Dziś w nocy czasu polskiego wylosowano turniejowe drabinki na startujący już w tę niedzielę Australian Open. W głównych zmaganiach imprezy zobaczymy w sumie aż sześcioro Polaków. Do Huberta Hurkacza, Igi Świątek, Madaleny Fręch, Magdy Linette i Kamila Majchrzaka dołączyła dziś (po kwalifikacjach) bowiem Linda Klimovicova, dla której start w Melbourne będzie wielkoszlemowym debiutem.
Zacznijmy jednak od Huberta Hurkacza, który znalazł się w jednej ćwiartce z samym Novakiem Djokovicem. I już w czwartej rundzie może dojść do potencjalnego spotkania obu panów. Ale najpierw muszą pokonać trzy inne przeszkody. Dla Polaka pierwszym przeciwnikiem będzie 26-letni Belg – Zizou Bergs, który podobnie jak on, świetnie radził sobie w ubiegłotygodniowym United Cup, pokonując Felixa Auger-Aliassime’a, Jakuba Mensika czy finalistę turnieju – Stana Wawrinkę.
Z Hurkaczem nie rywalizował natomiast ani razu, więc ich spotkanie będzie dużą niewiadomą. Według bukmacherów faworytem będzie wracający do gry Polak, ale moim zdaniem zwycięstwo, wcale nie będzie łatwe. Bergs potrafi bowiem sprawiać problemy nawet tym doświadczonym tenisistom i nigdy nie wiadomo, czego się po nim spodziewać. W australijskim szlemie jednak nie radzi sobie najlepiej. Startował w nim trzykrotnie i ani razu nie zdołał wygrać meczu, więc widać, że warunki panujące w Melbourne nie działają na jego korzyść.
Dla Hurkacza z kolei najlepszym wynikiem w Australian Open jest ćwierćfinał osiągnięty dwa lata temu. Wtedy był nawet blisko najlepszej czwórki turnieju, ale po pięciosetowej walce musiał uznać jednak wyższość Danila Medvedeva, który doszedł później do finału.
A jeśli Polakowi uda się przejść pierwszą rundę to w drugiej zmierzy się z lepszym z pary: Ethan Quinn – Tallon Griekspoor.
Na początku łatwo
Z losowania powinna być zadowolona Iga Świątek, która jako rozstawiona z “dwójką” nie mogła obawiać się na początku tenisistek ze światowej czołówki. W pierwszym pojedynku jej rywalką będzie Chinka Yue Yuan, która przeszła w ostatnich dniach przez trzyetapowe kwalifikacje pokonując kolejno: Louisę Chirico, Marię Lourdes Carle oraz Tamarę Zidansek.
Obecnie zajmuje 130. miejsce w rankingu WTA, ale dosyć regularnie występuje w turniejach najwyższej rangi. Z Igą mierzyła się w przeszłości raz – podczas ubiegłorocznej imprezy w Pekinie. Nie może jednak wspominać tego spotkania z uśmiechem na twarzy, ponieważ w zaledwie godzinę i piętnaście minut przegrała wynikiem – 0:6, 3:6.
Dla wiceliderki światowego rankingu zatem mecz z Chinką powinien być czystą formalnością. A jeśli tak się stanie i Świątek zamelduje się w drugiej rundzie, zagra ze zwyciężczynią pojedynku: Renata Zarazua – Marie Bouzkova.
𝗪𝗜𝗘𝗠𝗬, 𝗭 𝗞𝗜𝗠 𝗭𝗔𝗖𝗭𝗡𝗜𝗘 𝗜𝗚𝗔! 🫡
— Z kortu – informacje tenisowe (@z_kortu) January 15, 2026
Iga Świątek zagra z Yue Yuan w pierwszej rundzie Australian Open.
Z kolei Linda Klimovicova trafiła na Francescę Jones.
Mecze pierwszej rundy z udziałem reprezentantów Polski:
Iga Świątek – Yue Yuan
Magda Linette – Emma Navarro… pic.twitter.com/Qk1HLQXbB4
Życiowy sukces
Dziś rano do grona naszych reprezentantów w tegorocznym Australian Open dołączyła 21-letnia Linda Klimovicova, która przechodząc eliminacje po raz pierwszy znalazła się w głównej drabince turnieju Wielkiego Szlema. A co jeszcze lepsze – dokonała tego bez straty seta, eliminując: Stefani Webb (6:2, 6:1), Lizette Cabrerę (6:4, 7:5) i Greet Minnen (6:4, 6:4).
Losowanie potoczyło się dla Polki naprawdę korzystnie, ponieważ w pierwszym meczu trafiła na nierozstawioną Francescę Jones z Wielkiej Brytanii. Zajmuje ona obecnie 69. miejsce na świecie, a w Melbourne (w głównej drabince) grała zaledwie raz, nie wygrywając przy tym żadnego meczu. I co ciekawe, w starciu z Klimovicovą nie będzie nawet faworytką, ponieważ po wspaniałych kwalifikacjach bukmacherzy większe szanse dają właśnie naszej zawodniczce.
Wielki dzień dla Lindy Klimovicovej 🤗
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) January 15, 2026
Reprezentantka Polski w 3. rundzie kwalifikacji do #AusOpen pokonała Greet Minnen 6:4, 6:4 i dzięki temu zadebiutuje w turnieju wielkoszlemowym 🥳
▶ Australian Open 2026 na żywo na antenach Eurosportu pic.twitter.com/928LjO6jLF
Trudniej może być natomiast później, ponieważ na zwyciężczynię tego polsko-brytyjskiego spotkania czekać będzie lepsza z pary: Elina Svitolina – Cristina Bucsa. A przypomnijmy, że Ukrainka świętowała w zeszłym tygodniu swój 19. turniejowy triumf, wygrywając imprezę w Auckland.
Spokojne losowanie Majchrzaka
Podobnie jak Klimovicova, Kamil Majchrzak również zmierzy się na początku z Brytyjczykiem. Będzie to Jacob Fernley, z którym to Polak miał już okazję mierzyć się w przeszłości. Było to dokładnie w 2024 roku, podczas eliminacji do turnieju ATP 250 w Sztokholmie, kiedy to Brytyjczyk pokonał naszego tenisistę w tie-breaku trzeciego seta.
Od tego czasu jednak dużo się zmieniło i zdecydowanym faworytem tego zbliżającego się spotkania będzie Majchrzak. Zaliczył on naprawdę dobry start sezonu, dochodząc do ćwierćfinału imprezy w Brisbane. Pokonał tam między innymi Reilly’ego Opelkę, a mecz o półfinał przegrał dopiero po trzysetowej walce z Danilem Medvedevem, który później sięgnął po tytuł, także może być z siebie zadowolony.
Po ewentualnym zwycięstwie natomiast w drugiej rundzie czekać będzie wygrany z meczu: Fabian Marozsan – Arthur Rinderknech. A już w trzeciej rundzie może dojść do rewanżu za finał z Brisbane. W tej samej części turniejowej drabinki bowiem znajduje się były lider światowego rankingu: Danil Medvedev, który w meczu otwarcia zmierzy się z Holendrem: Jesperem De Jongiem.
Z kim zagrają “Magdy”?
Nasze pozostałe reprezentantki również nie trafiły na początku źle. Magdalena Fręch spotka się z 99. w rankingu Słowenką – Veroniką Erjavec, dla której start w tegorocznym Australian Open jest dopiero trzecim wielkoszlemowym występem. Wcześniej grała tylko w ubiegłorocznym Wimbledonie i właśnie w Melbourne, gdzie jednak nie zdołała wygrać ani jednego meczu. I chyba nie trzeba mówić, że to Polka będzie w starciu z nią murowaną faworytką.
A jeśli wywiąże się z tego “obowiązku” to w drugiej rundzie może czekać ją pojedynek z Jasmine Paolini, która najpierw podejmie jednak kwalifikantkę: Aliaksandrę Sasnovich.
Magda Linette natomiast trafiła na rozstawioną z “piętnastką” Amerykankę – Emmę Navarro. Panie grały ze sobą raz i to Navarro wychodziła z tego meczu zwycięsko, ale jak na zawodniczkę z rozstawieniem, wcale nie jest to złe losowanie.
Amerykanka jak najbardziej jest w zasięgu Polki, która walczyć będzie przecież w Melbourne o przełamanie złej passy, jeśli chodzi o turnieje Wielkiego Szlema. Od dwóch sezonów bowiem nie wygrała ona meczu w głównej drabince imprezy wielkoszlemowej, przegrywając osiem pojedynków z rzędu. Czy w końcu uda jej się wygrać? W Australian Open pokazywała już w przeszłości najlepszy tenis, dochodząc w 2023 roku aż do półfinału, co do dziś jest jej najlepszym wielkoszlemowym wynikiem w karierze. Także, gdzie, jeśli nie w Melbourne, chciałoby się zapytać.
