Grając z nimi aż chce się strzelać! Wnioski po meczu Korona – Arka

Korona Kielce dawno nie grała tak dobrego, tak łatwego i tak jednostronnego meczu! Był to jednocześnie dowód jej dobrej dyspozycji i fatalnej formy Arki Gdynia, która przyjechała na EXBUD Arenę jako chłopiec do bicia. Przegrała ona 0:3 i w pełni zasługiwała na tak przykry los. Duża dysproporcja między oboma ekipami nie była jednak widoczna od samego początku starcia. Korona potrzebowała bowiem pewnego przełamania, a stało się nim – jak często w przypadku tego klubu – rozegranie ze stałego fragmentu. O szczegółach piszemy w naszych wnioskach po tej ekstraklasowej rywalizacji – zapraszamy do lektury!

1. Arka najsilniejsza w pressingu

Może i Arka Gdynia nie była w tym meczu niezwykle pewna z piłką przy nodze i nie potrafiła tworzyć wielu składnych, wielopodaniowych akcji. Zachęcana do tego wieloma okrzykami i gestami trenera, Dawida Szwargi, na połowie rywali skupiała się jednak na czym innym. Był to wysoki pressing, który robił Koronie naprawdę sporo problemów. Doskok za każdym razem nie polegał tylko na naciskaniu na posiadacza piłki, ale i na potencjalnych adresatów jego przyszłych podań. W ten sposób gospodarze znajdowali się w sytuacji bez wyjścia. Albo wybijali piłkę przed siebie, albo tracili ją i rozegranie piłki zamieniało się w rozpaczliwą obronę. Był to jasny sygnał dla Arki, że warto konsekwentnie realizować założenia i wciąż starać się jak najwyżej przechwycić futbolówkę. Poza tym przyjezdni nie mieli bowiem wielu atutów, a wszelkie pozornie ciekawe pomysły podań prostopadłych czy lobów kończyły się niepowodzeniami.

REKLAMA

2. Korona – klub stałych fragmentów!

W ostatnich miesiącach Korona dość często rozczarowuje swoich kibiców i gra mocno w kratkę. Jeszcze w końcówce 2025 roku odpadła z Pucharu Polski na rzecz Chojniczanki Chojnice, a potem pozwoliła Zagłębiu Lubin na odwrócenie losów pozornie rozstrzygniętego meczu, niesamowicie męczyła się z najsłabszym w lidze Bruk-Betem, a także nie miała rady na totalną dominację ze strony Pogoni Szczecin. Nawet, gdy przychodzą gorsze dni, Korona bardzo często opiera się jednak na stałych fragmentach gry. Kiedy nic innego nie wychodzi, są one dla ekipy z województwa świętokrzyskiego sposobem na zdobycie bramki.

Ta siła objawiła się także w starciu z Arką Gdynia. Korona w pierwszych 20 minutach starcia nie radziła sobie z pressingiem przeciwników, sama nie prezentowała się świetnie z przodu i nie było widać wielu przestrzeni, w których byłaby stroną przeważającą. Właśnie w tak trudnym momencie punktem zwrotnym stał się rzut wolny z lewej strony boiska. Po dośrodkowaniu Dawida Błanika na bramkę zamienił go Marcel Pięczek, a Korona znów udowodniła, że jak nie idzie z gry, to wystarczy poczekać na kopnięcia ze stojącej piłki.

3. Błanik filarem ofensywy!

Większość kibiców, zapytanych o kluczową postać w ataku Korony Kielce, zapewne w pierwszej chwili wymieniłaby Mariusza Stępińskiego. Byłaby to odpowiedź zrozumiała, gdyż snajper faktycznie gwarantuje Żółto-Czerwonym pewność i jakość przy finalizacji akcji. Tym razem jednak w centrum uwagi był nie on, ale wspomniany już Dawid Błanik. Po pierwszej swojej asyście dołożył kolejną, a w dodatku zrobił to w odstępie ledwie kilkudziesięciu sekund.

Dwa szybkie ciosy wymierzone Arce były przede wszystkim jego zasługą, ale 28-latek z charakterystycznymi białymi włosami nie osiadł na laurach. Wciąż pracował za trzech i było go pełno na boisku, w wielu sektorach placu gry. Jego przerzuty i dośrodkowania zazwyczaj wręcz rozpieszczały kolegów, gdyż były posyłane z dokładnością co do milimetrów.

Jeszcze w pierwszej połowie Błanik robił dużo, by mieć ogromny udział przy kolejnych dwóch trafieniach dla swojego zespołu. Najpierw z około dwudziestu metrów chciał sprytnie pokonać Damiana Węglarza, ale nadał piłce nieco zbyt delikatną rotację i ta nie zdążyła na czas opaść pod poprzeczkę. Później kolejna aktywność lewego skrzydłowego i kapitana przyniosła już jednak rezultaty. Po głębokiej wrzutce w jego wykonaniu Kielczanie zostali nieprzepisowo powstrzymani, a sędzia Jarosław Przybył przyznał im rzut karny. Wykorzystał go Mariusz Stępiński, ale mógł podziękować Błanikowi za to, że w ogóle doszło do „jedenastki”.

Gdy różnica bramek była już tak wysoka, jej główny autor także mógł pozwolić sobie na nieco więcej luzu i fantazji. Wciąż był zatem aktywny, tyle że teraz mijał rywali w polu karnym jak tyczki albo nonszalancko żonglował, zamiast za wszelką cenę doprowadzać do kolejnych szans bramkowych. Po dość niewyraźnym początku, Korona szybko się więc otrząsnęła i schodziła z boiska z wynikiem 3:0. Tak korzystnego rezultatu z pewnością nie byłoby na tablicy wyników, gdyby nie wspaniały występ Dawida Błanika. Docenili to także kibice z Kielc, którzy na stojąco skandowali jego imię i nazwisko, gdy w 70. minucie został zmieniony.

4. Przeciwko Arce aż chce się strzelać

Do takiej konkluzji może dojść kielecka Korona, bo przeciwko drużynie z Gdyni osiągnęła coś, co od dawna było poza jej zasięgiem. Ten mecz był bowiem pierwszym spotkaniem o stawkę od 5 miesięcy, w którym podopieczni Jacka Zielińskiego strzelili aż 3 gole. Wtedy udało się to przeciwko Widzewowi, a dziś Arka sprawiła kolejny podobny prezent.

Trzeba przyznać, że Żółto-Niebiescy nie zrobili wiele, by przeszkodzić gospodarzom w strzeleckim popisie. Damian Węglarz rzadko kiedy interweniował, a jego obecność między słupkami nie była wielkim atutem. Defensywa grała na alibi, a poza tym często faulowała, po czym przy każdym rzucie wolnym musiała obawiać się o przebieg wydarzeń. Dodatkowo obrońcy rzadko wygrywali pojedynki indywidualne i często kryli bez przekonania, zostawiając rywalom stanowczo zbyt wiele przestrzeni. Dla nich to powód do przemyśleń i znak koniecznych korekt, ale dla Korony z pewnością powód do radości. Przyjechał do nich rywal w kiepskiej dyspozycji, co udało się w pełni wykorzystać. 3 bramki i radość fanów na trybunach są tego najlepszymi dowodami!

Korona Kielce 3:0 Arka Gdynia (Marcel Pięczek 22′, Stjepan Davidović 24′, Mariusz Stępiński 44′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    145,474FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ