Co z tobą Lechu? Kolejorz dominuje, ale znowu gubi punkty

Po jednym z najspokojniejszych okienek transferowych we współczesnej historii, Lech Poznań wrócił do rywalizacji w Ekstraklasie. Kolejorz 2023 rok miał rozpocząć od potyczek ze Stalą Mielec, Miedzią Legnica oraz… Miedzią Legnica. Konieczność rozegrania zaległego starcia z ekipą Grzegorza Mokrego sprawiała, że scenariusz zdobycia 9 punktów wydawał się jak najbardziej realny. Plan nie zaczął się dobrze, bowiem poznaniacy w miniony piątek ledwie zremisowali z mielczanami. Pokonanie kolejnego rywala stało się koniecznością.

REKLAMA

Poznaniacy w pierwszej połowie przypominali Bayern Monachium, ale nie jest to komplement

Lech miał przewagę, notował wysokie statystyki posiadania piłki, wydawał się drużyną o wyższej kulturze gry, ale podobnie jak Bawarczycy w ostatnim czasie — nie potrafił przełożyć tego na konkrety. Co więcej, Miedź mająca ledwie 25% posiadania piłki zdołała wyjść na prowadzenie po trafieniu Luciano Narsingha. Na wyrównanie czekać musieliśmy 20 minut, a gol Filipa Marchwińskiego padł po wcześniejszym przejęciu piłki i szybkiej wymianie podań. Kolejorz „rozklepał” defensywę Miedzi i wydawało się, że wszystko wraca do normy.

Po zmianie stron Lech odważniej ruszył na bramkę rywala, a może inaczej — atakował, ale w końcu nie były to próby do nabijania statystyk nieprzemyślanych strzałów, a rozsądnie budowane akcje. Po dobrych 20 minutach drugiej połowy, sędzia wskazał na jedenastkę (faul Abramowicza), którą pewnie wykorzystał Ishak. Lech grał lepiej i mimo sporych trudności zdołał odwrócić losy spotkania… no prawie.

Postawa piłkarzy z Poznania po golu Ishaka jest wręcz szokująca

Zamiast szukać kolejnego trafienia albo oddać piłkę rywalom i nastawić się na kontry, zachowywali się, jakby czekali na końcowy gwizdek. Trener van den Brom nie potrafił dać impulsu do dalszego ataku (pierwsza zmiana w 81 minucie!), tymczasem Grzegorz Mokry wprowadził trzech nowych graczy, w tym Kamila Zapolnika (który dał sygnał do ataku). Miedź postanowiła zaryzykować i po chwili wyrównała za sprawą gola Giannisa Masourasa. Czy Filip Bednarek mógł zachować się lepiej? Zostawiamy Wam do oceny.

źródło: twitter/CANAPLUS_SPORT

Brakuje słów, by określić, jak bezmyślnie Lech zmarnował okazję na spokojnie zgarnięcie trzech punktów. Czuć, że piłkarze mają potencjał, ale w takich meczach nie można odpuszczać nawet na chwilę, a Lech w jednej chwili nacierał na bramkę dobrze dysponowanego Mateusza Abramowicza, a w drugiej wyglądał, jakby piłkarze przebywali na murawie za karę. Kolejorzowi brakuje wyrachowania, umiejętności zarządzania korzystnym wynikiem. To było oczywiste, że Miedź przegrywając 1:2 ruszy do ataku, tymczasem poznaniacy zbyt łatwo pozwolili przeciwnikom na odrobienie tego, na co Lech tak ciężko musiał zapracować.

W ostatnim czasie w mediach pojawiło się wiele pochwał w kontekście poznańskiego klubu, którego określano jako najlepiej zarządzany w kraju. Co z tego, jeśli finalnie zakończy sezon poza podium? To już są 4 zgubione punkty w 2023 roku. Jasne, rywale również mają swoje problemy, ale Kolejorz oddając 37 strzałów w obu meczach, zgarnął jedynie dwa remisy. Nie tak wyobrażano sobie powrót na ligowe boiska.

Nastrój w Legnicy poprawia się, a wiara w utrzymanie rośnie

Grzegorz Mokry po remisie z Radomiakiem dokłada podział punktów z Kolejorzem. To tylko dwa oczka, ale Miedź nie wygląda źle. Absolutnie nie zdziwimy się, jeśli ostatecznie zdołają zachować ligowy byt. Piłkarsko są do tego zdolni. Abramowicz zapisał na swoje konto 10 skutecznych interwencji, w środku pola bardzo dobrze wyglądał Maxime Dominguez. Naszym zdaniem są obecnie w lidze drużyny, które grają gorzej niż drużyna z Legnicy i wydostanie się ze strefy spadkowej może być kwestią czasu.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,520FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ