Już dzisiaj reprezentacja Polski rozpocznie walkę o wrześniowe finały Billie Jean King Cup. Nasze tenisistki powalczą z zawodniczkami z Ukrainy, na czele, których stoi siódma w światowym rankingu: Elina Svitolina. Po polskiej stronie natomiast liderką jest 55. rakieta świata: Magda Linette.
Pytany o swoje odczucia dotyczące dzisiejszego spotkania kapitan polskiej kadry mówił tak: „Wibracje w naszym zespole są świetne, spróbujemy wykorzystać też energię kibiców. Presja spoczywa na ramionach rywalek.” I miejmy nadzieję, że tak rzeczywiście będzie, ponieważ jeśli spojrzelibyśmy na same pozycje rankingowe, na których plasują się poszczególne uczestniczki turnieju oraz na przebieg starcia Polska-Ukraina sprzed roku, kiedy to panie grały w Radomiu, moglibyśmy mieć pewne wątpliwości.
Składy obu drużyn wyglądają bowiem następująco:
Polska – Magda Linette (55. w rankingu WTA), Maja Chwalińska (131), Linda Klimovicova (154), Katarzyna Kawa (160) oraz Martyna Kubka (284)
Ukraina – Elina Svitolina (7. w rankingu WTA), Marta Kostyuk (27), Oleksandra Oliynykova (68) oraz specjalizujące się w grze podwójnej siostry Kichenok: Lyudmilę (26) i Nadię (64).
Jeśli chodzi zaś o ubiegłoroczny pojedynek w ramach kwalifikacji do finałów Billie Jean King Cup, to Ukrainki były absolutnie bezbłędne, wygrywając tamto spotkanie aż 3:0. Zatem teraz, w Gliwicach nasze tenisistki będą miały idealną okazję, aby zrewanżować się za tamtą porażkę. Dawid Celt przyznaje, że z Igą Świątek w składzie byłoby to znacznie prostsze, ale bez niej i tak nie jest to – zdaniem kapitana – misja niemożliwa: „Cieszę się ze składu, który udało się zebrać na ten mecz, choć nieobecność Igi Świątek to duża strata. […] Mamy doświadczone zawodniczki, czyli Magdę oraz Kasię, a także świeżą krew Lindy i Maję […]. Gramy przed własną publicznością i mam nadzieję, że kibice nam pomogą. Ukraina to jeden z najlepszych zespołów na świecie, więc presja spoczywa na ich barkach.”

Polki przed meczem
Co natomiast przed pojedynkiem mówiła liderka naszej drużyny – Magda Linette? „Cieszę się, że mam okazję wrócić do reprezentacji. Uwielbiam grać do kraju, bo atmosfera w drużynie jest świetna, a taki tydzień z kadrą to coś odświeżającego. Zawsze kończę go wyczerpana, ale i zadowolona. To czas, kiedy liczy się zespół.”
Podkreśliła także dużą rolę polskiej publiczności, która zasiądzie na trybunach w gliwickiej arenie – „Gramy też dla fanów. Polscy kibice jeżdżą za nami po całym świecie, więc fajnie, kiedy pojawia się szansa na to, żebyśmy to my przyjechały do nich.”
W zeszłym roku Linette co prawda została powołana, ale z powodu choroby na korcie ostatecznie się nie pojawiła. W jej miejsce weszła wtedy obecna także w tym roku Maja Chwalińska, która stoczyła zaciętą walkę z Eliną Svitoliną. Miała wtedy aż pięć piłek setowych, ale koniec końców nie zdołała ich wykorzystać i przegrała z Ukrainką 6:7(4), 3:6.
Pytana o tamto spotkanie podczas konferencji prasowej w Gliwicach Maja przyznała, że oczywiście pamięta emocje, które towarzyszyły jej podczas tamtego meczu i przyznaje, że liczy na podobną dramaturgię, także i dziś: „Zapamiętam tamten mecz do końca życia. Teraz liczę, że dzięki atmosferze emocje będą podobne, tylko wynik się zmieni.”
I podobnie jak Magda Linette, z dużą radością i optymizmem wypowiedziała się na temat gry dla kadry narodowej: „Uwielbiam mecze reprezentacji. Możliwość wysłuchania hymnu, doping kibiców… To może przytłaczać, ale jest jednocześnie naprawdę ekscytujące oraz jednoczące”.
Widzimy zatem, że w naszym zespole nikt nie boi się zbliżającego się starcia i nastawienie zarówno kapitana, jak i zawodniczek jest bardzo pozytywne. Co natomiast o pojedynku sądzą nasi rywale, którzy to przecież przyjechali do Gliwic w znacznie mocniejszym składzie?
Ukraina o grze w Polsce
Wiemy, że pierwotnie to nasi sąsiedzi ze wschodu mieli być gospodarzami tegorocznego spotkania kwalifikacyjnego. Jednak z wiadomych przyczyn nie mogli rozegrać go u siebie i dzięki dobrym stosunkom pomiędzy oboma związkami tenisowymi mecz został zorganizowany w naszym kraju.
Liderka Ukrainy – Elina Svitolina wcale nie uważa tej decyzji za złą i z nadzieją patrzy na zbliżający się wielkimi krokami pojedynek: „To cudowne, być w Polsce, tak blisko Ukrainy. Miło będzie posłuchać dopingu naszych fanów.” – podkreślała tenisistka podczas konferencji prasowej. „Rok temu miałyśmy w Radomiu naprawdę trudną przeprawę i spodziewam się, że teraz będzie podobnie. Polki grają u siebie, to niewątpliwie ich atut. Nie mogę się doczekać tego wyzwania, zwłaszcza ze występy w kadrze to zawsze bukiet emocji. Jest szczęście, są nerwy. Reprezentowanie swojego kraju to uczucie wyjątkowe i jednoczące.”
Druga rakieta Ukrainy: Marta Kostyuk, zwraca z kolei uwagę na wsparcie polskich kibiców, którzy z pewnością nie będą siedzieć podczas tego meczu spokojnie: – „Lubię, jak jest głośno. Wiem, że niełatwo będzie pokonać Polki, którym pomogą ich fani, ale na tym także polega piękno Billie Jean King Cup. Chcemy się tym cieszyć, bo taki doping w tourze nie zdarza się często.”
Miejmy nadzieję, że rzeczywiście tak będzie i Polacy poniosą Biało-Czerwone do zwycięstwa. W końcu nieczęsto mamy oglądać najlepsze tenisistki świata w naszym kraju, więc tym bardziej trzeba dać im jak najwięcej wsparcia.
Trener naszych przeciwników: Illya Marchenko uważa natomiast, że absolutnie nie można lekceważyć zagrożenia ze strony naszych tenisistek i mimo braku pierwszej rakiety Polski, wcale nie będą mieli łatwego zadania – Wiemy, na co je stać. Brak Świątek to z pewnością dla nas przewaga, ale szanujemy też pozostałe zawodniczki. Wiemy, że będą walczyć o każdy punkt, w czym pomoże im wsparcie kibiców.”
Plan gier
Wczoraj oficjalnie zostały już ogłoszone nominacje do poszczególnych pojedynków. Turniej będzie odbywał się na przestrzeni dwóch dni – w piątek i sobotę. Stawka spotkania jest oczywiście bardzo duża, ponieważ zwyciężczynie udadzą się do Shenzhen, gdzie zagrają o tytuł tenisowych mistrzyń świata. Finały Billie Jean King Cup zaplanowano na wrzesień, dokładnie od 22 do 27.
Dwa lata temu Polska dotarła w nich do półfinału, gdzie po zaciętym meczu musiała jednak uznać wyższość Włoszek. W zeszłym roku przegrała w ostatnim etapie kwalifikacji, podczas wspominanego już starcia z Ukrainkami. Zmagania w Gliwicach będą zatem bardzo istotne, również w kontekście światowego rankingu krajowego, w którym na ten moment Polska zajmuje siódmą pozycję.
Magda Linette i Marta Kostiuk rozpoczną jutrzejszą rywalizację w Gliwicach! 💥 pic.twitter.com/JYM5rdHDpC
— Polski Związek Tenisowy (@pzt_tenis) April 9, 2026
Ale awans do finałów Billie Jean King oraz oczywiście wygranie całego turnieju to także duża promocja tenisa w naszym kraju i budowania sobie fundamentu pod organizację innych światowych imprez w naszym kraju.
Piątek 10.04:
Od godziny 16:00: Magda Linette – Marta Kostyuk
Katarzyna Kawa – Elina Svitolina
Sobota 11:04:
Od godziny 12:00: debel, Maja Chwalińska/Katarzyna Kawa – Lyudmila Kichenok/Nadia Kichenok
Magda Linette – Elina Svitolina
Katarzyna Kawa – Marta Kostyuk (rozgrywany tylko w przypadku remisu 2:2)
