REKLAMA

Niesamowite spotkanie na Estadio Benito Villamarin! Ogromne emocje w derbach Sewilli

Trzy czerwone kartki, 26 fauli, trafienie samobójcze, fantastyczna bramka, ogromne zaangażowanie. Derbowe spotkanie pomiędzy Realem Betis, a Sevillą przyniosło niesamowite emocje. Obie ekipy zagwarantowały wspaniałe widowisko, z którego zwycięsko wyszła ekipa gospodarzy.

Ależ niebywały mecz mogliśmy podziwiać na Estadio Benito Villamarin. Można by rzec – prawdziwe derbowe spotkanie. Było w nim praktycznie wszystko, co najbardziej elektryzuje kibiców piłki nożnej. 

Od pierwszego gwizdka na murawie rządzili gracze Betisu

Piłkarze z zielonej części Sewilli o wiele lepiej rozpoczęli mecz. Już na pierwszy rzut oka widać było, że zespoły, które spotkały się murawie, znajdują się na zupełnie przeciwnych biegunach. Gospodarze, walczący o miejsce w Lidze Mistrzów, mocno zdominowali drużynę Sevilli, która okupowała przedostatnie miejsce w tabeli. 

Już w 7. minucie piłkarze Manuela Pellegriniego mieli dwie szanse na objęcie prowadzenia. Po dośrodkowaniu Nabila Fekira z rzutu wolnego, zawodnicy Betisu dwukrotnie obili obramowanie bramki gości.

Niedługo później, ekipa gospodarzy powinna po raz kolejny prowadzić. Gracze Realu świetnie rozegrali swoją akcję, kompletnie rozmontowując linię obrony Sevilli. Jednak Aitor Ruibal w fatalny sposób spudłował z około dziesiątego metra.

Gorąca atmosfera

Już od początku spotkania można było wyczuć ogromne napięcie pomiędzy drużynami. Obie ekipy popełniały sporą ilość przewinień, jednak prawdziwa eskalacja konfliktu nastała w końcówce pierwszej połowy. 

W 36. minucie Gonzalo Montiel w brutalny sposób sfaulował swojego rywala. Argentyńczyk zaatakował zawodnika Betisu wyprostowaną nogą na wysokości kolana. Arbiter, choć początkowo pokazał żółtą kartkę, to po konsultacji VAR ukarał obrońcę gości zasłużoną czerwoną kartką. Gdy wydawało się, że drużyna Betisu znalazła się w wymarzonej sytuacji, chwilę później Nabil Fekir został wyrzucony z boiska. Francuz uderzył Papu Gomeza łokciem, rozcinając rywalowi twarz. 

Zaledwie cztery minuty po rozpoczęciu drugiej połowy, kibice zgromadzeni na Estadio Benito Villamarin przeżyli kolejny wstrząs. Borja Iglesias w mocny sposób zaatakował Joana Jordana. Sędzia ukarał kolejnego gracza Betisu czerwoną kartką, przez co ekipa Zielono-białych została zmuszona do gry w zaledwie dziewiątkę.

Zasłużony podział punktów

Piłkarze Manuela Pellegriniego prowadzili od 43. minuty. Wówczas, po zamieszaniu w polu karnym Sevilli, Nemanja Gudelj nabił Jesusa Navasa, który skierował piłkę do własnej bramki. Choć Betis przez praktycznie całą drugą połowę grał w dwóch zawodników mniej, to stracił prowadzenie dopiero w 81. minucie. 

Pomimo tego, że goście mieli ogromną ilość sytuacji do wyrównania spotkania, to i tak mieli duże problemy z pokonaniem Claudio Bravo. Udało się to dopiero za sprawą Nemanji Gudeljego, który atomowym uderzeniem z około 25. metra skierował piłkę prosto w okienko bramki Betisu.  

W perspektywie całego spotkania remis można uznać za sprawiedliwy wynik. Real dominował całą pierwszą połowę, jednak po drugiej czerwonej kartce mocno spuścił z tonu. Wówczas przewagę uzyskali goście, którzy mieli dużo szans na wywalczenie zwycięstwa. 

Tym samym gospodarze utrzymali czwarte miejsce w tabeli, zaś Sevilla opuściła strefę spadkową i awansowała na 17. pozycję.

REKLAMA
Bartosz Bryś
Bartosz Bryś
Piłka nożna to jego największa pasja, której poświęca cały wolny czas. Ogromny miłośnik włoskiej Serie A i okazjonalnie widz Ekstraklasy. Osobiście kibic Lecha Poznań i Lazio Rzym.
PODOBNE
REKLAMA

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ

99,638FaniLubię
10,660ObserwującyObserwuj
555ObserwującyObserwuj
REKLAMA