„Obyś żył w ciekawych czasach”. Kibice Cracovii mogą w ostatnich dniach przeklinać to słynne chińskie powiedzenie. Pasy w rundzie jesiennej długo utrzymywały się w czołówce ligowej tabeli. Zimę spędzają na 6. miejscu, ale strata do liderującej Wisły Płock to tylko trzy punkty. Wydawać by się mogło, że Cracovia ma świetne perspektywy, by włączyć się do walki o tytuł. Niestety, po ostatnich wydarzeniach można odnieść wrażenie, że największym przeciwnikiem Cracovii będzie sama Cracovia.
Paweł Paczul z Weszło.com informuje, że z klubu może odejść Filip Stojilković. Szwajcarski napastnik błyszczał na początku rundy jesiennej, później nieco przygasł, ale i tak Cracovia widziała w nim jednego ze swoich kluczowych graczy. Tymczasem zawodnik ma nastawiać się na transfer do Pisy. Włoski klub złożył podobno ofertę rzędu 2 mln euro, natomiast Cracovia oczekuje 5 mln euro. Szanse na porozumienie wydają się niewielkie, ale – zdaniem Paczula – Stojilković jest zdeterminowany, by zmienić otoczenie. Ile w tym prawdy, trudno wyrokować. Dziennikarz wskazuje również, że trener Luka Elsner ma poważne obawy co do dalszej współpracy.
Cracovia z dużą niejasnością
Kilka dni temu w klubie doszło bowiem do zmiany na stanowisku prezesa. Mateusz Dróżdż, który zbierał komplementy za swoją pracę, odszedł z klubu, a jego miejsce zajęła Elżbieta Filipiak – wdowa po byłym właścicielu klubu, Januszu Filipiaku. Dodatkowo do zarządu dołączyły osoby związane z Robertem Platkiem, czyli nowym właścicielem Cracovii.
Zmiana na lepsze czy na gorsze? Tego nie sposób przewidzieć. Można jednak zauważyć, że brakuje komunikacji ze strony klubu: przedstawienia klarownego planu na przyszłość, informacji, dlaczego musiało dojść do zmiany personalnej i co ona w praktyce oznacza. Czy Cracovia z nowym właścicielem będzie celować w mistrzostwo i zacznie wydawać tyle, co Widzew Łódź? A może przyjdzie czas na cięcia kosztów? Trudno dziś znaleźć kibica Pasów, który byłby w stanie jednoznacznie ocenić sytuację w klubie. Brakuje wzmocnień, a ruchy transferowe dotychczas przebiegają w jedną stronę. Nic dziwnego, że Stojilković czy Elsner mogą mieć wątpliwości. Te da się łatwo rozwiać, ale – jak wspomnieliśmy wcześniej – brakuje jasnej komunikacji na linii władze klubu → kibice i piłkarze. Działacze muszą zareagować, bo nawet jeśli opinia red. Paczula jest przesadzona, to podkręca atmosferę niepokoju o przyszłość klubu.
