Mutua Madrid Open: Jannik Sinner w finale. Co mówił Włoch po awansie w Madrycie?

Jannik Sinner jest po prostu nie do zatrzymania. Włoch pokonał rewelacyjnie spisującego się w ostatnim czasie Arthura Filsa 6:2, 6:4 i po raz pierwszy w swojej karierze awansował do finału turnieju ATP Masters 1000 w Madrycie. Starcie miało wyjątkowy ciężar, ponieważ obaj panowie wychodzili na kort jako niepokonani na kortach ziemnych w tym sezonie. Po meczu obaj tenisiści podzielili się swoimi przemyśleniami podczas konferencji prasowych, zdradzając kulisy tego pojedynku. 

Dla lidera światowego rankingu wygrana z Filsem to już 22. triumf z rzędu i awans do piątego z kolei finału turnieju rangi Masters 1000. Mimo kosmicznych statystyk i rosnącego zmęczenia, Włoch zachowuje pełen spokój. 

REKLAMA

– Jutro mam luźniejszy dzień i szczerze mówiąc, nie myślę zbyt wiele o nadchodzącym finale. Oczywiście jestem bardzo szczęśliwy, że zagram tu o tytuł po raz pierwszy, to dla mnie bardzo wiele znaczy – przyznał Sinner.  

Zapytany o trudy długiego sezonu i kondycję fizyczną, dodał: – Starałem się mocno zregenerować w nocy. Spałem bardzo dobrze, przez wiele godzin i rano czułem się całkiem świeżo. Oczywiście, gdy zachodzisz głęboko w turniejach, pojawia się zmęczenie, ale kiedy grasz wielkie mecze: półfinały czy finały, pojawia się też adrenalina, która po prostu pcha cię do przodu. 

Dziennikarze zwrócili uwagę na częste i bardzo skuteczne korzystanie ze skrótów przez Włocha. Sinner z uśmiechem i pokorą odniósł się do tego elementu gry: 

– To element, który zdecydowanie staram się poprawić i staram się go używać w odpowiednich momentach. Tutaj [w Madrycie] jest trochę trudniej, bo piłka leci nieco szybciej, ale jestem zadowolony z tego, jak z nich korzystam. Na pewno nie jestem jeszcze na poziomie Carlosa [Alcaraza], to na pewno, ale wciąż próbuję. To dobrze robi mojej grze. 

Podczas konferencji ja również miałem okazję zadać liderowi światowego rankingu pytanie. Zapytałem o presję związaną z faktem, że Arthur Fils również wychodził na ten mecz bez porażki na mączce. 

– Nie, w ogóle nie czułem z tego powodu dodatkowej presji – skwitował krótko lider rankingu, błyskawicznie ucinając temat i sprowadzając go do warunków na korcie. – Każdy turniej i każda sytuacja jest inna. Dzisiaj w pierwszym secie był na przykład spory wiatr, a potem już znacznie się uspokoił. Oczywiście Arthur gra niesamowity tenis, zwłaszcza na tej nawierzchni, do tego bardzo fizyczny. Zasługuje na wszystko, co do tej pory osiągnął. 

Fils pełen szacunku: „To zupełnie inna prędkość” 

Dla Arthura Filsa, mimo dotkliwej porażki w pierwszym secie, turniej w Madrycie to ogromny krok naprzód. Francuz nie ukrywał jednak, że zderzenie z obecną formą Jannika Sinnera to dla niego cenna, choć bolesna lekcja tenisa. 

– Mój serwis… liczby były dzisiaj całkiem kiepskie – zaczął z uśmiechem Fils, zapytany o największe wyzwanie w dzisiejszym meczu. – Ale odkładając żarty na bok, on jest wielkim mistrzem. Nie przegrał chyba meczu od Indian Wells. Gra świetnie, ma mnóstwo pewności siebie i uderza piłkę bardzo czysto z obu stron. Świetnie też serwował. Pierwszy set był z jego strony bardzo dobry, a dla mnie trudny. Musiałem przyzwyczaić się do prędkości jego piłek. Rozegrałem tu już cztery mecze ze świetnymi rywalami, ale to wciąż co innego. Wychodzę na kort, czuję, że gram świetny tenis, ale to nie wystarcza. 

REKLAMA

Francuz podkreślił, że próbował szukać rozwiązań taktycznych, ale przeciwko Sinnerowi nie jest to proste. 

– W pierwszym secie nie trafiałem pierwszym podaniem, więc pomyślałem: okej, spróbujmy to zamieszać, zagrać kick-serwis. Wychodziło nieźle. Ale kiedy zrobiło się 4:4 [w drugim secie], nagle poczułem, jakbym miał czarną dziurę w głowie. Znowu na siłę próbowałem zaserwować asa. […] Chciałem zdobywać łatwe punkty, ale przeciwko takim zawodnikom, ścisłej światowej czołówce, darmowe punkty po prostu nie przychodzą. 

Ogromny krok naprzód 

Mimo porażki, Fils opuszcza Madryt z podniesioną głową, a współpraca z jego nowym trenerem, legendarnym Goranem Ivaniseviciem, zaczyna przynosić owoce. 

– Wykonujemy z Goranem świetną robotę. Bardzo mi pomaga swoim doświadczeniem. Wraz z Ivanem to świetny zespół. (…) Jestem pojętnym uczniem. W Miami mówiłem, że tracę za dużo energii na korcie, a potem przyjechałem do Barcelony i Madrytu i byłem już zupełnie inny – zaznaczył Francuz, dodając z entuzjazmem: – Muszę grać więcej meczów na tym poziomie, przeciwko najlepszym 2, 3 czy 5 zawodnikom na świecie, żeby się do tego przyzwyczaić. Na ten moment to dla mnie nowe doświadczenia, część mojej podróży. Ale nie mogę się doczekać, by wrócić do treningów. Chcę znów rzucić im wyzwanie. 

Jannik Sinner czeka teraz na swojego finałowego rywala, (którego wyłoni spotkanie pomiędzy Alexandrem Zverevem a Alexandrem Blockxem) podczas gdy Arthur Fils udaje się na zasłużony, krótki odpoczynek przed kolejnymi wyzwaniami w Rzymie i zbliżającym się wielkimi krokami Roland Garros.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    146,463FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ