OPINIA: Michniewicz oparł taktykę na Szczę… szczęściu?

Kadra Czesława Michniewicza bez względu na dalsze wydarzenia na tych mistrzostwach już zapewniła sobie miejsce w historii polskiej piłki. Po raz pierwszy w XXI wieku do trzeciego spotkania fazy grupowej na mundialu nie podejdziemy jak do meczu o honor. Zwycięstwo nad Arabią Saudyjską jest historyczne i nikt nie odbierze zasług Michniewiczowi i jego piłkarzom. Moim zdaniem jednak w Katarze nasza kadra nieco zbyt wiele zostawia przypadkowi. Dzisiejszy mecz nie był pod naszą pełną kontrolą, podobnie jak poprzedni z Meksykiem.

Z Meksykiem powiało w złą stronę

O meczu otwarcia w naszym wykonaniu zostało powiedziane już wszystko. Mimo tego, iż w pełni oddaliśmy wtedy piłkę Meksykowi, to z naszego obozu dało się słyszeć głosy, iż mieliśmy to spotkanie pod kontrolą. Mało tego, gdyby z jedenastu metrów Lewandowski okazałby się lepszy niż Guilermo Ochoa, zwycięstwo z Meksykanami byłoby na wyciągnięcie ręki. Wtedy narracja po tym meczu byłaby zupełnie inna niż ta, z którą mieliśmy do czynienia w ostatnich dniach. Że brzydko, ale skutecznie. Że cel uświęca środki. A tak — cóż, zabrakło szczęścia.

Z Arabią szczęście dopisało

Mecz z Saudyjczykami w mojej opinii bardzo często przypominał spotkanie z Meksykiem. Znów nie interesowało nas posiadanie piłki, znów to nasi przeciwnicy mieli martwić się o to, co z futbolówką zrobić. My skupialiśmy się przede wszystkim na ryglowaniu naszej bramki. Na szczęście znakomicie w tej roli spisał się Wojciech Szczęsny. „Szczena” popisał się kilkoma znakomitymi interwencjami, a obroniony przez niego rzut karny i dobitka zostaną zapamiętane już na zawsze przez polskich kibiców.

W końcówce mogliśmy już odetchnąć z ulgą, gdy swoją bramką Robert Lewandowski zabił to spotkanie. Strzelił niezwykle ważną bramkę, po której z Saudyjczyków kompletnie zeszło powietrze. Należy jednak pamiętać, jak olbrzymi błąd w tej sytuacji popełnił Al Malki, praktycznie wystawiając piłkę Lewemu i pozwalając na sytuację jeden na jednego. Szczęście znów się do nas uśmiechnęło.

Arabia była nieskuteczna

Możemy się przekonywać, że wynik determinował grę, że dzięki prowadzeniu mogliśmy schować i czekać na swoje szanse. Prawda jednak jest taka, że do bramki na 2:0 pozwalaliśmy Arabii Saudyjskiej na bardzo wiele. Gdyby Saudyjczycy byli skuteczniejsi, gdyby wykorzystali choćby rzut karny, to na naszej ławce zrobiłoby się bardzo ciepło. Mimo fragmentów nieporadnej gry w defensywie w naszym wykonaniu nasi przeciwnicy nie potrafili pokonać Szczęsnego.

Chciałbym przy tym zaznaczyć jedną rzecz — jeśli przez większość czasu spotkania skupiasz się na defensywie, zwiększa się szansa, że będą ci się przydarzały błędy. Logiczne, prawda? No więc w mojej opinii nasza kadra gra w ten sposób. Blok defensywny musi być nieustannie skupiony na najwyższym poziomie, inaczej dochodzi do sytuacji dla naszych rywali. Dziś Saudyjczycy te sytuacje mieli. Że ich nie wykorzystali — to inna sprawa, nie znaczy to jednak, że w naszej grze było czuć pewność, że sięgniemy po trzy punkty.

Kartki otrzymane przez nas w pierwszej połowie dały jasny sygnał, że mamy problemy w tym meczu.

Szczęście sprzyja lepszym?

Piłka nożna to gra momentów. To momenty decydują o tym, jak odbieramy całe spotkania. Koniec końców dziś możemy mówić, że popełniliśmy mniej błędów od rywali, a wykorzystaliśmy błędy, które oni popełnili. Wydaje mi się jednak, że dziś przede wszystkim dopisało nam szczęście. Z Meksykiem trochę go zabrakło, dziś było po naszej stronie. W mojej opinii świadczy to o tym, że nasza kadra znów nie ma wypracowanego stylu w jakim ma grać, opiera się trochę na „albo się uda, albo się nie uda”.

Na koniec nie zrozummy się źle: jestem zachwycony tym, że dziś sięgnęliśmy po zwycięstwo. Czesław Michniewicz już teraz przechodzi do historii polskiej piłki i życzę mu oraz jego zespołowi by szczęście dopisywało mu do końca turnieju. Nie wierzę jednak w to, że sięgnęliśmy po te cztery punkty w dwóch meczach dzięki organizacji gry. Zwłaszcza dzisiejszy triumf nad Arabią Saudyjską nie jest wyrachowanym zwycięstwem, wypracowanym odpowiednią taktyką. Dziś mieliśmy w dużej mierze szczęście.

Oby sprzyjało nam również z Argentyną.

REKLAMA
SourceTVP Sport
Mikołaj Wójcik
Mikołaj Wójcik
Football. Basketball. Formula 1. In that order.
PODOBNE
REKLAMA
101,778FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ