Korespondencyjny pojedynek, który toczyła Brazylia i Maroko, zapowiadał emocje. Łatwiejsze zadanie – przynajmniej na papierze – miała afrykańska kadra, gdyż Haiti wydawało się grupowym outsiderem. Szybko się okazało, że to Szkocja została dostarczycielem punktów dla piłkarzy z kraju kawy.
Największym beneficjentem boiskowej gościnności Szkotów był Vinicius Junior. Skrzydłowy Realu Madryt do przerwy trzykrotnie trafiał do siatki Angusa Guna, lecz przez VAR zaliczono mu tylko dwa. Najpierw już w 7. minucie Rayan nacisnął na Scotta McKennę przy próbie rozegrania od tyłu, po czym piłka trafiła do Viniciusa. Gwiazda Brazylii ze stoickim spokojem minęła szkockiego golkipera i otworzyła wynik. Poprawka przyszła przed przerwą, gdy Vini trafił głową. Nathan Patterson przy wrzutce zachował się fatalnie, całkowicie gubiąc rywala z radaru.
Po przerwie kwestią nie było już, kto wygra, tylko ile Brazylia jeszcze dorzuci. Szkocja była cienka w obronie, w ofensywie też trudno było jej coś ukłuć. Nie da się jednak dziwić, gdy spojrzy się na kadrę europejskiej drużyny. Trudno się tam doszukiwać piłkarza naprawdę światowej klasy, a zrzucenie całej gry na Scotta McTominaya nie przyniosło oczekiwanego rezultatu. Canarinhos spokojnie kontrolowali mecz, bramkę dorzucił Matheus Cuhna i można było czekać na fazę pucharową. A, no i jeszcze Neymar dostał od Carlo Ancelottiego parę minut, żeby miał przyjemniejsze wczasy.
Szkocja – Brazylia 0:3 (Vinicius Junior 7′, 45+3′, Cuhna 60)
Maroko męczyło się z Haiti
Brazylia szybciutko załatwiła sobie sprawę pierwszego miejsca w tabeli, w czym wydatnie pomogli jej piłkarze z małej, karaibskiej wyspy. Haiti wcale nie podłożyło się rywalom. Wręcz przeciwnie – to oni zaczęli od strzelenia gola. Odważna akcja prawą stroną Jeana-Kevina Duverne’a skończyła się koślawym strzałem Lenny’ego Josepha. Piłka odbiła się jednak od pleców Yassine’a Bounou, po czym wpadła do siatki. Nic nie przebije jednak uderzenia, które Wilson Isidor zaserwował w 43. minucie. Zawodnik Sunderlandu zaklepał sobie miejsce we wszystkich skrótach tegorocznego mundialu. Haiti na przerwę schodziło dumne, z remisem 2:2. Maroko zdołało dwa razy odpowiedzieć, przy czym spory udział miał Achraf Hakimi. Kapitan Lwów Atlasu najpierw wbił piłkę do bramki z bliska, a następnie dograniem z prawej strony kompleksowo obsłużył Ismaela Saibariego.
Maroko swoim występem w ciągu pierwszych 45 minut pozbawiło się szansy na wyjście z pierwszego miejsca. Potrzebny był grad goli i wysoka wygrana, a rzeczywistość przyniosła walkę w ogóle o jakiekolwiek zwycięstwo. Udało się jednak Marokańczykom uniknąć wpadki – Soufiane Rahimi po rzucie rożnym skierował piłkę do bramki. Haiti mogło jeszcze zaskoczyć – potężnie z rzutu wolnego uderzył Duckens Nazon, lecz Bounou nie chciał pozwolić na drugiego highlihtsa z tego meczu. Rywali dobił tylko Gessime Yassine, gdy stanął z piłką przed pustą bramką. Wygrana jest, ale styl pozostawiał do życzenia.
Maroko – Haiti 4:2 (Hakimi 39′, Saibari 45+1′, Rahimi 78′, Yassine 89′ – sam. Bounou 10′, Isidor 43′)

