Jakub Kamiński z asystą, Kamil Grabara zostaje w strefie spadkowej

Sobotnie popołudnie było słodko-gorzkie dla polskich piłkarzy w Bundeslidze z przewagą tego drugiego smaku. Jakub Kamiński dołożył asystę w szalonych derbach FC Köln z Borussią Mönchengladbach, które zakończyły się remisem 3:3, natomiast Kamil Grabara mimo kilku udanych interwencji nie zdołał uchronić Wolfsburga przed porażką 0:1 z Werderem Brema.

1. FC Köln – Borussia Mönchengladbach 3:3

Setne reńskie derby przyniosły dokładnie to, czego można było się po nich spodziewać: tempo, chaos i gole. 1. FC Köln zremisowało z Borussią Mönchengladbach 3:3, choć już po 27 sekundach przegrywało 0:1 po trafieniu Jensa Castropa. Odpowiedź gospodarzy była jednak błyskawiczna. W 4. minucie wyrównał Said El Mala, a trzy minuty później Köln wyszło na prowadzenie po akcji, w której ważną rolę odegrał Jakub Kamiński. To właśnie Polak dograł do Ragnara Ache, a ten wykorzystał okazję i trafił na 2:1. Tak piorunującego początku derby nad Renem wcześniej nie miały — w siedem minut padły aż trzy bramki.

REKLAMA

Z perspektywy polskiego kibica to był więc konkretny występ Kamińskiego. Nie zdominował całego spotkania, ale miał realny wkład w najlepszy fragment gry Köln, notując asystę przy drugim golu. Później obejrzał jeszcze żółtą kartkę w 61. minucie, a gospodarze długo musieli gonić wynik, bo Gladbach wróciło do meczu jeszcze przed przerwą za sprawą Sandera, a po zmianie stron ponownie wyszło na prowadzenie po drugim trafieniu Castropa. Köln nie miało po przerwie łatwego zadania, bo w drugiej połowie wzrosła intensywność pojedynków, a sam mecz momentami tracił płynność. Gospodarze mieli problem z wypracowaniem naprawdę klarownych okazji, ale w końcu uratował ich stały fragment gry. W 84. minucie Martel trafił głową po rzucie rożnym Floriana Kainza i ustalił wynik na 3:3. Chwilę później sam bohater wyrównania wyleciał z boiska po drugiej żółtej kartce, więc Köln kończyło spotkanie w osłabieniu, ale mimo tego zdołało dowieźć remis.

Ostatecznie podział punktów był wynikiem sprawiedliwym. To był mecz wyrównany i pełen wydarzeń, a sam przebieg derbów tylko to potwierdził. Dla Kamińskiego to występ, który można ocenić pozytywnie: nie był pierwszoplanową postacią całego widowiska, ale dał drużynie konkret w postaci asysty i zaznaczył swoją obecność w jednym z najbardziej szalonych spotkań kolejki.

VfL Wolfsburg – Werder Brema 0:1

Wolfsburg przegrał u siebie z Werderem Brema 0:1 w meczu, który miał ogromne znaczenie w dolnych rejonach tabeli Bundesligi. Spotkanie długo nie stało na wysokim poziomie i przez sporą część gry brakowało w nim konkretów, ale ostatecznie jeden moment wystarczył gościom do wywiezienia kompletu punktów. Dla Kamila Grabary był to jeden z tych wieczorów, po których bramkarz może mieć poczucie, że zrobił swoje, ale nie dostał wystarczającego wsparcia od kolegów z pola.

Początek meczu był bardzo ostrożny z obu stron. Jednym z nielicznych ważniejszych momentów pierwszego kwadransa była właśnie interwencja Grabary, który nie dał się pokonać po próbach Puertasa i Sugawary. Później Wolfsburg miał swoje szanse, ale Jonas Wind nie wykorzystał dobrej okazji, a tuż przed przerwą Lindström trafił na świetnie dysponowanego Backhausa, który odbił piłkę na poprzeczkę. Bezbramkowy remis do przerwy dobrze oddawał to, co działo się na boisku: dużo walki, mało jakości i niewiele naprawdę groźnych akcji. Po zmianie stron długo niewiele się zmieniało. Wolfsburg miał swoją najlepszą okazję po akcji Amoury, który po godzinie gry minimalnie chybił, szukając długiego rogu. I właśnie wtedy, gdy gospodarze wydawali się być bliżej objęcia prowadzenia, Werder zadał decydujący cios. W 68. minucie Justin Njinmah wykorzystał podanie Agu i uderzył płasko, a piłka po drodze odbiła się jeszcze od Jenza, co dodatkowo utrudniło interwencję. To był gol, który rozstrzygnął całe spotkanie.

Grabary trudno za to trafienie obwiniać, bo rykoszet po zagraniu Jenza wyraźnie zmienił sytuację. Polak wcześniej utrzymywał Wolfsburg w grze, a przy straconej bramce nie miał komfortowej pozycji. Końcówka też nie przyniosła gospodarzom odwrócenia losów meczu. Wolfsburg próbował zwiększyć presję, ale brakowało jakości w finalizacji, a dodatkowo w doliczonym czasie gry Jenz zobaczył drugą żółtą kartkę po faulu na Musahu i zostawił zespół w osłabieniu. To oznacza pierwszą porażkę Wolfsburga pod wodzą Dietera Heckinga i już czwartą kolejną domową przegraną tego zespołu. Werder wywiózł z trudnego terenu bardzo cenne punkty, natomiast Grabara może mieć po tym meczu mieszane odczucia: indywidualnie nie zagrał źle, obronił to, co miał do obrony, ale ostatecznie znów schodził z boiska bez punktów, bo jego drużyna w ofensywie po prostu nie dała rady.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    145,425FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ