Motor Lublin to drużyna dość specyficzna na tle innych zespołów Ekstraklasy. Klub opiera się na stabilnym zapleczu organizacyjnym, posiada zdolnego trenera oraz stosunkowo zamożnego właściciela, który jednak nie jest skłonny do dużych wydatków na transfery. Mimo tego zespół z Lublina od dwóch sezonów utrzymuje solidny poziom sportowy i potrafi skutecznie rywalizować z teoretycznie silniejszymi przeciwnikami. W tym artykule omówimy zarówno pozytywne, jak i negatywne aspekty funkcjonowania klubu oraz zastanowimy się, czy Motor Lublin ma szansę na osiąganie jeszcze lepszych wyników w przyszłości.
Aspekty pozytywne
Mateusz Stolarski i jego sztab zbudowali zespół trudny do pokonania
9 zwycięstw, 12 remisów i 9 porażek — 39 punktów. Tak wygląda dotychczasowy bilans Motoru Lublin w obecnym sezonie. Mniej porażek w Ekstraklasie ma jedynie Lech Poznań, który przegrał dotąd tylko 6 spotkań. Tyle samo porażek co „Duma Koziego Grodu” mają przykładowo Wisła Płock, zajmująca 5. miejsce, oraz Legia Warszawa, która znajduje się na 14. pozycji. Dla porównania, w poprzednim sezonie po 29. kolejce Motor miał na koncie 43 punkty, a obecnie ma ich 39. Pokazuje to, że zespół z Lublina na stałe przystosował się do gry w Ekstraklasie, choć często to właśnie drugi sezon po awansie jest wskazywany jako kluczowy.
Obecny Motor Lublin rzadko opiera swoją grę na ataku pozycyjnym. Zespół częściej skupia się na szybkich atakach oraz dobrej organizacji gry bez piłki. Nawet jeśli momentami utrzymuje większe posiadanie, nie przekłada się to na dużą liczbę sytuacji tworzonych w ataku pozycyjnym, ponieważ główny nacisk kładziony jest na bezpośredniość i tempo przejścia do ofensywy.
Mateusz Stolarski oraz jego asystenci wielokrotnie podkreślali przywiązanie do analityki i dokładnego przygotowania taktycznego. Motor regularnie analizuje rywali i dostosowuje się do ich słabych punktów, co w wielu przypadkach przynosi pozytywne efekty. Warto jednak dodać, że aż 5 z dotychczasowych porażek miało miejsce w rundzie jesiennej, kiedy zespół z Lublina zmagał się z brakiem regularności i stabilnej formy. Mimo to w tym samym okresie Motor potrafił sprawić niespodzianki, zdobywając punkty m.in. z Górnikiem Zabrze, Jagiellonią, Legią Warszawa oraz Lechem Poznań.
Runda wiosenna wygląda zdecydowanie lepiej. Przed ostatnim meczem z GKS-em Katowice zespół z Lublina notował serię 7 spotkań bez porażki, co potwierdza wyraźną poprawę formy i dobrze przepracowany okres zimowej przerwy. Za tydzień do Lublina przyjedzie walczący o mistrzostwo Lech Poznań, jednak można się spodziewać, że nie będzie miał łatwego zadania przeciwko tak dobrze grającej drużynie.
Motor Lublin bardzo efektywnie i efektownie wychodzi spod pressingu rywala
W polskiej Ekstraklasie miano „średniaka” zazwyczaj wiąże się z defensywnym pragmatyzmem i szukaniem punktów w kontratakach. Motor Lublin preferuje jednak inny styl gry. Pierwszym elementem, który rzuca się w oczy, jest niespotykana na tym poziomie płynność wertykalna, czyli zdolność do błyskawicznego przedostania się spod własnej bramki w tercję ofensywną za pomocą krótkich, celnych podań.
Większość drużyn Ekstraklasy pod presją rywala wybiera długie piłki, jednak Motor robi coś odwrotnego: zaprasza przeciwnika głęboko na własną połowę. Zespół prowadzony przez Mateusza Stolarskiego traktuje pressing rywala nie jako zagrożenie, ale jako szansę. Wyciągnięcie przeciwnika wyżej tworzy luki w jego formacji, które lublinianie wykorzystują, aby przenieść się na połowę rywala. To, że Mateusz Stolarski w dużej mierze ograniczył długie podania w stylu gry swojej drużyny, dobrze obrazują statystyki — Motor zajmuje ostatnie miejsce w lidze pod względem liczby długich podań na mecz.
Kluczem do tego „płynnego przejścia” jest środek pola. Piłkarze tacy jak Bartosz Wolski operują w tzw. półstrefach. Ich rola polega na byciu pomostem — otrzymują piłkę od stoperów w trudnych pozycjach, ale dzięki bardzo dobrej orientacji przestrzennej, czyli skanowaniu pola, potrafią jednym kontaktem z piłką obrócić grę o 180 stopni. To sprawia, że przejście z fazy budowania do fazy ataku wygląda jak płynny ruch, a nie rwana seria przypadkowych zagrań.
Do wyprowadzania piłki często podłączają się również boczni obrońcy. Przykładowo, według FotMob, lewy obrońca Motoru Filip Luberecki zajmuje drugie miejsce w lidze pod względem liczby progresywnych prowadzeń piłki na mecz. Oczywiście nie zawsze jest tak, że zespołowi Stolarskiego wszystko wychodzi. Z powodu fatalnego rozegrania spod pressingu Motor stracił bramkę w meczu z Radomiakiem na początku kwietnia, zremisowanym 1:1, co kosztowało drużynę 2 punkty. Niemniej jednak Motor Lublin ma ten element opanowany na bardzo wysokim poziomie.
W Lublinie dobrze wiedzą, na kim opierać ofensywę zespołu
Zespół Mateusza Stolarskiego może w ofensywie opierać się przede wszystkim na dwóch zawodnikach: Karolu Czubaku oraz skrzydłowym Mbaye Jacquesie Ndiaye. Ten pierwszy rozgrywa fantastyczny okres i ewidentnie odżył w Lublinie. Do tej pory w tym sezonie strzelił 16 bramek i dołożył 3 asysty, choć według modelu xG powinien mieć o 3 gole mniej. W ostatnich tygodniach w dobrej formie znajduje się również Senegalczyk, który dotąd zgromadził 8 bramek i 2 ostatnie podania, mimo że pauzował przez większość pierwszej części sezonu.
W systemie Mateusza Stolarskiego najlepiej odnajduje się właśnie skrzydłowy z Afryki, który bazuje na dryblingu i szybkości. To istotny element całej układanki gry ofensywnej zespołu. Sprowadzenie dwóch powyższych zawodników świadczy również o dobrze zorganizowanym skautingu. Czubak przyszedł do Lublina wręcz „ratować” karierę, a w Motorze ponownie zaczął wyglądać jak napastnik, który może robić różnicę na poziomie Ekstraklasy.
W Lublinie pokazali też, że potrafią dobrze zastępować odchodzących zawodników. Dobra forma Czubaka i Ndiaye to jednak w pewnym stopniu także wyzwanie dla Mateusza Stolarskiego, do czego jeszcze wrócimy.
Aspekty negatywne
Zespół ma słabą jakościowo i niedoświadczoną defensywę
W 30 meczach tego sezonu Motor Lublin stracił dokładnie 45 bramek, co jest wynikiem słabym na tle innych drużyn w Ekstraklasie. Na tę chwilę zespół z wschodniej Polski stracił więcej goli niż 11. Korona Kielce, 12. Cracovia czy 16. Piast Gliwice. Statystycznie Motor traci więc 1,5 bramki na mecz, co i tak jest wynikiem lepszym niż wskazywałby model xG. Według niego lublinianie powinni stracić 52 gole, co jest najgorszym wynikiem w lidze.
Obrońcy Motoru przede wszystkim powinni kierować gratulacje do bramkarza Ivana Brkicia, który w tym sezonie już nie zagra z powodu kontuzji. Chorwat zapobiegł w całych rozgrywkach blisko 8 bramkom. W letnim okienku z pewnością trzeba będzie przebudować zarówno środek, jak i boki obrony, ponieważ większość zawodników występujących w defensywie była związana z klubem jeszcze w czasach gry w I i II lidze.
Jeśli klub chce walczyć o wyższe miejsca w tabeli — a przy dobrym rozwoju europejskie puchary nie muszą być odległym celem — musi sprowadzić 2–3 doświadczonych i solidnych zawodników do linii obrony. Trudno oczekiwać, że bez wzmocnień na tych pozycjach zespół Stolarskiego zrobi jakikolwiek krok naprzód.
Ofensywa Motoru Lublin jest zbyt mocno uzależniona od dwóch najlepszych zawodników
Wracamy do wątku ofensywy Motoru. Dwaj najlepsi zawodnicy, czyli Karol Czubak i Mbaye Ndiaye, brali udział łącznie w 29 z 39 wszystkich strzelonych bramek w tym sezonie, co daje około 75%. W Ekstraklasie trudno znaleźć drugą drużynę tak uzależnioną w ofensywie od dwóch piłkarzy. Zespołowi z Lublina ciężko będzie wygrywać mecze, gdy ta dwójka nie będzie miała dobrego dnia.
Ponadto, jeśli drużyna z Lublina zamierza walczyć o wyższe lokaty w tabeli, musi częściej grać w ataku pozycyjnym, a na ten moment nie ma do tego wystarczających możliwości. Mateusz Stolarski nie dysponuje obecnie szerokim wachlarzem zawodników, którzy dobrze odnajdywaliby się w takim sposobie gry, zwłaszcza na skrzydłach. Spośród czterech skrzydłowych — Mbaye Ndiaye, Fabio Ronaldo, Michała Króla i Van Hovena — ciężko wskazać zawodnika typowo skrojonego pod atak pozycyjny.
Problem pojawia się już teraz, gdy rywal oddaje piłkę, a Motor musi gonić wynik. Przykładowo w dzisiejszym meczu przegranym z Widzewem Łódź 0:2 Motor miał 63% posiadania piłki, ale oddał tylko jeden celny strzał na bramkę Widzewa. Zespół nie ma jeszcze zapewnionego utrzymania, ale z pewnością Stolarski będzie musiał popracować nad tym elementem w najbliższych dniach i tygodniach. Konieczne będzie również pozyskanie zawodników, którzy dobrze operują piłką w ataku pozycyjnym.
Nierówna forma zespołu i brak koncentracji w kluczowych momentach
Motorowi Lublin trudno jest regularnie wygrywać, grając takim sposobem gry, jednak Stolarski jak na razie dobrze przystosowuje zespół do gry w Ekstraklasie. Pod jego wodzą drużyna nie doświadczyła większego kryzysu. Dużą winę za ostatnie wyniki ponoszą jednak indywidualne błędy zawodników. Zarówno w meczu z Radomiakiem, jak i z Rakowem, Motor w kuriozalnych okolicznościach stracił cenne punkty.
W meczu z Radomiakiem fatalny błąd popełnił Ivan Brkić, podając piłkę tuż pod nogi Rafała Wolskiego, który zdobył gola. Z kolei w meczu z Rakowem jeden z obrońców Motoru w doliczonym czasie gry drugiej połowy, w dość niegroźnej sytuacji, faulował piłkarza rywali we własnym polu karnym. Brunes pewnie wykorzystał jedenastkę i Motor stracił punkty po solidnym meczu, mimo że według modelu bramek oczekiwanych Raków wypracował niewiele ponad jednego gola.
Tylko w kwietniu Motor stracił więc 4 punkty i mógłby być już pewny utrzymania. Oczywiście świadczy to o braku koncentracji i doświadczenia na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Motor na razie dowozi bezpieczne wyniki, jednak seria przegranych meczów może sprawić, że w Lublinie zrobi się bardzo nerwowo.
Podsumowanie
Podsumowując, Motor Lublin to ciekawy, ambitny i dobrze zarządzany projekt, który może przynieść kibicom wiele radości w przyszłości. Na ten moment celem jest pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej na kolejny sezon. Kluczowe będą najbliższe miesiące oraz wypracowanie odpowiednich schematów przez trenera Stolarskiego i jego asystentów.
Ważne będzie również letnie okienko transferowe, w którym powinna zostać wzmocniona obrona oraz skrzydła, będące obecnie słabszym punktem Motoru. Jeśli w Lublinie zostaną wyciągnięte odpowiednie wnioski, zespół może być naprawdę solidnym kandydatem do walki o TOP 5 w przyszłej kampanii.
