Czy Górnik został skrzywdzony? Gol piłkarza, który mógł wylecieć z boiska

Górnik Zabrze w poprzedniej kolejce przegrał z Cracovią, prezentując się niezwykle słabo. Lechia Gdańsk ograła za to Wisłę Płock, dając sygnał, że wiosną powinna punktować lepiej niż jesienią. Mimo to trudno było wskazać jednoznacznego faworyta dzisiejszej rywalizacji.

Spokojny początek, nerwowa końcówka 1. połowy

Początek starcia zdawał się potwierdzać wyrównane szanse obu stron, a kibice na stadionie im. Ernesta Pohla mogli marznąć nie tylko ze względu na warunki atmosferyczne. W 27. minucie arbiter został zmuszony do przerwania zawodów z powodu intensywnych opadów śniegu. Przerwa w grze zdawała się przeciągać w nieskończoność, ale po powrocie na murawę, zawodnicy ruszyli do pracy. Najpierw interwencją po uderzeniu z wolnego popisał się Daniel Bielica. Od tego momentu to jednak gospodarze byli aktywniejszą stroną. Wszystko wskazywało na to, że na przerwę drużyny zejdą przy bezbramkowym remisie. Mroźną aurę rozgrzał faul, jakiego w 42. minucie dopuścił się Łukasz Zwoliński. Napastnik Lechii zbyt ostro potraktował Norberta Wojtuszka, a prowadzący zawody Damian Sylwestrzak po pokazaniu żółtej kartki nabrał wątpliwości. Po dłuższej chwili zastanowienia pozostał jednak przy swoim początkowym wyborze, ale ta sytuacja odegrała niezwykle ważną rolę dla całego meczu. Naszym zdaniem sędzia miał pełne prawo wyrzucić Zwolińskiego z murawy. Znamienne, że nawet sympatycy Lechii byli zdziwieni decyzją pana Sylwestrzaka.

REKLAMA
źródło: twitter/lechiagdapl

Spotkanie nabrało pikanterii, gdy w doliczonym czasie gry Ilkay Durmus dostał piłką w rękę. Arbiter ponownie skorzystał z VARu i tym razem zadecydował na korzyść Górnika. Szymon Włodarczyk pewnie umieścił futbolówkę w siatce, a zabrzanie schodzili do szatni z jednobramkowym prowadzeniem.

Zwoliński… bohaterem. Górnik może pluć sobie w brodę

Podopieczni Bartoscha Gaula nie zdołali pójść za ciosem. Początkowo próbowali zamknąć mecz, ale trudno tego dokonać, gdy ma się problemy z oddaniem celnego strzału. Wydawało się jednak, że Górnicy dowiozą zwycięstwo do końca. Dość nieoczekiwanie, na 19 minut przed końcem regulaminowego czasu gry z dystansu uderzył Kevin Friesenbichler, a po niepewnej interwencji Bielicy do wyrównania doprowadził… Zwoliński. Fakt, że gola strzelił piłkarz, który równie dobrze mógł w pierwszej połowie opuścić murawę z czerwoną kartką, będzie budził kontrowersję. Czy sędzia skrzywdził Górnika? No cóż, jego kontrowersyjna decyzja odegrała ważną rolę dla końcowego wyniku. Z drugiej strony, zabrzanie niejako na własne życzenie zmarnowali przewagę z pierwszej połowy. Walczyli, mieli swoje momenty, a muszą zadowolić się remisem. Podział punktów ucieszy Miedź i Koronę, bowiem drużyny z dna tabeli będą mogły zbliżyć się do piłkarzy z Zabrza oraz Gdańska.

Górnik – Lechia 1:1 (Włodarczyk 45+9 – Zwoliński 71)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    108,217FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ