Niesamowity comeback Realu Madryt! Dani Ceballos bohaterem

Dla Realu Madryt mecz z Villarrealem w ramach 1/8 finału Pucharu Króla był niczym kolejny finał. Po ostatnim prawdziwym w Superpucharze Hiszpanii przegranym przeciwko FC Barcelonie ekipa Carlo Ancelottiego znalazła się pod nie małą krytyką. Do udowodnienia mieli sporo, ale forma, jaką ostatnio prezentowali, nie mogła napawać optymizmem. Ancelotti podszedł do sprawy bardzo poważnie, wystawiając od pierwszej minuty niemal galową jedenastkę.

Villarreal raz, Villarreal dwa

Już w 4. minucie gola zdobył Capoue, wyprowadzając Żółtą Łódź Podwodną na prowadzenie. Na dwa do zera na chwilę przed przerwą podwyższył Chukwueze, co bardzo dobrze oddało przebieg pierwszej połowy. Villarreal grał przyjemnie dla oka, ale przede wszystkim skutecznie. Nie była to tak duża przewaga, jak podczas ostatniego meczu ligowego, ale już wynik był znacznie lepszy. Swoje trzy grosze dołożył jednak do tego Real Madryt.

Ponownie trudno jest znaleźć w szeregach Realu Madryt zawodnika bez winy. Obrona była bierna, pozwalając w bardzo łatwy sposób ogrywać się rywalom. Pomoc ani nie pomagała szczególnie w defensywie, ani nie kreowała akcji do przodu. Atak natomiast kolejny raz popisał się nieumiejętnością wykończenia akcji. Kroos to nie defensywny pomocnik, Vinicius najwięcej czasu spędzał na kłótniach, a Benzema znowu grał wszędzie, ale nie jako środkowy napastnik. Do tego Rodrygo, którego cały czas trudno scharakteryzować. Można tak wymieniać i wymieniać, co nie funkcjonowało w ekipie Los Blancos w pierwszej połowie tego meczu.

W drugiej połowie Real się otrząsnął

Wreszcie oglądaliśmy Królewskich grających szybciej w ataku i przeważających w kwestii posiadania piłki. Real był też kreatywniejszy w ataku, szukający większej liczby różnych rozwiązań. Pojawiały się zarówno akcje bokiem boiska, jak i środkiem z szybkimi kombinacjami na jeden kontakt. Zawodnikiem, który niejako odmienił grę gości był Dani Ceballos. Hiszpan najpierw brał udział w akcji przy golu Viniciusa, posyłając ostatnie podanie do Brazylijczyka, a następnie zagrywał piłkę w pole karne przed golem Edera Militao.

Królewskim udało się wyrównać, co było efektem ich lepszej gry, ale także spuszczenia nogi z gazu przez Villarreal. Gospodarze chcieli chyba skupić się jedynie na utrzymaniu wyniku, co przyniosło odmienne skutki. Real Madryt nie rezygnował z ofensywnej gry i został za to nagrodzony. Dopełnienie niesamowitego comebacku przyszło w 86. minucie meczu. Gola dającego Realowi prowadzenie, a ostatecznie zwycięstwo, zdobył rozgrywający wyśmienity mecz Dani Ceballos.

Real Madryt zagrał dwie różne połowy. W pierwszej części prezentowali formę z finału Superpucharu. Był to zespół grający bez intensywności i bez pomysłu. W drugiej części spotkania wyglądało to całkowicie inaczej, a duża w tym zasługa Ceballosa. Hiszpan zanotował fenomenalne wejście na boisko i zdecydowanie zapracował w ten sposób na otrzymanie prawdziwej szansy od Ancelottiego.

REKLAMA
Michał Jeleń
Michał Jeleńhttps://mymistrzowie.pl/
Piłka nożna na pierwszym miejscu. Fan Realu Madryt. Najczęściej piszę o lidze hiszpańskiej, ale staram się nie zamykać tylko na nią.
PODOBNE
REKLAMA
101,780FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ