Ruch Chorzów wygrywa niezwykle ważny mecz! Bardzo blisko baraży

Miedź Legnica i Ruch Chorzów toczą zaciekłą walkę o grę w barażach o PKO BP Ekstraklasę. Przed starciem obu ekip na Dolnym Śląsku w nieco lepszej sytuacji był Ruch. Chorzowianie mieli o jeden punkt więcej od swoich dzisiejszych przeciwników. Forma podobna – w ostatnich 5 spotkaniach także jest jedno oczko różnicy, tym razem na korzyść Legniczan. To klasyczny mecz „za 6 punktów”. Zwycięzca mógł zrobić bardzo duży krok w stronę baraży, a co za tym idzie – otworzyć sobie szansę na awans. Remis zatem nie interesował tu nikogo, bowiem w okolicach 6. miejsca jest tak ciasno, że jedno potknięcie może kosztować dłuższy pobyt w Betclic 1 Lidze.

Kolar imponuje, Ruch gra przekonująco

W pierwszych minutach tego meczu groźniejsza była Miedź. Już w 4. minucie pojawiła się pierwsza okazja bramkowa. Cezary Polak nieźle szarpnął do przodu i uderzył, potem dobijał kolega, lecz także nieskutecznie. Potem indywidualnie akcję pociągnął Kamil Antonik, ale powstrzymał go obrońca. Podopieczni Janusza Niedźwiedzia dawali sygnały, że są w stanie ukąsić Niebieskich z kontry. No i co z tego, jak to właśnie Chorzowianie jako pierwsi znaleźli drogę do bramki? Marko Kolar dostał dobre podanie i Chorwat był wręcz zobowiązany to wykorzystać. Tak się składa, że nieco dopomógł mu Kamil Drygas i bramka została zapisana na niego. Samobójcza, rzecz jasna. Niewiele brakowało, a już po 3 minutach znowu byłby remis. Po dośrodkowaniu w pole karne główkował Drygas. Zrobił to bardzo dobrze, lecz strzał nie dotarł do celu. Kapitan Miedzi długo nie mógł uwierzyć, że nie trafił.

REKLAMA

Miedzianka była bardziej aktywna w ataku. Musiała, jeśli chciała pozostać w grze o baraże. I o ile faktycznie liczba strzałów oraz procent posiadania piłki był na jej korzyść, to brakowało skutecznego wykończenia. Żadne z ich uderzeń nie było uznawane za celne. Po 25 minutach gry piłkarze Miedzi dostali chwilę na przemyślenia. Kibice wyrzucili serpentyny na boisko i sędzia przerwał na chwilę mecz. Jaki kraj, taka La Bombonera… Nie był to mecz, który rzucał na kolana. Ponad pół godziny, ledwie łącznie 5 strzałów po obu stronach, i jeden celny. W 37. minucie atmosfera ponownie się podgrzała, za sprawą przyjezdnych z Górnego Śląska. Przy piłce znalazł się Kolar i bez zbędnych kalkulacji uderzył na bramkę. Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki, ale Chorwat ostatecznie mógł sobie zapisać gola, bez pomocy rywala.

Piękna bramka, która podłączyła Miedzi tlen

Ruch miał mniej okazji od Miedzi, ale paradoksalnie za to dużo więcej do powiedzenia. Podopieczni Waldemara Fornalika byli dużo bardziej konkretni w ataku i jeśli nacierali na bramkę Miedzi, to robili to dobrze. Jeszcze przed przerwą bliski podwyższenia prowadzenia był Patryk Szwedzik, ale jego strzał został obroniony. Parę minut miał jeszcze lepszą okazję, bo był sam na sam z bramkarzem, lecz przedobrzył i trafił w słupek. Wynik do przerwy wyglądał do odkręcenia dla Miedzi, ale nie dawała ona żadnych argumentów za tym, żeby faktycznie się zmienił.

Janusz Niedźwiedź w przerwie dokonał aż potrójnej zmiany, w nadziei, że świeży zastrzyk sił pomoże im wrócić do gry. Legniczanie naciskali, a w 52. minucie nadarzyła się okazja. Ruch wybił piłkę z własnego pola karnego, po wrzutce Miedzi z rzutu rożnego. Pech chciał, że znalazła się pod nogami Antonika. Huknął bez zastanowienia, nie dając Jakubowi Bieleckiemu najmniejszych szans na obronę. Piękny gol, który pozwolił Miedzi złapać kontakt. 5 minut później w podobny sposób chciał trafić Jakub Serafin, ale mocno się przeliczył.

Posiadanie piłki Miedzi utrzymywało się w okolicach 30%. Mimo to około 65. minuty miała 3 strzały oddane, przy tylko jednym Ruchu. Trudno tu mówić o optycznej przewadze, ale Miedzianka stawiała czynny opór przyjezdnym. Trafiały się im naprawdę dobre okazje. W 67. minucie Asier Córdoba oddał strzał, który normalnie powinien był zamienić na gol. Hiszpan trafił w słupek i z wyrównania nici.

Zabrakło w końcówce, Ruch niemal pewny gry w barażach!

Ruch mógł mówić o szczęściu. I w sytuacji z Córdobą, i parę minut później, kiedy to obiecującej akcji nie domknął Oliwier Szymoniak. Zespół z Dolnego Śląska był momentami bardzo blisko wyrównania, ale tak dobre okazje, które są marnowane, potrafią się mścić. Ruch wydawał się drużyną bardziej skupioną na obronie korzystnego wyniku. Miedź upatrywała w tym swojej szansy i naciskała. Jej próby nie były jednak wystarczająco przekonujące.

Wywiezione 3 punkty z Legnicy mają dla Chorzowian kolosalne znaczenie. Zwycięstwo z Miedzią oznacza, że o miejsce w barażach o Ekstraklasę mogą być już względnie spokojni. Dla Legniczan to oznacza natomiast, że najprawdopodobniej zostaną na drugim szczeblu rozgrywek. Jeśli jutro ŁKS Łódź wygra z Puszczą Niepołomice, to będzie już definitywnie po barażach. Nie był to łatwy mecz dla podopiecznych Waldemara Fornalika, ale pomogła im większa skuteczność w ataku. Byli po prostu bardziej konkretni, dzięki czemu pozostają w grze o powrót do elity.

Miedź Legnica – Ruch Chorzów 1:2 (Antonik 52′ – Drygas 12′ (sam.), Kolar 37′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ