Richarlisona, Brazylia pokonuje Serbię!

Starcie Brazylii z Serbią zamykało pierwszą kolejkę zmagań grupowych na Mistrzostwach Świata w Katarze. Canarinhos przez wielu uważani są za jednych z głównych kandydatów do końcowego triumfu, w Orłach upatruje się natomiast czarnego konia turnieju. Było to starcie brazylijskiej magii z serbską solidnością.

Mogliśmy po części spodziewać się takiego obrazu tego meczu

Brazylijczycy prowadzili grę, długimi momentami przebywając na połowie rywali. Bardzo aktywny był Neymar, który jako wolny elektron uczestniczył w każdej ich akcji. Tite z pewnością miał kim postraszyć, wystawiając bardzo ofensywny skład, z Lucasem Paquetą w środku pola, zamiast bardziej defensywnego Freda. Na nie wiele to się jednak zdało, bo Serbowie od początku byli bardzo dobrze zorganizowani w obronie.

Canarinhos mogli grać długo piłką, ale mieli problem z przedarciem się przez obronę rywali. Jeżeli już udało się oddać już strzał, to albo był on blokowany, albo nie sprawiał większych trudności serbskiemu bramkarzowi. Niewidoczny był Richarlison, a i Vinicius czy Raphinha na skrzydłach nie mieli miejsca na rozpędzenie się z piłką. Serbowie grali bardzo odpowiedzialnie, ale trzeba zaznaczyć, że byli nastawieni na grę defensywną.

Brazylia nabierała rozpędu

Wraz z biegiem czasu Serbowie zostawiali coraz więcej miejsca przed własną bramką. Brazylijczycy mogli grać znacznie swobodniej, a przy tym i szybciej. Coraz śmielej poczynali sobie nawet w polu karnym Orłów. Serbia nie prezentowała się już w defensywie tak dobrze, jak przed przerwą. Wynik w 62. minucie otworzył Richarlison, dobijając uderzenie Viniciusa. 10 minut później ten sam zawodnik podwyższył wynik, popisując się znakomitym uderzeniem nożycami. Serbowie wyglądali na podłamanych, a Brazylijczycy wręcz przeciwnie. Nie przestawali atakować, mając wciąż apetyt na kolejne gole. Do samego końca oglądaliśmy już tylko kolejne okazje stwarzane sobie przez Canarinhos.

Z pewnością zamysłem drużyny trenera Stojkovica było, aby tego meczu przede wszystkim nie przegrać. Remis byłby dla nich korzystnym wynikiem. Ich wyjścia ofensywne w drugiej połowie były bardzo nieśmiałe, ale i defensywa nie była już tak szczelna, jak w pierwszej części meczu. Mieli plan na powstrzymanie Brazylii, ale nie wystarczyło im sił, aby wykonać go do samego końca.

Brazylijczycy przywitali się z Mistrzostwami Świata w Katarze zwycięstwem, prezentując się z bardzo dobrej strony. Zdominowali rywala, a przy tym byli w stanie pokazać piłkarską magię, tak z nimi kojarzoną.

REKLAMA
Michał Jeleń
Michał Jeleńhttps://mymistrzowie.pl/
Piłka nożna na pierwszym miejscu. Fan Realu Madryt. Najczęściej piszę o lidze hiszpańskiej, ale staram się nie zamykać tylko na nią.
PODOBNE
REKLAMA

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ

98,550FaniLubię
10,667ObserwującyObserwuj
556ObserwującyObserwuj
REKLAMA