Luton dzielnie walczyło, ale Manchester City wraca na zwycięski szlak

Był 4 listopada, kiedy Manchester City ostatnio wygrał mecz w Premier League. Zespół Pepa Guardioli nie wygrał już od czterech spotkań remisując z Chelsea, Liverpoolem i Tottenhamem, a przegrywając z Aston Villą. Dziś nareszcie wyzwanie wydawało się o wiele łatwiejsze – Luton na wyjeździe. Kenilworth Road nie jest jednak terenem łatwym. We wtorek Arsenal uratował tam komplet punktów w doliczonym czasie gry, a z remisem wyjeżdżał stamtąd tylko Liverpool.

REKLAMA

Goście przyjechali na mecz bez Haalanda

Pep Guardiola poczynił także sporo zmian względem ostatniego meczu z Aston Villą, a tą najważniejszą była zmiana systemu. Manchester City zagrał w ustawieniu 4-2-3-1 z Rodrim i Kovaciciem w środku pomocy oraz Fodenem jako „10-tka”, a pod nieobecność Haalanda wyżej został przesunięty Julian Alvarez. Po raz pierwszy od bardzo dawna The Citizens zagrali z dwójką obiegających bocznych obrońców, którymi byli Walker i Gvardiol, którym miejsce tworzyli Bernardo Silva i Grealish schodząc bliżej środka. Dla obu defensorów nie jest to jednak naturalna rola. Być może była to próba odpowiedzi Guardioli na brak kontuzjowanego Doku, ale dla obu defensorów taka rola nie jest naturalna. Obywatele nie mają w kadrze drugiego skrzydłowego o charakterystyce Jeremy’ego Doku – przebojowego, dynamicznego, odważnego w dryblingu – i dziś była to główna przyczyna, przez którą męczyli się z Luton.

Drugą przyczyną była dobra postawa gospodarzy. Luton na własnym stadionie przeciwko czołowym zespołom nie gra jak beniaminek, który ma kilkanaście razy mniejszy budżet od rywali. Na Manchester City wyszli podobnie jak na Arsenal – próbując zakładać wysoki pressing i odpychać ich od własnej bramki. Nie zawsze im to wychodzi, ale przynosi to więcej korzyści niż gdyby się okopali w pobliżu pola karnego.

Pod koniec pierwszej połowy doszło do niespodzianki

Luton wyprowadziło akcję i po dośrodkowaniu Townsenda Adebayo wyskoczył najwyżej i strzałem głową pokonał Edersona. Manchester City długo nie mógł wypracować takiej przewagi, która wskazywałaby, że będą w stanie odwrócić losy meczu. Wystarczyły im jednak 4 minuty, aby to zrobić. W 62. minucie Bernardo Silva trafił na 1:1, a potem po odzyskaniu piłki na połowie przeciwnika Grealish strzelił na 2:1. Goście utrzymali wynik, ale w ich działaniach było widać dużą nerwowość. Tak długa seria bez zwycięstwa musiała siedzieć im w głowach.

Manchester City wykonał swoje zadanie. Mimo straconej bramki zespół był cierpliwy, miał świadomość swojej jakości i stworzył wystarczającą liczbę sytuacji, aby wygrać to spotkanie. Zespół Guardioli w tym sezonie rozgrywał duzo lepszych meczów, ale dziś liczyło się zatrzymanie negatywnej serii i powrót na zwycięski szlak.

Luton 1:2 Manchester City (45+2′ Adebayo – 62′ Bernardo Silva, 66′ Grealish)

***

Po więcej informacji o Premier League zapraszamy na grupę Kick & Rush – wszystko o lidze angielskiej

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,517FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ