Grzegorz Krychowiak z 100. występem w kadrze. Oby ostatnim

Gdy Grzegorz Krychowiak ogłosi zakończenie kariery reprezentacyjnej, wielu polskich kibiców odetchnie z ulgą. Od niepamiętnych czasów toczy się bowiem w naszym kraju „walka” o kadrę bez Krychowiaka, a 33-letni pomocnik już dawno został zaszufladkowany jako dyżurny winny problemów kadry narodowej. Nie inaczej jest po spotkaniach przeciwko Wyspom Owczym i Albanii. Zawodnik, który zdawał się być odsunięty przez Fernando Santosa na boczny tor, nagle wrócił do łask, chociaż tego typu określenie z perspektywy czasu wydaje się kuriozalne. Uczciwie rzecz ujmując, Portugalczyk rzucił go na minę, oczekując, że mimo wieku i coraz słabszej formy, swoim doświadczeniem sprawi, że gra kadry nagle zacznie się zazębiać. Dziś jednak nie tylko nie mówimy o poprawie – jest znacznie gorzej niż można było się obawiać. Trudno nie odnieść wrażenia, ze setny występ Krychowiaka w reprezentacji Polski był najprawdopodobniej jego ostatnim.

Cofnijmy się do roku 2007, gdy Krychowiak był cudownym 17-latkiem

Krychowiak popisał się wówczas efektownym uderzeniem z rzutu wolnego, dzięki któremu Polacy pokonali Brazylię na Mundialu U-20. Siedemnastoletni wówczas zawodnik był skazywany na wielką karierę. Widziano w nim kogoś lepszego, gracza kształconego piłkarsko we Francji (co jest sporą przesadą, bowiem do Francji wyjechał kilka miesięcy wcześniej), kto może stać się prawdziwym liderem kadry seniorskiej. 16 lat później z pewnością może nazwać siebie piłkarzem spełnionym. W pewnym momencie – gdy z Sevillą świętował zdobycie trofeum Ligi Europy, widziano w nim nawet czołowego środkowego pomocnika LaLigi. Nieudany transfer do PSG pokazał jednak, że owa Sevilla była sufitem kariery Krychowiaka.

REKLAMA

Rosja, Grecja, Arabia Saudyjska. Grzegorz zrozumiał, że pewnego poziomu już nie przeskoczy, za to może liczyć na kilka korzystnych kontraktów. Wycisnął ze swojej kariery tyle, ile tylko mógł. Jasne, w pewnym momencie wierzono, że stać go na jeszcze więcej, jednak mniej więcej od 2016 roku obserwujemy powolny zjazd. Oddajmy jednak – jeszcze w 2020 roku, mając 30 lat walczył w Lidze Mistrzów przeciwko Bayernowi Monachium i Atletico Madryt i nie wyglądał w tych spotkaniach źle. Po agresji Rosji na Ukrainę skorzystał z możliwości zmiany otoczenia, ale nie pokusił się na poważniejsze wyzwania, tylko występy w ligach greckiej i saudyjskiej.

Trudno zarzucać Krychowiakowi, że nie jest drugim Iniestą

Nie podbił PSG, ale błyszczał w Sevillii. Ba! Nawet w lidze rosyjskiej zanotował wiele dobrych występów, szczególnie, gdy powierzono mu bardziej ofensywne zadania. Polscy kibice życzeniowo wierzyli, że będzie liderem środka pola, odpowiedzialnym za odbiór piłki, rozegranie, a często nawet finalizowanie akcji. Poprzeczka oczekiwań była zbyt wysoka jak na możliwości Krychowiaka. Cały czas widziano w nim zawodnika, który uprzykrzał życie Leo Messiemu w pojedynkach Sevilli z FC Barceloną. Miał wówczas 25 lat i wierzono, że jest w stanie być jeszcze lepszym piłkarzem, tymczasem to było jego maksimum. Dzisiejszy Krychowiak nie jest już tym samym co w czasach LaLigi ani nawet EURO 2016.

Dlaczego więc Krychowiak dalej jest niezastąpiony w kadrze? Siłą Grzegorza od dawna jest słabość jego konkurentów. My sami swego czasu pisaliśmy, że nadchodzi koniec Krychowiaka w kadrze, bo mamy zdolnego, ambitnego Szymona Żurkowskiego. I co? „Zupa” ma 25 lat i z trudem walczy o minuty gry na poziomie Serie B. Krystian Bielik? Kolejne kontuzje oddalały go od wielkiej piłki, a Mundial w Katarze brutalnie obnażył jego słabości. Im bardziej chcieliśmy istnieć piłkarsko bez Krychowiaka, tym bardziej okazywało się, że Krychowiak i tak daje kadrze więcej niż inni środkowi pomocnicy.

Krychowiak ma wysoką samoocenę, a to drażni kibiców

Grzegorz reprezentuje wiele cech, których kibice po prostu nie lubią. Trzyma się swojego zdania, nawet jeśli kibicom wydaje się, że absolutnie nie ma racji. Nie jest stereotypowy – lubi emanować swoim statusem materialnym (jakkolwiek to nie brzmi), pokazywać się dobrze ubranym w luksusowym miejscu. Takie osoby bardzo łatwo się atakuje – co kibice od lat uskutecznieją. Bądźmy jednak uczciwi, Grzegorz Krychowiak niewiele robi sobie z krytyki, często tocząc pojedynki słowne przeciwko reszcie świata. Mógłby po prostu przemilczeć, wycofać się i odpuścić. Zamiast tego, idzie pod prąd. Krtyka jest dla niego równoznaczna z hejtem, a jeśli ktoś podważa jego przydatność dla kadry, od razu jest „tym złym”.

źródło: Tomasz Cwiakala w serwisie X

Dalsza gra w kadrze to nie promowanie, a kara dla Krychowiaka

Kluczowy błąd logiczny względem Grzegorza Krychowiaka, to ocena jego przydatności bazując na tym, co dawał kadrze 7 lat temu. Tego Krychowiaka już nie ma. Jest piłkarz, który nie nadaje się na lidera środka pola i z kolejnym rokiem będzie już tylko gorzej. Oddajmy 33-latkowi, że przez długie lata był ważnym zawodnikiem kadry narodowej, ale jego czas już po prostu przeminął. Jasne, nadal jest jednym z najlepszych środkowych pomocników w Polsce, ale przede wszystkim ze względu na słabość konkurentów. Od lat nie obserwujemy rywalizacji na tej pozycji, co w pewien sposób rozleniwiło Krychowiaka. Skoro nadal może być piłkarzem pierwszego składu kadry grając w Arabii Saudyjskiej i notując bardzo słabe występy, to po co cokolwiek zmieniać?

Szczerze obawiam się, że niezależnie kto będzie teraz selekcjonerem, wyrzuci do kosza kartkę z nazwiskiem Krychowiak, rozpisze sobie nazwiska innych pomocników, a potem z westchnięciem uzna, że jednak trudno znaleźć lepsze opcje niż Grzegorz. Niestety, z 33-latkiem w składzie nie możemy wierzyć w jakikolwiek rozwój. To jedynie bazowanie na sentymencie i strachu przed odważnieszymi pomysłami. Na Krychowiaka spada coraz większa krytyka, a on sam po prostu nie potrafi się przed nią obronić na murawie. Osobiście wolę pamiętać go z gola przeciwko Brazylii czy EURO 2016, niż po raz kolejny widzieć, jak zrzucane są na niego oczekiwania, którym od dawna nie jest w stanie sprostać.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    108,220FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ