Mroźną kolejkę zamykał mecz Bruk-Bet Termalica Nieciecza vs. Cracovia. Piłkarze gospodarzy nie korzystali z dogodności, jakie oferowała im równa i dobrze przygotowana murawa (inne drużyny w ten weekend nie mieli tak dobrze). Lepiej na placu radzili sobie Krakowianie, choć bardzo długo walczyli o skruszenie muru obronnego rywali.
Brak Filipa Stojilkovicia miał na to wpływ? Jakiś na pewno, choć i najlepszy w tym sezonie strzelec Pasów miałby problem z przechytrzeniem nisko ustawionej i szczelnej defensywy Słoników.
Kibice krakowskiej ekipy mogą martwić się brakiem klasowej dziewiątki, jednakże powinni z optymizmem patrzeć na obsadę zawodników grających za plecami snajpera. Ajdina Hasicia znali już wcześniej, ale Pau Sans miał okazje pokazać, co potrafi po raz pierwszy. Ostatnia drużyna ligi może nie jest najbardziej wartościowym wyznacznikiem, jednakże po Hiszpanie widać jedno – chce mu się grać. W pierwszej połowie, gdy w ofensywie brakowało błysku, Sans był zawodnikiem, który starał się coś zdziałać. Miał jednak ten sam problem, co jego koledzy. Niecieczanie – zgodnie z zapowiedziami Marcina Brosza – poczynili postępy w grze defensywnej i długo nie pękali na robocie. Samą obroną jednak się nie utrzymają, bo trudno nazywać jakąkolwiek ofensywą kopnięcie długiej piłki i walka fizyczna. Rok temu Puszcza Niepołomice spadała w podobny sposób.
Sans udanie debiutuje
Nożycami, które wreszcie przecięły ten podwójnie rozwinięty drut kolczasty, okazał się Sans. Hiszpan urwał się w polu karnym pilnującemu go Arkadiuszowi Kasperkiewiczowi i wykorzystał płaskie dogranie od Karola Knapa.
Gol otwierający wynik nie otworzył nam meczu. Termalica nie rozpoczęła huraganowych ataków (pewnie dlatego, że nie umiała), Cracovia nie poszła za ciosem. Zmiany desygnowane przez szkoleniowców też wiele ożywienia nie wniosły. Można było zapomnieć, że wszedł nowy napastnik w barwach Słoników. I tak sobie mogliśmy oglądać, jak piłka co jakiś czas zmienia właściciela, czasem ktoś kogoś kopnął. Strzały? No Martin Minchev nieczysto uderzył głową, próba Hasicia została zablokowana. Niecieczanie obudzili się w końcówce i postanowili, że może jednak coś podziałają z przodu. Najpierw ułańska fantazja poniosła Morgana Fassbendera i po wejściu w pole karne Niemiec trafił w boczną siatkę. Później Radu Boboc huknął w słupek.
Obie ekipy w poniedziałkowy wieczór wyglądały, jakby wciąż były w Turcji na obozie i grały sparing między sobą. Tylko pogoda jakby inna.
