REKLAMA

Nadszedł już czas drastycznych zmian w reprezentacji Polski?

Na wstępie zaznaczę, tak dla pewności, iż jest to tekst wyłącznie z moimi luźnymi spostrzeżeniami. Sfrustrowanego kibica, który ma coraz bardziej dość tego, co dzieje się z reprezentacją Polski. Kibica, który chciałby zasiąść przed telewizorem i w końcu cieszyć się z gry kadry. Zatem jeśli odczucia te są bliskie Waszej udręczonej kibicowskiej duszy, to serdecznie zapraszam. W końcu wszyscy tkwimy w tym razem.

Wczorajszy mecz z Holandią ponownie unaocznił problemy, z jakimi mierzy się reprezentacja Polski. Nasza drużyna od blisko dwóch lat ma ogromne kłopoty w defensywie, tracąc wiele bramek, nie umiejąc odpowiednio się ustawić, czy też pozwalając ogrywać się jak amatorzy. Nieco lepiej, choć wciąż nie idealnie, jest w ofensywie. W poczynaniach pod bramką rywali jesteśmy ospali, nie pokazujemy się na pozycję, a najlepszym pomysłem na rozgrywanie piłki jest “laga na Robercika”.

Problemy te mają rozległe podłoże, jednak w bardzo dużym stopniu spowodowane są brakiem zmian personalnych w kadrze od dłuższego czasu. Od ponad sześciu lat wciąż gramy tymi samymi zawodnikami, którzy mimo tego, że nie dają już odpowiedniej jakości, wciąż mają miejsce w wyjściowej jedenastce.

Za bardzo żyjemy przeszłością

Futbol się zmienia. Bardzo szybko. We współczesnej piłce nożnej pół roku to już szmat czasu. A my wciąż żyjemy Euro 2016 i gramy w archaiczny sposób. Zupełnie nie idziemy z najnowszymi trendami, by już nie długo patrzeć jak odjeżdżają nam kolejne zespoły. I to nie te z najwyższej półki (których pewnie nigdy już nie dogonimy), a ekipy pokroju Kazachstanu czy Gruzji. Tak, wiem. Brzmi to irracjonalnie, ale w przeciągu najbliższych 2/3 lat jest to bardzo możliwe. Gruzini mają obecnie najlepsze pokolenie od lat 90′, a ich piłkarze grają w coraz to lepszych europejskich ligach. Zaś Kazachowie regularnie pną się do góry i właśnie wywalczyli awans do dywizji B Ligi Narodów, mając w grupie m.in. faworyzowaną Słowację.

Kiedyś przeczytałem zdanie, które w idealny wręcz sposób opisuje obecny stan naszej piłki nożnej. “Problemem nie jest to, że jesteśmy w dupie. Problemem jest to, że zaczynamy się w niej urządzać.” Bo moi drodzy, wstydem nie jest przyznanie się do błędów. Wstydem jest patrzenie się na nie i nic nierobienie. A ubytki w funkcjonowaniu naszej reprezentacji są tak widoczne, że nas kibiców momentami aż krwawią oczy od oglądania poczynań piłkarzy. Jednak pomimo tego wciąż nie widać żadnej poprawy. Od kilku lat nasza kadra zalicza nieustanny regres. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że jednocześnie marnujemy najlepsze piłkarskie pokolenie od wielu lat.

Brak realnych prób naprawy problemów

Zadziwiające jest dla mnie to, iż my tak naprawdę nie sięgamy do sedna problemów. Wciąż próbujemy je zamaskować, wmawiając wszystkim dookoła, że u nas jest super. Dokładnie takie wrażenie można było odnieść w czasie konferencji po spotkaniu z Holandią. Trener zadowolony, wszystko pięknie, piłkarze zagrali solidnie, rywale byli za mocni, a my pewnego poziomu nigdy nie przeskoczymy. Idąc takim tokiem rozumowania, nic dziwnego, że nie osiągamy żadnych sukcesów. Inne zespoły są za mocne, więc po co się starać? Przecież mamy Lewandowskiego, od czasu do czasu powołamy nowe twarze, a jak dostaniemy oklep od Belgii albo Holandii, to i tak przecież nic się nie stanie. Przecież w kolejnych eliminacjach wysoko wygramy z San Marino czy Gibraltarem, więc jaki problem.

A problem jest i to bardzo widoczny, bo w naszej kadrze potrzeba zmian. Ale nie przed Mistrzostwami Świata. Teraz jest już za późno. By odmienić w dwa miesiące oblicze drużyny, Michniewicz musiałby być istnym cudotwórcą. Dlatego po przyjeździe z Kataru selekcjoner (jeśli dalej będzie pełnił tę funkcję) powinien wziąć się za solidną przebudowę. Trzeba w końcu odciąć pewien etap i stworzyć zespół oparty na młodych, którzy już czekają w kolejce. Trzeba powiedzieć sobie wprost – nie da się zbudować solidnej europejskiej ekipy na trzonie, który obecnie mamy.

Powinniśmy w końcu zakończyć pewien etap

Lista zastrzeżeń jest długa. Kamil Glik nie dojeżdża szybkościowo, bardzo często bywa spóźniony, nie potrafi wyprowadzić piłki, ciągle wybijając ją na oślep. Grzegorz Krychowiak przeplata dobry mecz dziesięcioma słabymi. Brakuje mu dynamiki, popełnia głupie faule i gra coraz bardziej zachowawczo. Karol Linetty jest ciągle niewidoczny, kompletnie niczego nie wnosi do zespołu, wyglądając w czasie spotkań jakby grał w zupełnie innej rzeczywistości. Wojciech Szczęsny nie jest pewnym punktem zespołu, często popełnia błędy. Osobiście nie mam nic do żadnego z tych zawodników oraz bardzo doceniam ich dotychczasowy wkład reprezentacyjny. Uważam jednak, że kadra powinna zostać zupełnie przebudowana. Czesław Michniewicz ma w obwodzie bardzo dużą ilość zawodników, którym mógłby dać prawdziwą szansę, a mimo to wciąż decyduje się na “starą gwardię”.

Kółko wzajemnej adoracji bez woli walki

Nie wiem jak Wy, ale ja tęsknię za czasami, gdy nasz zespół miał w sobie pewną dozę agresywności. Kiedy rzucał się na przeciwników, chcąc zdominować przebieg spotkania czy odrobić straty. Kiedy jego główną taktyką nie było klepanie piłki pomiędzy obrońcami i wykopywanie jej do przodu. A teraz? Nasi piłkarze poruszają się jakby mieli założony na siebie dwudziestokilogramowy worek z ziemią. Brak ruchu, pokazania się do gry, kompletna apatia. Zero pomysłów na rozegranie akcji ofensywnych, żadnych schematów, gry na jeden kontakt. Mnóstwo strat i niedokładności. Na tle Holendrów nasi piłkarze wyglądali na kompletnie zagubionych.

Szansa na reformy

Wiecie co? Naprawdę mam nadzieję, że na mundialu dostaniemy solidny oklep. I to nie dlatego, że nie wspieram Biało-Czerwonych, bo w głębi duszy chciałbym, aby zaprezentowali się jak najlepiej. Jednak wiem, że jeśli jakimś niesamowitym zbiegiem okoliczności osiągnęlibyśmy jakikolwiek sukces, to przez kolejne lata żylibyśmy nim jak ćwierćfinałem Euro 2016.

Jednak jeśli odpadniemy w słabym stylu, to można mieć nadzieję, że w końcu to wszystko się rozpadnie. Wszystkie układy i układziki. Że wtedy będziemy mogli zbudować wszystko od zera. Na nowych zdrowszych podstawach. Bez kolesiostwa, grania za zasługi i z odmienioną drużyną. Niech przykładem będą dla nas Belgowie, którzy po nieudanych Mistrzostwach Europy w 2000 roku dokonali gruntownych zmian i zobaczmy, w jakim są teraz miejscu.

Choć mówią, że nadzieja jest matką głupich, to chciałbym, aby Biało-Czerwoni znów cieszyli nas swoją grą. By było w nich widać motywację oraz żeby walczyli, by zaprezentować się z jak najlepszej strony. Tego życzę nam wszystkim – kibicom reprezentacji Polski.

REKLAMA
Bartosz Bryś
Bartosz Bryś
Piłka nożna to jego największa pasja, której poświęca cały wolny czas. Ogromny miłośnik włoskiej Serie A i okazjonalnie widz Ekstraklasy. Osobiście kibic Lecha Poznań i Lazio Rzym.
REKLAMA
PODOBNE
REKLAMA

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ

94,308FaniLubię
10,697ObserwującyObserwuj
538ObserwującyObserwuj
REKLAMA