Górnik Zabrze żegna letnie „wzmocnienie”. Duży niedosyt

To mógł być jeden z najbardziej rozczarowujących transferów w najnowszej historii Górnika Zabrze. Ostatecznie nie będzie jednak aż tak bolesny, bo Brandon Dominguès trafił na Roosevelta tylko w ramach wypożyczenia. Francuz odchodzi z klubu po rozegraniu zaledwie 308 minut, a jego pobyt w Zabrzu kończy kontuzja kolana i ogromny niedosyt.

O Dominguèsie w kontekście Górnika mówiło się już latem, gdy reprezentował jeszcze barwy Debreceni VSC. Na Węgry trafił w 2022 roku, najpierw do Honvedu Budapeszt. Indywidualnie pokazał się tam z dobrej strony, choć jego zespół spadł z ligi. Później pomocną dłoń wyciągnął do niego Debreczyn i właśnie tam skrzydłowy całkowicie rozwinął skrzydła. Dobry sezon sprawił, że zainteresowały się nim Górnik oraz Real Oviedo. Francuz wybrał Hiszpanię. Na papierze była to bardziej atrakcyjna opcja, ale rzeczywistość szybko ją zweryfikowała. W Realu Oviedo praktycznie nie istniał. Jesienią zaliczył jedynie pucharowy występ przeciwko Ourense, a jego pół roku na Półwyspie Iberyjskim okazało się straconym czasem. Sytuacja była tym ciekawsza, że kilka miesięcy wcześniej w Zabrzu mówiło się o nim jako o zawodniku wartym rekordowej inwestycji.

REKLAMA

Zimą Górnik wrócił do tematu. Skoro pojawiła się możliwość wypożyczenia wcześniejszego celu transferowego, ryzyko było znacznie mniejsze. Dominguès miał dostać rundę wiosenną, by udowodnić, że rzeczywiście jest piłkarzem, za którego warto zapłacić większe pieniądze. Początek dawał jeszcze nadzieję. 25-latek wystąpił w czterech kolejnych ligowych meczach od pierwszej minuty, ale później jego pozycja zaczęła gwałtownie słabnąć.

Górnik Zabrze spudłował na rynku transferowym

W marcu dostał jeszcze dziewięć minut w spotkaniu z Widzewem Łódź i na tym właściwie skończyła się jego historia w Górniku. Później nie łapał się już do kadry meczowej, a problemy zdrowotne tylko przyspieszyły decyzję. O wykupie nie było mowy. Klub nie miał sportowych argumentów, by wiązać się z nim na dłużej.

Paradoksalnie największym plusem tej historii jest to, że skończyło się tylko na wypożyczeniu. Górnik Zabrze uniknął kosztownej pomyłki, choć niesmak pozostaje. Dominguès przychodził jako zawodnik z potencjałem na jedną z ciekawszych postaci ligi. Odchodzi jako piłkarz, którego w Zabrzu prawie nie zdążyli zobaczyć. Inny temat to Borislav Rupanov, którego sytuacja jest równie niekorzystna. W jego przypadku Górnik zapłacił jednak około 300 tysięcy euro i na ten moment wydaje się, że były to zmarnowane pieniądze.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    146,446FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ