Walka do ostatniej piłki! Skra wyszarpała wygraną w Trójmieście

W 21. kolejce Trefl Gdańsk podejmował u siebie PGE GiEK Skrę Bełchatów. Trefl ma jak na razie solidną, ugruntowaną pozycję w czołowej szóstce PlusLigi, rywalizując o 5. miejsce z siatkarzami Bogdanki LUK Lublin. Skra natomiast potrzebuje punktów jak tlenu, gdyż jest w walce o awans do play-offów. Przed tym starciem bełchatowianie zajmowali 9. miejsce, tracąc 2 punkty do będącej na 8. pozycji PSG Stali Nysa. Stal przegrała 1:3 z Resovią, więc zwycięstwo dałoby podopiecznym Andrei Gardiniego awans do czołowej ósemki. Trudno było jednak przewidzieć, jak Skra się zaprezentuje – w tym sezonie grają bardzo nierówno i dobre mecze nieustannie przeplatają ze słabymi.

Walka „punkt za punkt”, ale nie w końcówce

Początek pierwszego seta był bardzo zacięty (8-8). Obydwa zespoły szły „punkt za punkt”, nikt nie był w stanie wypracować przewagi większej, niż 2 punkty. Skuteczne ataki Aliaksieja Nasewicza oraz Adriana Aciobănițeia stanowiły siłę napędową obu zespołów. Natomiast ani Trefl, ani Skra nie miała na tyle argumentów, by przeciwnikowi odskoczyć (16-16). Dopiero pod koniec seta, dzięki dobrej pracy w bloku i kiepskiemu przyjęciu Trefla, bełchatowianie wyszli na wyraźniejsze prowadzenie (17-23). Trefl próbował jeszcze gonić, ale szanse na powodzenie były niewielkie. Mimo zaciekłej walki, Skra wygrała tę partię 19-25.

REKLAMA

Skra w gazie!

Pierwszy set dał bełchatowianom wiatr w żagle. Pokazali to w drugim secie, gdzie już na samym początku przeważali (3-6). Tak jak wcześniej, po stronie przyjezdnych kapitalnie funkcjonował blok. To jednak gdańszczan nie zraziło i po asie serwisowym Nasewicza doprowadzili do remisu 10-10. Skra jednak nie straciła inicjatywy w tym meczu i to oni wciąż grali lepiej (13-16). Ekipa z Trójmiasta miała wyraźne problemy w przyjęciu i to nie pozwalało im gonić wyniku w wystarczającym tempie. Natomiast w tym elemencie podopieczni Andrei Gardiniego radzili sobie wprost przeciwnie (16-21). Przewaga 9-krotnego mistrza Polski była ogromna i pomimo ambitnej walki Trefla w końcówce, bełchatowianie wygrali drugą partię 21-25.

Jeszcze nie wszystko stracone – powrót Trefla do gry

Siatkarze Trefla zaczęli zdawać sobie sprawę z sytuacji, w jakiej się znaleźli. Wzięli sprawy w swoje ręce i po wyrównanym początku (9-8), wypracowali sobie przewagę 13-10. Skra była w stanie skracać dystans, ale w tym secie wyjście na prowadzenie było już trudniejsze. Gdańskie Lwy bowiem utrzymywały tę przewagę, ich poziom gry zdecydowanie się poprawił, a najlepiej indywidualnie prezentował się Mikołaj Sawicki (16-12). Końcówka była wyrównana, choć z niewielkim wskazaniem na gdańszczan (21-20). Nie wypuścili prowadzenia z rąk – podopieczni Igora Juricicia wygrali trzeciego seta 25-22 i wrócili do walki o zwycięstwo.

Nieudany trzeci set pobudził Skrę do walki. Wiedzieli, że przeciwnicy złapali rytm i musieli temu zapobiec. Czwartego seta rozpoczęli bardzo dobrze (5-9). Trefl oczywiście odpuszczać nie chciał i po asie serwisowym Nasewicza odrobili straty (12-12). 20-letni Polak białoruskiego pochodzenia rozgrywał kapitalne zawody i niewątpliwie był najjaśniejszym punktem zespołu z Pomorza. Gdańskie Lwy nie traciły wywalczonego prowadzenia i byli coraz bliżej doprowadzenia do tie-breaku (20-18). Było blisko wygranej Trefla, ale zmarnowali 2 setbole. Końcówka zrobiła się nerwowa, ale prawdziwa wojna nerwów miała dopiero nadejść – as serwisowy Urbanowicza doprowadził do wyrównania i rozegrania decydującego seta (27-25).

Nieudana remontada Trefla

Tie-breaka z wysokiego „c” rozpoczęli bełchatowianie (1-4). Gdańszczanie wkrótce potem włączyli się do walki, choć nadal przeważała Skra (5-8). Podopieczni Andrei Gardiniego z każdą akcją przybliżali się do zwycięstwa, lecz musieli oglądać się za plecy (7-9). Obydwie ekipy popełniały błędy własne pod koniec seta, co dodawało temu starciu dodatkowej dramaturgii. Skra mimo tego była minimalnie bliżej zdobycia 2 punktów (11-13). Punktowy blok Aciobănițeia zapewnił ekipie z Bełchatowa wygraną (13-15).

Zarówno Trefl, jak i Skra miały swoje lepsze i gorsze momenty w tym spotkaniu. Jednakże to, co zapewniło podopiecznym Andrei Gardiniego zwycięstwo, to skuteczna gra w obronie. Radzili sobie o wiele lepiej w przyjęciu, a także ich dzisiejsza gra cechowała się szczelnym blokiem (15 punktów). Bardzo dobry mecz rozegrał Adrian Aciobăniței – Rumun zdobył łącznie dla swojego zespołu 24 punkty (57% skuteczności w ataku, 3 asy, 3 bloki punktowe). W bloku natomiast nie do przejścia dla gdańszczan był Mateusz Poręba (6 punktów w tym elemencie). Trudno jednak nie docenić waleczności siatkarzy Trefla i znakomitego występu Aliaksieja Nasewicza (30 punktów, 59% skuteczności w ataku, 2 asy, 2 bloki punktowe) oraz Mikołaja Sawickiego (22 punkty, 61% skuteczności w ataku). Skra miała szanse na wygraną za 3 punkty, natomiast cel został spełniony – wyprzedzili w tabeli PSG Stal Nysę.

Trefl Gdańsk – PGE GiEK Skra Bełchatów 2:3 (19-25, 21-25, 25-22, 27-25, 13-15)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    108,220FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ