Dania – największy pechowiec EURO?

Mecz Dania – Finlandia zostanie zapamiętany przede wszystkim z dramatycznej historii Christiana Eriksena, która na szczęście dobrze się skończyła. I słusznie, bo są momenty, kiedy futbol musi zejść na dalszy plan. Patrząc jednak na boisko zespół Kaspera Hjulmanda może mówić o sporym pechu. Pomimo ogromnej przewagi przegrali i bardzo utrudnili sobie szanse na wyjście z grupy.

Wznawianie meczu

Analizując ten wynik nie sposób uciec od zamieszania związanego z sytuacją piłkarza Interu. Wznawianie meczu po takiej sytuacji, mimo, że decyzja została skonsultowana z piłkarzami, musiało wpłynąć na przebieg spotkania. Bycie świadkiem tej sytuacji, patrzenie z bliska, jak lekarze reanimują kolegę z drużyny musiało odbić się na psychice każdego piłkarza. Nie tylko Duńczyków, ale także Finów. Po początkowych reakcjach zawodników widać było, że każdy z nich mocno to przeżywał. Piłkarze są profesjonalistami, ale pewnych zdarzeń nie da się tak szybko wymazać z pamięci.

Do momentu zemdlenia Eriksena Dania grała bardzo dobrze. Dominowali, kontrolowali grę, utrzymywali się na połowie rywala i tworzyli sobie okazje. Miałem wrażenie, że objęcie prowadzenia jest kwestią czasu. Ważną rolę pełnił także piłkarz Interu, który reżyserował grę całego zespołu. Kiedy już go zabrakło Duńczycy nadal byli zespołem dominującym, ale gra już im się tak nie kleiła. Co więcej, etatowym wykonawcą rzutów karnych w kadrze Kaspera Hjulmanda jest właśnie pomocnik Interu. Pod jego nieobecność piłkę na jedenastym metrze ustawił Hojbjerg i spudłował.

Dania w grupie B – jak wyglądają ich szanse na awans?

Finowie w całym spotkaniu oddali tylko 1 strzał. Przez fakt, że cały świat futbolu skupił się na zdrowiu Christiana Eriksena (oczywiście słusznie) teraz mówilibyśmy o sensacji, jaką sprawiła Finlandia (o ile rzeczywiście pokonaliby Danię). Jedni już widzieliby w Finlandii drugą Islandię z 2016 roku, inni mówiliby o wielkim pechu Duńczyków, którzy mimo dużej przewagi przegrali.

Sytuacja Danii w grupie B po pierwszej kolejce jest bardzo trudna po porażce z teoretycznie najsłabszą ekipą. W następnym spotkaniu zmierzą się z Belgią, która kilkadziesiąt minut wcześniej przejechała się po Rosji i w opinii wielu jest jednym z głównych faworytów do triumfu. Jeśli tutaj też potknęliby się to nawet wygrana z ekipą Stanisława Czerczesowa może nie dać im awansu. Ważny będzie też bilans bramek, ponieważ 4 z 6 drużyn z trzecich miejsc awansują do fazy pucharowej. Na EURO 2016 3 pkt przy bilansie bramek równym 0 dawały awans (Portugalii i Irlandii Północnej). Podejrzewam, że w tym roku może być podobnie.

To są właśnie uroki wielkich turniejów. Jeden pechowy mecz może przekreślić twoje szanse na dobry wynik. Czasem nawet jedna pechowa sytuacja. W tym wypadku sytuacja, którą podczas meczu większość z nas widziała po raz pierwszy i miejmy nadzieję, że ostatni.

Obserwuj autora na Twitterze i Facebooku

REKLAMA
Paweł
Paweł
W szeregach Mistrzów od czerwca 2019. Najczęściej piszę o Premier League, ale od czasu do czasu staram się też podejmować inne tematy. Fan Arsenalu. Burnley - Watford to najlepszy sposób na spędzenie piątkowego wieczoru.
PODOBNE
REKLAMA
101,890FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ