Jeszcze kilka miesięcy temu taka plotka transferowa byłaby co najmniej abstrakcyjna. Jednak czas potrafi nie takie rzeczy zweryfikować. Według informacji podanej przez Rafała Gikiewicza w Kanale Sportowym blisko powrotu do Ekstraklasy jest polski golkiper.
A niedawno były dobre występy w Champions League…
Mowa o Mateuszu Kochalskim, który w przeszłości grał na polskich boiskach między innymi w Stali Mielec. Stamtąd po bardzo udanym sezonie 2023/2024 przeniósł się do Karabachu FK. Azerski zespół ściągał zawodnika, który na gali Ekstraklasy otrzymał nagrodę bramkarza roku. Wydawało się, że to dopiero początek zagranicznej kariery, a sam zainteresowany przez długi czas na polskich boiskach nie zagości swoją obecnością.
Kochalski w barwach azerskiego klubu zebrał spore doświadczenie na europejskiej arenie, występując zarówno w Lidze Europy, jak i Lidze Mistrzów. W poprzednim sezonie miał okazję rywalizować między innymi z Chelsea, Liverpoolem, Newcastle United oraz Ajaksem Amsterdam. Zaczynały się w mediach pojawiać plotki, łączące go chociażby z transferem do Dortmundu. Duża kariera stała przed nim otworem. Później wszystko ucichło, a bramkarz w pewnym momencie był bliski transferu do Widzewa. Polak brał pod uwagę taki scenariusz, o czym sam przyznał.
Czas jednak wszystko weryfikuje i im dłużej w las, tym bardziej bliski jest powrót Kochalskiego do polskiej ligi. Niewykluczone, że ponownie Kochalskiego zobaczymy na boiskach Ekstraklasy. Z informacji Rafała Gikiewicza dowiadujemy się, że zainteresowana usługami golkipera jest Wieczysta Kraków. Na razie brakuje jakichkolwiek konkretów w sprawie warunków potencjalnej transakcji.
To na tyle dziwna sytuacja, że Kochalski takim ruchem pokazał by swój jednak mały poziom ambicji. Wybrał ciekawy, pierwszy zagraniczny kierunek i zamiast pójść za ciosem, poszukać czegoś nowego oraz lepszego za granicą to już stara się o możliwości powrotu do Ekstraklasy. 26-latek jest w najlepszym wieku dla bramkarza, jak i sportowca. Może się dalej rozwijać, posiadając jednocześnie już niemałe doświadczenie na tym najwyższym poziomie, jakim bez wątpienia jest Champions League. Dziwnie się to wszystko zgrywa w całość. Miałby wybrać z całym szacunkiem grę w beniaminku Ekstraklasy? Śmiem wątpić, że taki ruch przybliżyłby go do posiadania statusu numeru jeden w bramce reprezentacji Polski. Szybka weryfikacja, czy może brak ambicji? Chyba jedno i drugie…



