PKO BP Ekstraklasa od lat stanowi przystanek dla zagranicznych szkoleniowców z różnych stron świata. Niektórzy traktują ją jako trampolinę do większych lig, inni jako odbudowę kariery, a jeszcze inni pojawiają się w Polsce tylko na chwilę i szybko zostają zwolnieni. W tym tekście postanowiliśmy sprawdzić, co słychać u zagranicznych szkoleniowców, którzy w przeszłości pracowali w Ekstraklasie.
John van den Brom
Holenderski szkoleniowiec poprowadził Lecha Poznań w 81 spotkaniach w latach 2022–2023, a następnie – po półrocznej przerwie od pracy – przejął stery Vitesse. Była to jednak misja skazana na niepowodzenie. Problemy finansowe klubu były tak poważne, że szanse na utrzymanie w Keuken Kampioen Divisie praktycznie nie istniały. Van den Brom wywalczył 44 punkty, co dałoby miejsce w środku tabeli drugiej ligi holenderskiej, jednak jego klub otrzymał karę odjęcia aż 39 oczek i wylądował na dnie tabeli. 59-latek opuścił zespół, a od września 2025 roku prowadzi Twente. W trwających rozgrywkach Eredivisie jego podopieczni zajmują wysoką, czwartą pozycję, wyprzedzając m.in. Ajax. Były opiekun Kolejorza zbiera sporo pochwał i niewykluczone, że latem zgłosi się po niego któryś z gigantów holenderskiego futbolu.
Nenad Bjelica
Od 29 grudnia 2024 roku pozostaje bez klubu. To może być pewne zaskoczenie, ponieważ Chorwat przez lata uchodził za solidnego szkoleniowca. Klęska w Unionie Berlin prawdopodobnie ograniczyła jego perspektywy pracy w silniejszych ligach – przynajmniej do momentu, aż odbuduje swoją pozycję. Niewykluczone, że Bjelica rozważyłby powrót do Polski. Jeśli zgłosiłby się do niego jeden z czołowych klubów PKO BP Ekstraklasy, taka opcja mogłaby okazać się dla niego interesująca.
Ricardo Sá Pinto
Od momentu odejścia z Legii Warszawa w 2019 roku prowadził już osiem klubów, w tym dwukrotnie irański Esteghlal FC. Odszedł z tego zespołu pod koniec lutego 2026 roku. 53-letni Portugalczyk nie osiąga spektakularnych sukcesów, ale potrafił sięgnąć po mistrzostwo Cypru z APOEL-em Nikozja w sezonie 2023/24 czy Superpuchar Iranu w sezonie 2022/23. Sá Pinto pozostaje szkoleniowcem rozpoznawalnym, dlatego raczej nie powinien długo pozostawać bez pracy.
Dean Klafurić
Chorwat pracował w Legii Warszawa zaledwie przez 15 spotkań. Wygrał 11 z nich, jednak latem 2018 roku odszedł po nieudanych eliminacjach Ligi Mistrzów. Od tamtej pory prowadził zespoły m.in. w Grecji, Chorwacji, Bośni i Hercegowinie oraz na Węgrzech. Jego kariera nie nabrała jednak większego rozpędu, a sukcesów na międzynarodowym poziomie wciąż brakuje.
Besnik Hasi
Zdecydowanie mocniejsze nazwisko, niż mógłby sugerować krótki epizod w Legii Warszawa. Hasi prowadził m.in. Olympiakos, Al-Raed, Al-Ahli czy KV Mechelen. Od marca 2025 do końca stycznia 2026 roku pracował także w Anderlechcie. Wyniki w belgijskim klubie były jednak wyraźnie słabsze niż przed dekadą, gdy prowadził Fiołki do mistrzostwa Belgii. Trzeba jednak pamiętać, że obecny Anderlecht jest zdecydowanie słabszy niż ten z sezonu 2013/14.
Stanislav Cherchesov
Gdyby nie rosyjska narodowość, być może w końcu doczekałby się powrotu do Legii Warszawa, a może nawet byłby kandydatem na selekcjonera reprezentacji Polski. Cherchesov odszedł z Legii w 2016 roku, a następnie przez pięć lat prowadził reprezentację Rosji. Później pracował w Ferencvárosie, reprezentacji Kazachstanu oraz Achmacie Grozny. Obecnie jego zespół zajmuje dziewiąte miejsce w lidze rosyjskiej. Zdecydowana zniżka formy w stosunku do pozycji jaką wypracował prowadząc Sborną.
Henning Berg
W Legii Warszawa pracował w latach 2013–2015. Od tamtej pory prowadził sześć drużyn, w tym dwukrotnie Omonię Nikozja. To właśnie z tym klubem zdobył mistrzostwo Cypru w sezonie 2020/21. W obecnych rozgrywkach jego zespół ponownie walczy o tytuł mistrzowski, a Norweg pozostaje jednym z najbardziej stabilnych szkoleniowców w regionie. Z perspektywy czasu, zbyt wcześnie pożegnano go przy Łazienkowskiej. Pokazał bowiem, że jest dobrym trenerem, który potrafi osiągać sukcesy.
Kosta Runjaić
Po odejściu z Legii Warszawa podjął pracę w Udinese, gdzie wyrobił sobie solidną markę. Jedenaste miejsce w Serie A to przyzwoity wynik, choć włoskiej drużynie zdarzają się zarówno dobre, jak i słabsze momenty. Udinese potrafiło pokonać Napoli, Romę czy Fiorentinę oraz zremisować z Atalantą, ale zdarzały się też porażki z teoretycznie słabszymi rywalami. Wyniki Runjaicia nie sprawią raczej, że topowe kluby Serie A będą walczyć o jego zatrudnienie, jednak bez problemu może znaleźć pracę wśród ligowych średniaków.
Jens Gustafsson
W 2024 roku opuścił Pogoń Szczecin dla lukratywnej oferty z Al-Fateh, jednak w Arabii Saudyjskiej pracował zaledwie kilka miesięcy. Od stycznia 2025 roku prowadzi BK Häcken, z którym w poprzednim sezonie zdobył Puchar Szwecji. Szwed pozostaje trenerem o stabilnej reputacji i regularnie pojawia się w kontekście klubów z północnej Europy. Raczej skoncentruje się na pracy we własnej ojczyźnie, chyba, że znowu pojawi się oferta nie do odrzucenia z Bliskiego Wschodu.
Peter Hyballa
Niemiec prowadził Wisłę Kraków od grudnia 2020 do maja 2021. Po burzliwym rozstaniu z klubem nie zdołał nigdzie osiąść na dłużej. Jeszcze w 2021 roku objął duński Esbjerg fB, ale wytrwał tam zaledwie kilka tygodni. Później pracował też w Türkgücü Monachium, AS Trenčín, a w 2023 roku wrócił do NAC Breda, gdzie również długo miejsca nie zagrzał. Ostatnim przystankiem w jego karierze było południowoafrykańskie Sekhukhune United, które opuścił już w sierpniu 2024 roku. Dziś pozostaje bez klubu, a jego trenerska droga po odejściu z Wisły wygląda nieco komicznie. Umówmy się, znalezienie poważnego klubu, który powierzyłby mu misję prowadzenia drużyny, będzie bardzo trudne.
