REKLAMA

Mistrzostwa Europy bez kibiców? UEFA nie podjęła jeszcze decyzji.

Do przełożonego Euro 2020 zostało około pół roku. I chociaż należy się spodziewać, że UEFA zrobi wszystko, aby znowu niczego nie przekładać, tak nie wiadomo czy na najważniejszym turnieju starego kontynentu pojawią się kibice.

Sam temat jest wyciszony, ale to da się wytłumaczyć. Zostało jeszcze trochę czasu na podjęcie kluczowych decyzji. Aczkolwiek dla posiadaczy biletów sytuacja, w której być może nawet z dnia na dzień będą musieli zmieniać swoje plany byłaby mocno frustrująca. Zwłaszcza, że dla wielu sam wyjazd na choćby jeden mecz będzie dużym wyzwaniem logistycznym.

Pozytywne myśli prezesa Bońka

Ostatnio na temat rozwiązań organizacyjnych wypowiedział się w Polsacie Sport Zbigniew Boniek. Według prezesa PZPN Euro powinno odbyć się w już zaplanowanym trybie, ale w razie wypadku UEFA w zanadrzu ma przynajmniej kilka pomysłów na rozegranie turnieju. Jeśli zaś chodzi o kibiców, to europejska federacja piłkarska prawdopodobnie nie poda swoich oficjalnych wytycznych. Decyzje w ich sprawie podjęły by państwa, których miasta są organizatorami będą decydowały o możliwym wpuszczeniu ludzi na stadiony.

Jeśli taki jest faktyczny zamysł, to od razu da się zauważyć jedną rzecz. Takie kroki doprowadzą do powstania różnic w poszczególnych regionach. Z łatwością można sobie wyobrazić, że każdy kraj w zależności od sytuacji związanej z C19 inaczej podejdzie do regulacji liczby widzów na trybunach. A co za tym idzie może dojść nietypowej do sytuacji. Fani jednej reprezentacji będą mieli możliwość wspierania swoich piłkarzy, gdzie innym bardziej pechowym pozostanie krzyczenie do telewizora na kanapie.

Różnice są widoczne nawet teraz. Na chwilę obecną zmagania ligowe są pozbawione publiczności u prawie wszystkich gospodarzy. Wyjątkami są Rosja oraz Dania, które pozwalają ograniczonej liczbie fanów oglądać futbolowe zmagania. Jednakże restrykcje obu państw nie są do siebie podobne.

Europejskie rodzynki

W Rosji, to ilu potencjalnych obserwatorów się wpuści na stadion zależy od tego w jakim regionie grają poszczególne kluby. Regulujący biorą pod uwagę przede wszystkim covidowe statystyki według podziału terytorialnego. Dlatego na przykład w ostatniej kolejce Premjer Ligi FK Krasnodar wpuścił łącznie 10 554 kibiców. Dla porównania Zenit tylko 1 993 kibiców. Co ciekawe klub z Sankt Petersburga ma stadion dwukrotnie pojemniejszy od drużyny Krasnodara. Ale to Byki mogą zapełnić prawie 1/3 stadionu z uwagi na niski wskaźnik zarażeń. Sama możliwość uzupełnienia trybun jest jednak bardzo płynna i zmienia się z meczu na mecz.

Duńczycy mają natomiast stałe zasady co do dopuszczalnej liczby widzów. Obecnie na każdym spotkaniu Superligaen może się pojawić maksymalnie 300 kibiców (chociaż na przestrzeni sezonu zdarzały się różne wyjątki od tej reguły). W najbliższym czasie raczej nie należy się spodziewać, aby ten limit powiększono.

Na oficjalnej stronie UEFA podano, że więcej informacji na temat biletów będzie dostępnych w marcu 2021 roku. Do tego momentu pozostanie nam obserwować wydarzenia w Europie. Niemniej istnieje ryzyko, że będziemy świadkami pierwszych cichych mistrzostw. Bez wrzawy, dopingu czy najzwyklejszej radości biorącej się z samego uczestnictwa. Brak tej otoczki najbardziej zaboli tych, którzy mieliby okazję przeżyć ją po raz pierwszy.

REKLAMA
PODOBNE
REKLAMA

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ

98,550FaniLubię
10,667ObserwującyObserwuj
556ObserwującyObserwuj
REKLAMA