Lech Poznań w tym roku obronił mistrzostwo Polski. Choć wiemy, że liczba punktów w aktualnych rozgrywkach będzie niższa od tej sprzed roku (minimum o 9, maksymalnie o 12) to jeśli weźmiemy pod uwagę wiele innych czynników powinniśmy wstrzymywać się z ocenami, iż Kolejorz zanotował regres względem poprzedniego sezonu. Wręcz przeciwnie – można postawić tezę, ze tegoroczny zespół jest jeszcze lepszy od tego sprzed roku, mimo że w lidze punktował gorzej.
Liczba meczów
Pierwszy czynnik, na który trzeba zwrócić uwagę to liczba meczów, jaki zespół rozegrał w całym sezonie. Niels Frederiksen przychodził do Lecha po sezonie, w którym nie zakwalifikowali się do eliminacji europejskich pucharów. Ponadto rok temu odpadli z Pucharu Polski już we wrześniu, na pierwszej przeszkodzie (Resovii Rzeszów), więc tak naprawdę przez prawie cały sezon pracowali według standardowego mikrocyklu, gdzie przez cały tydzień przygotowujesz się do meczu. Od lipca do maja Kolejorz rozegrał 35 spotkań we wszystkich rozgrywkach.
Obecny sezon Lech Poznań zakończy z 54 rozegranymi meczami. To o 54% więcej niż przed rokiem. Doszły oczywiście europejskie puchary, które zajmowały drużynę przez całe lato (eliminacje) i jesień (faza ligowa) oraz na początku wiosny (faza pucharowa, gdzie zmagania zakończyli na etapie 1/8 finału Ligi Konferencji). Dopiero po marcowej przerwie reprezentacyjnej przeszli na grę raz w tygodniu. Jak trudną sztuką jest połączenie udziału w europejskich pucharach z ligą doświadczało już wiele polskich zespołów w ostatnich latach. Wystarczy przywołać statystykę, że ostatnim klubem, który zdobył mistrzostwo Polski grając w fazie ligowej lub – jak było to wcześniej, przed reformą formatu europejskich pucharów – fazie grupowej była Legia Warszawa w sezonie 2016/17. Lechowi było o tyle łatwiej, że wszystkie cztery najsilniejsze kadrowo polskie drużyny grały w Lidze Konferencji i do mistrzostwa nie potrzeba było wielu punktów, ale i tak warto docenić przełamanie impasu drużyn grających w Europie.
Zespół Nielsa Frederiksena dojechał do mistrzostwa ze średnią 1,79 pkt/mecz
Nawet w realiach bardzo wyrównanej Ekstraklasy jest to kiepski wynik mistrza, ale jak na zespół łączący ligę z pucharami – jeden z najlepszych w ostatnich latach. Sprawdźmy ile punktów zdobywały kluby grające na jesień w pucharach od rozszerzenia ligi do 18 zespołów:
- Jagiellonia Białystok 2024/25 – 61 pkt
- Lech Poznań 2022/23 – 61 pkt
- Legia Warszawa 2023/24 – 59 pkt
- Legia Warszawa 2024/25 – 54 pkt
- Raków Częstochowa 2023/24 – 52 pkt
- Legia Warszawa 2021/22 – 43 pkt
Przy zwycięstwie w ostatniej kolejce Lech ma więc szansę wskoczyć na szczyt tej klasyfikacji. Niels Frederiksen wywiązał się więc z obowiązku połączenia ligi z europejskimi pucharami.
Czy Lech Poznań gra lepiej?
Liczba punktów to najważniejszy, ale nie jedyny miernik, na który warto spojrzeć podsumowując sezon danego zespołu. Przy Bułgarskiej bardzo poważnie podchodzą do bardziej zaawandowanych statsytyk, jak przykładowo współczynnik goli oczekiwanych (xG). Tego typu dane – jak informował pod koniec 2025 roku Przegląd Sportowy – w klubie mają wziąć na tapet podejmując decyzję o przyszłości Nielsa Frederiksena.
Lech przyjął model gry nastawiony na ofensywę i w obecnym sezonie Ekstraklasy ma najlepszy atak w lidze. Wprawdzie tyle samo strzelonych bramek ma Lechia Gdańsk, natomiast to Kolejorz najwięcej razy trafiał do siatki z gry, oddał najwięcej strzałów oraz strzałów celnych, a także ma najwyższy współczynnik goli oczekiwanych (xG). Ponadto stworzył najwięcej szans, a bycie liderem w liczbie wymienionych podań oraz celności zagrań świadczy o powtarzalnej dominacji nad przeciwnikami.
Jak obecny Lech wypada w porównaniu z zespołem sprzed roku? Choć liczba goli spadła to oficjalne dane dostarczane przez Ekstraklasę sugerują, że w tym sezonie Kolejorz tworzył bardziej jakościowe sytuacje (współczynnik xG wzrósł z 1,63 do 1,91/mecz). Mistrz Polski z kolei zaczął pozwalać rywalom na trochę więcej pod własną bramką (wskaźnik xGC wzrósł z 1,06 do 1,14/mecz). Niemniej jednak, porównując wykreowane szanse przez Lecha w porównaniu do ich przeciwników różnica xG w obecnych rozgrywkach jest wyższa (+0,77 xG/mecz) niż rok temu (+0,57 xG/mecz). W Poznaniu bardzo dużą wagę przykładają także do intensywności, a w tym aspekcie – mimo rozegrania 19 meczów więcej we wszystkich rozgrywkach – zespół utrzymał poziom. Parametry pokonanego dystansu oraz liczby sprintów pozostały na zbliżonym poziomie. Twarde dane sugerują, że Lech zanotował postęp względem poprzedniego sezonu.
Lech Poznań jesienią, a Lech Poznań wiosną
Dla topowych europejskich zespołów kluczowe jest zbudowanie szczytu formy na późną wiosnę, gdy decydują się losy walki o mistrzostwo, a Liga Mistrzów wkracza w decydującą fazę. Polskie kluby grające w Europie obowiązują nieco inne prawa, ponieważ kluczowe mecze w kontekście układu całego sezonu rozgrywają na samym jego początku, w eliminacjach europejskich pucharów. Dla Nielsa Frederiksena był to o tyle trudny sezon, że do kwalifikacji Champions League przystąpili bez kluczowych zawodników dla ofensywy zespołu z poprzedniego sezonu. Odszedł Afonso Sousa, a Ali Gholizadeh, Patrik Walemark oraz Daniel Hakans byli kontuzjowani. To oznaczało, że trener nie mógł skorzystać z czterech z sześciu najlepszych piłkarzy pod względem klubowej klasyfikacji kanadyjskiej w poprzednim sezonie Ekstraklasy. Dodatkowo z gry na prawie cały sezon wypadł Radosław Murawski, podstawowy defensywny pomocnik Lecha w sezonie 2024/25.
Niels Frederiksen musiał więc wprowadzać nowych piłkarzy i uczyć ich charakterystycznego systemu gry nie mając wiele czasu na trening, ponieważ przez większość jesieni zespół rozgrywał dwa mecze w tygodniu. Lech w 2025 roku zadbał o to, aby nie przegrać żadnego trofeum (awansował do fazy pucharowej Ligi Konferencji, nie odpadł z Pucharu Polski i utrzymywał niewielki dystans do lidera Ekstraklasy), a wiosną, po pierwszym pełnym okresie przygotowawczym dla wielu nowych zawodników, zobaczyliśmy prawdziwe oblicze tego zespołu. Drużynę, która bez wątpienia grała najlepszy futbol w Polsce. Wprawdzie rozpoczęli od falstartu w postaci dwóch ligowych porażek (może był to efekt bardzo mocnych przygotowań do nowej rundy i nogi jeszcze nie „puściły”?), ale potem Lech w wyścigu o tytuł rozwinął prędkość nieosiągalną dla konkurencji. W 2026 roku Kolejorz zdobywa średnio 2,06 pkt/mecz, a od 20. kolejki – 2,36 pkt/mecz.
Przebieg sezonu bardzo dobrze świadczy o pracy Nielsa Frederiksena
Duńczyk oczywiście potrzebował trochę czasu, aby poradzić sobie z nieobecnościami kluczowych zawodników z poprzedniego sezonu, ale jesienią skutecznie minimalizował ich stratę. Wykorzystał potencjał Leo Bengtssona i skutecznie wprowadził do zespołu Luisa Palmę. Poradził sobie ze stratą Radosława Murawskiego ustawiając na 6-tce Antoniego Kozubala, który z kolejnymi meczami coraz lepiej wyglądał w tej roli. Lukę na 8-ce po Kozubalu wypełnił natomiast przesuwając tam Pablo Rodrigueza, który przychodząc do zespołu, był przedstawiany jako ofensywny pomocnik. Spadek formy Alexa Douglasa, jednego z najlepszych obrońców minionego sezonu Ekstraklasy, przykrył odważnym postawieniem na 19-letniego Wojciecha Mońki i można powiedzieć, że poza nazwiskiem nic się nie zmieniło, bo Lech nadal ma jednego z najlepszych stoperów w lidze.
Wreszcie, gdy 55-latek dostał więcej czasu na trening w zimowym okresie przygotowawczym to po przerwie na boiska wrócił zespół znacznie lepszy niż ten, który oglądaliśmy jesienią. I także jeszcze lepszy niż ten, który sięgał po mistrzostwo Polski w maju poprzedniego roku.

