Pogoń Szczecin pokonała Motor Lublin 2:0 i dopisała do swojego dorobku kolejne trzy punkty. Gospodarze nie rozegrali wielkiego spotkania, ale byli dojrzalsi, skuteczniejsi i przez większość meczu kontrolowali wydarzenia na boisku. Bramki zdobyli Darko Churlinov oraz Attila Szalai. Oto pięć najważniejszych wniosków po sobotnim spotkaniu.
Churlinov może dać Pogoni bardzo dużo
Nie chodzi wyłącznie o bramkę. Churlinov wniósł do gry Pogoni szybkość, bezpośredniość i odwagę w pojedynkach. Kiedy otrzymywał piłkę, jego pierwszą myślą nie było odegranie jej do najbliższego partnera. Szukał możliwości przyspieszenia akcji, wejścia w pole karne albo sprowokowania obrońcy do błędu.
W Szczecinie od dawna brakowało zawodnika, który potrafiłby regularnie zrobić przewagę indywidualną. Zbyt wiele zależało od Kamila Grosickiego, a kiedy kapitan Pogoni miał słabszy dzień albo był skutecznie pilnowany, ofensywa stawała się przewidywalna. Churlinov daje Thomasowi Thomasbergowi kolejne rozwiązanie. Potrafi zagrać na skrzydle, zejść bliżej środka i zaatakować wolną przestrzeń bez piłki.
Po jednym występie nie należy ogłaszać go nową gwiazdą Ekstraklasy. Pierwsze sygnały są jednak bardzo obiecujące. Ma cechy, których Pogoń wyraźnie potrzebowała.
Pogoń Szczecin potrafi wygrać bez Grosickiego w podstawowym składzie
Kamil Grosicki rozpoczął mecz na ławce rezerwowych, co w ostatnich latach automatycznie rodziło pytanie: kto weźmie na siebie odpowiedzialność za kreowanie akcji? Tym razem Pogoń poradziła sobie bez niego.
Nie oznacza to oczywiście, że Grosicki przestał być potrzebny. Nadal pozostaje jednym z najważniejszych zawodników zespołu, a jego jakość może rozstrzygać trudniejsze spotkania. Dla Pogoni równie istotne jest jednak to, aby nie każda akcja musiała przechodzić przez kapitana.
Przeciwko Motorowi ciężar gry został rozłożony na większą liczbę zawodników. Pogoń nie szukała na siłę jednego skrzydła i nie czekała, aż Grosicki sam stworzy przewagę. To dobra wiadomość na dalszą część sezonu, szczególnie że 38-letni zawodnik nie będzie w stanie przez cały rok grać w każdym spotkaniu od pierwszej do ostatniej minuty.
Szalai zaczyna wyglądać jak lider defensywy
Attila Szalai do Szczecina trafił z dużym nazwiskiem, ale sama przeszłość w reprezentacji Węgier, Fenerbahçe czy Bundeslidze nie gwarantowała sukcesu. Początek jego pobytu w Pogoni nie rozwiał wszystkich wątpliwości. W meczu z Motorem środkowy obrońca pokazał jednak, dlaczego wiązano z nim tak duże nadzieje.
Grał spokojnie, nie komplikował prostych sytuacji i dobrze odnajdywał się w pojedynkach. Do solidnego występu w defensywie dołożył bramkę. Dla stopera jest to oczywiście wartość dodatkowa, ale Pogoń najbardziej potrzebuje od niego regularności i uporządkowania obrony.
Szczecinianie w poprzednich miesiącach zbyt często tracili gole po prostych błędach, złym ustawieniu albo braku zdecydowania. Szalai ma wystarczająco dużo doświadczenia, aby stać się zawodnikiem, wokół którego można zbudować całą formację. Spotkanie z Motorem było krokiem w tym kierunku.
Motorowi zabrakło konkretów
Zespół Mateusza Stolarskiego nie przyjechał do Szczecina wyłącznie po to, aby ustawić się przed własnym polem karnym. Motor próbował utrzymywać się przy piłce i szukać swoich okazji, ale zdecydowanie za mało z tego wynikało.
Gościom brakowało dokładnego ostatniego podania oraz lepszych decyzji w pobliżu pola karnego. Kolejne akcje kończyły się zbyt wczesnymi dośrodkowaniami, stratami albo zagraniami, z którymi defensywa Pogoni potrafiła sobie poradzić. Motor miał fragmenty przyzwoitej gry, lecz rzadko przekładał je na realne zagrożenie.
To właśnie najbardziej odróżniało oba zespoły. Pogoń również nie tworzyła sytuacji za sytuacją, ale potrafiła wykorzystać swoje momenty. Motor nie zmusił gospodarzy do rozpaczliwej obrony i nie doprowadził do dłuższego okresu, w którym wynik rzeczywiście wisiałby na włosku.
To nie był wielki mecz Pogoni – i nie musiał być
Pogoń nie zachwyciła, ale też nie musiała tego robić. W poprzednich sezonach szczecinianie potrafili rozgrywać efektowne spotkania, a mimo to tracić punkty po prostych błędach. Tym razem nie było koncertu, lecz były dwie bramki, czyste konto i kontrola nad przeciwnikiem.
Dla zespołu mającego wysokie ambicje takie zwycięstwa są równie ważne jak efektowne rozbijanie rywali. Nie zawsze wszystko będzie funkcjonowało idealnie. Liczy się wówczas umiejętność wykorzystania lepszych fragmentów i niedopuszczenia przeciwnika do powrotu.
Wygrana z Motorem nie daje jeszcze podstaw, żeby ogłaszać Pogoń kandydatem do mistrzostwa. Pokazuje jednak kilka pozytywnych zmian. Churlinov może odciążyć Grosickiego, Szalai ma zadatki na lidera defensywy, a drużyna potrafi zdobyć trzy punkty bez rozgrywania widowiskowego meczu. W Szczecinie właśnie takich zwycięstw w ostatnich latach brakowało najbardziej.



