Media: Umowa z Czesławem Michniewiczem zostanie przedłużona

Jak informuje Maciej Wąsowski z serwisu Weszlo.com, kontrakt Czesława Michniewicza został automatycznie przedłużony po awansie do 1/8 finału Mistrzostw Świata w Katarze. Zgodnie z informacjami dziennikarza, 52-letni trener otrzyma misję poprowadzenia reprezentacji Polski w eliminacjach Euro 2024. Co to oznacza w kontekście przyszłości naszej kadry?

Michniewicz – dobry zadanowiec

Na wstępie musimy przypomnieć jedną, ważną kwestię. Byliśmy zwolennikami zatrudnienia Michniewicza zanim oficjalnie został ogłoszony selekcjonerem. To typowy trener turniejowy. Potrafi tak zamulić mecz, by wyrównać szanse z nieporównywalnie trudniejszym przeciwnikiem. Mało to widowiskowe, ale bardzo często skuteczne. W XXI wieku systematycznie odpadaliśmy po fazie grupowej mistrzostw świata, co zmieniło się dopiero w Katarze. Osiągnęliśmy wynik na miarę naszego potencjału, bowiem przed turniejem spodziewano się, że dojdziemy do 1/8 finału, gdzie przegramy z Francją. Selekcjoner spełnił oczekiwania względem rezultatu.

Z pracą Michniewicza mamy jednak dwa problemy. Po pierwsze, nasza kadra narodowa gra futbol, który męczy nie tylko rywali, ale przede wszystkim widza. Wiadomo, spodziewaliśmy się tego, pamiętając postawę Legii czy młodzieżówki. Chcieliśmy wyniku? No to mamy wynik! Niestety, w tym miejscu trzeba zwrócić uwagę na kluczowy czynnik sukcesu naszej kadry. Bazujemy bardziej na szczęściu niż własnych umiejętnościach. To nie jest tak, że gramy defensywnie, ale robimy to w jakiś wyrafinowany, rozsądny sposób. Nasza obrona jest dziurawa, przegrywamy środek pola, nie potrafimy wymienić kilku podań. Ratuje nas Wojciech Szczęsny i brak skuteczności rywali. Wyszliśmy z grupy oddając ledwie 4 celne strzały!

Przed turniejem liczyliśmy na defensywną, ale dojrzałą postawę

Dobrze bite stałe fragmenty gry, zawziętość i umiejętną grę z kontry. Dostaliśmy sporo chaosu i modlitwy, by Argentyna była dla nas litościwa i odpuściła szukanie pogromu. Nic dziwnego, że wielu fanów obserwując tak rozpaczliwą grę naszej reprezentacji nie czuje radości z awansu do fazy pucharowej. Polacy chcą więcej, ale czy rzeczywiście mamy prawo stawiać wysokie oczekiwania? Czy zmiana selekcjonera sprawi, że kadrowicze przestaną popełniać błędy techniczne, a piłka nie będzie odskakiwała na 5 metrów? A może wyczyn Michniewicza jest chwalony tylko dlatego, że jego poprzednicy ośmieszali się na wcześniejszych turniejach i poprzeczka została zawieszona bardzo nisko?

Bez wątpienia w społeczeństwie znajdzie się wielu, którzy będą bronić selekcjonera. Znaczna grupa uzna, że kontynuowanie współpracy z człowiekiem odpowiedzialnym za tak fatalny styl będzie olbrzymim błędem. Pamiętajmy jednak, że po Mundialu czekają nas eliminacje, w których będziemy mieć takich rywali jak Wyspy Owcze, Mołdawia, Albania i Czechy. W takich spotkaniach czeka nas gra w piłkę, a nie oddawanie jej przeciwnikowi i czekanie na pojedyncze zrywy. Po kontuzji powróci Moder, kilku młodych wilczków pokroju Kozłowskiego czy nawet Kiwiora powinno się rozwinąć. Ta reprezentacja wciąż ma przed sobą przyszłość, ale musi być rozsądnie prowadzona. Tutaj pojawia się pytanie, czy kolejna zmiana trenera w krótkim odstępnie czasu rzeczywiście będzie miała sens?

Niezależnie od tego czy w niedzielę pożegnamy się z turniejem czy też sensacyjnie uda się nam wyeliminować Francję, prezes PZPN powinien po Mundialu spotkać się z selekcjonerem i zweryfikować jakie ma plany na dalszy rozwój kadry. Jeśli mając czas na zmiany, nie poszukamy czegoś więcej niż wybijania piłki z własnego pola karnego, dalsza misja Michniewicza nie będzie miała sensu. Trudno jednak skreślać go, skoro cel numer jeden został zrealizowany.

REKLAMA
PODOBNE
REKLAMA
101,854FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ