Magiera cudotwórca. Śląsk Wrocław z 5. kolejnym zwycięstwem!

Podopieczni Tomasza Tułacza spisują się najlepiej spośród wszystkich beniaminków, co należy traktować jako niespodziankę, szczególnie że jest to ich pierwszy w historii sezon w Ekstraklasie. „Żubrom” w 8. kolejce przyszło się zmierzyć z wiceliderem i jedną z najlepszych ofensyw w lidze — Śląskiem Wrocław. Jeżeli Puszczę można uznać jako największe zaskoczenie wśród beniaminków, tak Śląsk należy uznać za największą niespodziankę całej ligi. Podopieczni Jacka Magiery przed tym spotkaniem notowali cztery ligowe zwycięstwa z rzędu. Śląsk celował w kolejne zwycięstwo i zameldowaniu się na pozycji lidera przynajmniej do sobotniego meczu Legii.

REKLAMA

Puszcza grała swoje, a Śląsk nie mógł sobie z tym poradzić

Gospodarze zdążyli się poznać z tego, że grają bardzo siermiężną piłkę. Liczą na stałe fragmenty gry, a gdy tylko uda im się objąć prowadzenie to bronią go jak niepodległości. Piłkarze Tomasza Tułacza zabunkrowali się pod swoją bramką. Jednak najpierw dopięli swego. Udało im się wywalczyć rzut karny. Można go śmiało wrzucić do kategorii „z niczego”. Jedenastkę pewnie w 19. minucie wykorzystał Artur Cracium. Tak naprawdę po tym golu nie działo się na boisku za wiele. Pojedyncze okazje z obu stron. Piłka głównie znajdowała się w powietrzu.

Typowy mecz walki i twardej gry. Śląsk znalazł się w sytuacji, w której w tym sezonie niezbyt dobrze sobie radzi. Gdy podopieczni Jacka Magiery wygrywają, swoje spotkania to zawsze jako pierwsi obejmują prowadzenie. Jedynie ze Stalą Mielec było inaczej i nie skończyło się to dobrze. Dlatego druga połowa mogła pokazać nowe oblicze Śląska Wrocław i kolejny krok w budowie zespołu Jacka Magiery. Nie zawsze uda się w spotkaniu wyjść pierwszym na prowadzenie. Goście musieli udowodnić, że to już dla nich nie ma najmniejszego znaczenia i potrafią odrabiać straty w meczu.

Obrona Niepołomic

Podobnie jak w pierwszej części spotkania gospodarzy nie interesowały tak naprawdę nic innego niż bronienie się i gra z kontrataków. Śląsk wrzucił wyższy bieg, lecz ich ataki nie zdawały się na nic. Tak naprawdę były to akcje przypominające ataki. Nie było zbyt dużego zagrożenia pod bramką Puszczy. Znakomicie drużyna Tomasza Tułacza zamknęła drogę do własnej bramki. Grali swój futbol i wiedzieli, co chcą taką grą osiągnąć. Śląsk nie potrafił sobie z tym pomysłem poradzić i tkwił coraz to bardziej w swojej bezsilności i przewidywalności. A taka gra tylko napędzała gospodarzy, ponieważ wiedzieli, że są bardzo blisko osiągnięcia celu, jakim było w tym meczu tylko i wyłącznie zwycięstwo.

Jednak w pewnym momencie można było odnieść wrażenie, że gospodarze cofnęli się za bardzo. Udało się Śląskowi dobić do bramki rywali. A gola wyrównującego strzelili w takim samym stylu co gospodarze. W 82. minucie gola dla swojej drużyny strzelił nie kto inny jak — Erik Exposito. Śląsk walczył, szarpał i wywalczył sobie tego gola, dającego remis. Następnie w 89. minucie rezerwowy Burak Ince zapewnił wrocławianom prowadzenie. Puszcza grała dzisiaj siermiężną piłkę, która jak widać, przeszkadza każdemu.

źródło: CANAL+ SPORT w serwisie X

Gospodarze w końcówce meczu zaczęli sobie przeszkadzać samym sobie. Czerwona kartka, niepotrzebny faul i kolejny rzut karny. Ponownie na gola zamienił go Erik Exposito, strzelając w tym meczu dublet. Mimo wszystko Puszcza narobiła problemów na swoim stadionie najpierw Legii, teraz Śląskowi. Pytanie kto następny. Jedno jest pewne, wyjazd do Niepołomic (a właściwie gościnnie Krakowa) nie będzie przyjemnym meczem dla innych drużyn. Śląsk wywozi cenne zwycięstwo, które podtrzymuje ich serię bez porażki oraz zapewnia fotel lidera przynajmniej do jutrzejszego meczu Legii. Wyszarpane zwycięstwo. Charakter Śląska Wrocław godny pochwały.

Puszcza Niepołomice — Śląsk Wrocław 1:3 (Cracium 19′ – Exposito 82′ 90+4′, Ince 89′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,651FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ