Sezon 2025/26 w wielu ligach wciąż nie dobiegł końca, ale machina zmian została już wprowadzona w ruch. Panathinaikos zakończył współpracę z Rafą Benítezem, Auxerre odsunęło Christophe’a Pélissiera, a Brøndby pożegnało Steve’a Coopera.
To już nie ten Rafa co kiedyś…
Najgłośniejsze wydaje się odejście Beníteza z Panathinaikosu. Hiszpan trafił do Aten jesienią jako trener z wielkim CV. Mówimy przecież o szkoleniowcu, który wygrywał Ligę Mistrzów z Liverpoolem, Ligę Europy z Chelsea, prowadził Real Madryt, Inter, Napoli, Valencię czy Newcastle. W Grecji jego zatrudnienie było wydarzeniem samym w sobie. Problem w tym, że sama przeszłość nie wygrała za Panathinaikos ani ligi, ani zaufania otoczenia. Grecki klub ograniczył się w komunikacie do krótkiego podziękowania za profesjonalizm i etykę pracy. To elegancka forma rozstania, ale nie zmienia faktu, że projekt nie wypalił. Benítez miał być trenerem z najwyższej półki, człowiekiem od porządku i doświadczenia, a zostawia po sobie raczej poczucie niedosytu. Panathinaikos w tabeli Super League znalazł się wyraźnie za AEK-iem, Olympiakosem i PAOK-iem, więc trudno mówić o sukcesie.
Utrzymał, więc może odejść
Inny ciężar ma rozstanie Auxerre z Christophe’em Pélissierem, który przejął AJA w październiku 2022 roku, przeżył z klubem spadek, później awans i utrzymanie w Ligue 1. Auxerre dopiero co zapewniło sobie pozostanie w elicie po zwycięstwie z Lille, a mimo to trener nie dostał kolejnego sezonu. Według L’Équipe decyzję podjął właściciel James Zhou, a Pélissier miał kontrakt do czerwca 2027 roku. Francuskie media piszą również o napięciach między trenerem a dyrektorem sportowym Davidem Wantierem. Jeśli to prawda, mamy klasyczny konflikt między kluczowymi postaciami klubie. Pélissier dostarczył utrzymanie, ale jego przełożonyc najwyraźniej uznał, że dalsza współpraca byłaby zbyt trudna. Z perspektywy Auxerre to ryzykowny ruch. Nie każdy trener potrafi pracować w takich warunkach, z taką presją i z takim budżetem. Pélissier potrafił.
Tu nie chodzi o wyniki…
Do zmiany szkoleniowca dochodzi także Brøndby. Duński klub nie tylko pożegnał Steve’a Coopera, ale jednocześnie przebudował pion sportowy. Cooper odchodzi natychmiast, razem z asystentem Alanem Tate’em, a nowym dyrektorem piłkarskim został Julius Ohnesorge. Cooper obejmując Brøndby miał za sobą pracę w Swansea, awans z Nottingham Forest do Premier League i doświadczenie z Leicester. W Danii miał być kimś, kto podniesie klub na wyższy poziom. Brøndby w oficjalnym komunikacie przyznało jednak wprost, że wyniki i gra nie poszły za oczekiwaniami.
Ciekawy jest zwłaszcza język użyty przy awansie Ohnesorge. Brøndby mówi o potrzebie odzyskania jasnej tożsamości, kultury i kierunku, z którym kibice mogą się utożsamiać. To nie jest przypadkowa formułka. To sygnał, że problem Coopera nie dotyczył wyłącznie punktów, ale też poczucia, że drużyna przestała pasować do wyobrażenia o klubie.

