Polski zabraknie na Mundialu 2026, ale Ekstraklasa wcale nie musi być nieobecna na największym piłkarskim turnieju świata. Co więcej, najbliższe mistrzostwa mogą być dla polskiej ligi wyjątkowe. Nie chodzi jednak o reprezentantów Polski z krajowych klubów, tylko o obcokrajowców, którzy na turniej pojadą jako piłkarze Ekstraklasy.
Do tej pory tylko trzech obcokrajowców wystąpiło na mundialu jako przedstawiciele klubów z polskiej ligi. Najmocniejszym przypadkiem pozostaje Ján Mucha. Bramkarz Legii Warszawa pojechał ze Słowacją na mistrzostwa świata w 2010 roku i zagrał we wszystkich czterech meczach. Słowacy wyszli wtedy z grupy, eliminując po drodze Włochów, czyli obrońców tytułu. Na tym samym turnieju wystąpił także Andraž Kirm. Pomocnik Wisły Kraków był podstawowym zawodnikiem reprezentacji Słowenii i zagrał we wszystkich trzech spotkaniach fazy grupowej. Trzecim piłkarzem na tej liście jest Filip Mladenović. Jako zawodnik Legii Warszawa znalazł się w kadrze Serbii na mundial 2022 i pojawił się na boisku w meczu z Brazylią.
Jeżeli liczyć także piłkarzy, którzy znaleźli się w kadrze na mistrzostwa świata, ale nie zagrali ani minuty, trzeba dopisać jeszcze Bojana Isailovicia. Bramkarz Zagłębia Lubin był rezerwowym golkiperem Serbii na mundialu 2010. Na boisku się jednak nie pojawił.
Mundial 2026 – rekordowy pod względem „polskich” obcokrajowców
Na turniej powołani są już Samed Baždar z Jagiellonii Białystok, Alex Paulsen z Lechii Gdańsk oraz Steve Kapuadi z Widzewa Łódź. Baždar znalazł się w kadrze Bośni i Hercegowiny, Paulsen w reprezentacji Nowej Zelandii, a Kapuadi w drużynie Demokratycznej Republiki Konga. Każdy z nich może dopisać się do krótkiej listy obcokrajowców, którzy pojechali na mundial jako zawodnicy klubów Ekstraklasy i faktycznie pojawili się na boisku. Lista może być jeszcze dłuższa. W kontekście Iraku pojawiają się Amir Al-Ammari z Cracovii oraz Hussein Ali z Pogoni Szczecin. Ich obecność w ostatecznej kadrze byłaby dla polskiej ligi szczególnie ciekawa, bo Irak wraca na mistrzostwa świata po wielu latach przerwy, a dwóch piłkarzy z Ekstraklasy w jednej reprezentacji byłoby sytuacją nietypową.
W szerokim gronie Czechów znajdowali się także zawodnicy Górnika Zabrze: Patrik Hellebrand, Lukáš Ambros i Lukáš Sadílek. W ich przypadku trzeba jednak poczekać na finalne decyzje selekcjonera. Na ten moment znaleźli się oni jedynie na liście rezerwowej.
Właśnie iracki wątek jest jednym z tych, które opisujemy szerzej w książce „Droga na Mundial. 48 piłkarskich historii”.

