Taka gra to nieporozumienie. Wnioski po meczu Niemcy – Ghana

Niemcy przygotowują się do mistrzostw świata, a jednym z etapów tego procesu był mecz towarzyski z Ghaną. Miało być lekko, łatwo i przyjemnie, a skończyło się na wyszarpanym zwycięstwie 2:1 i wielu nieoczekiwanych problemach trzykrotnych Mistrzów Europy. Z czego to wynikało i jakie postaci mimo wszystko warto wyróżnić? Odpowiedź w naszych pomeczowych wnioskach po jednym z ostatnich sprawdzianów przed mundialem w Ameryce Północnej!

1. Joshua Kimmich – skarb Nagelsmanna

Jedną z typowych zalet sparingów jest możliwość sprawdzenia różnych zawodników, a w ten sposób wyłonienie najsilniejszych ogniw reprezentacji. Są jednak i tacy, którzy tę pozycję mają już niemalże pewną, a teraz mogą już tylko ją potwierdzać i umacniać. Właśnie w takim położeniu znajduje się Joshua Kimmich, który był najlepszym z reprezentantów Niemiec w tym meczu. Wielokrotnie angażował się w działania ofensywne, świetnie podawał zarówno po ziemi, jak i górą, a także brał odpowiedzialność za kierowanie grą w środku pola. Miał niewiele obowiązków w obronie, gdyż rywale nie byli pod tym względem szczególnie wymagający. Ocena jego występu wciąż musi być jednak bardzo pozytywna. W połączeniu z dużą elastycznością i możliwością gry na wielu pozycjach od prawej obrony do środka pomocy tworzy to cały pakiet atutów, z których Julian Nagelsmann z pewnością będzie korzystał podczas zbliżających się mistrzostw świata.

REKLAMA

2. Taka gra w obronie to nieporozumienie

Jeśli Ghana zamierza pokazać się z dobrej strony na mundialu, musi poprawić defensywę. Na tak dużej imprezie, w dodatku w grupie z Anglią i Chorwacją, wielokrotnie trzeba będzie bronić dostępu do własnej bramki, a przynajmniej na razie graczom z zachodniej Afryce nie idzie to wybitnie. W starciu z Europejczykami notorycznie łamali oni linię spalonego, nie pilnowali uciekających za linię obrony przeciwników, wybijali piłkę wprost pod ich nogi, a także ratowali się faulami tuż przed polem karnym. Tylko ogromnej nieskuteczności Niemców zawdzięczają oni fakt, iż tak długo udawało im się utrzymywać czyste konto. Nasi zachodni sąsiedzi mieli bowiem swoje świetne szanse, ale nieskuteczność zatrzymywała między innymi Nicka Woltemade, Kaia Havertza i Jonathana Taha. Sprawiedliwość i otwarcie wyniku przez Niemców przyszło dopiero w doliczonym czasie pierwszej połowy. Zmarnowanie rzutu karnego byłoby już po prostu nieprzyzwoite, a Kai Havertz uratował swoją dość niemrawą przez całą pierwszą połowę drużynę.

Wynik wciąż był jednak dość niski, zwłaszcza jak na tak słabą dyspozycję Ghany w obronie. Mimo braku bolesnej nauczki, i tak musi ona wyciągnąć wnioski. Jeśli nie uda się poprawić szczelności defensywy, może ona stać się jej mundialową piętą Achillesa, a tego wszyscy sympatycy tej drużyny woleliby uniknąć.

3. Niemcy z potencjałem na ławce

Od pierwszych minut na dobrą notę pracował Kimmich, ale nie był pod tym względem zupełnie osamotniony. Po przerwie i wejściu z ławki rezerwowych równie dobrze zaprezentował się jego młodszy kolega, Lennart Karl. 18-latek występujący na co dzień w Bayernie Monachium wprowadził na murawę sporo ożywienia i przebojowości. Potrafił wejść w drybling, wywalczyć faul czy przytomnie podać do lepiej ustawionego partnera, będąc pod tymi względami jednym z najlepszych na boisku. Nie unikał jednak także ciężkiej pracy w defensywie i potrafił w pełni zaangażować się w krycie i odbiór piłki.

Do listy jego zasług dopisać należy również pokorę, dzięki której potrafił czasem odpuścić. Oddawał więc wykonanie stałych fragmentów innym, a poza tym przedkładał interes drużynowy ponad własną chęć zabłyśnięcia. Z uwagi na wiek, niewielkie doświadczenie i silną konkurencję Karl zapewne jeszcze długo nie zostanie wiodącą postacią kadry. Nie zmienia to jednak faktu, iż warto na niego stawiać, a jako gracz wchodzący z ławki może on nawet okazać się niemieckim jokerem, a tacy gracze na wielkich turniejach często mają kluczowe znaczenie.

4. Niemcy ukarani!

Reprezentacja Niemiec schodziła na przerwę z prowadzeniem, ale jej gra była tylko przeciętna. Nie było w niej przyspieszenia, pojawiały się pewne błędy w defensywie, a reprezentacyjne gwiazdy skupiały się na klepaniu piłki zamiast strzelać gole. Lekceważyli też wszystkie sygnały ostrzegawcze, które w drugiej połowie zaczęli formułować goście. Skorygowali oni swoje błędy i zaczęli od czasu do czasu podejmować próby wyrównania, łącznie z najgroźniejszą, która zakończyła się trafieniem w słupek. Niemcy wciąż byli jednak uśpieni, co po prostu nie mogło skończyć się dobrze. Kara nadeszła w 70. minucie, kiedy bramkę na 1:1 zdobył Issahaku Fatawu. Tym samym zakwestionował on dyspozycję faworyzowanych rywali ze Starego Kontynentu. Niemcy rzutem na taśmę wyprowadzili jeszcze jeden, decydujący cios, natomiast niesmak po słabym występie i wizji potencjalnego remisu pozostał.

Wiadomo, to tylko sparing, ale na kilka miesięcy przed mundialem wypadałoby traktować je jak najbardziej poważnie. Niemcy kompletnie pokpili jednak sprawę i podeszli do spotkania niepoważnie, przez co kończyli je z rozczarowaniem i ogromną frustracją. Ostatnie mecze kadry wyglądały co prawda dość dobrze, ale ta rywalizacja powinna być pewnym powodem do obaw i zimnym prysznicem. Niemcy mają jednak jeszcze 2 szanse – z Finlandią i USA – by przed mundialem pokazać swoje najlepsze oblicze i uspokoić samych siebie, jak i opinię publiczną. Jeśli je wykorzystają, a następnie dobrze przygotowani przystąpią do mistrzostw świata, o niezbyt udanym sparingu z Ghaną absolutnie nikt nie będzie już pamiętał.

Niemcy 2:1 Ghana (Kai Havertz 45+3′, Deniz Undav 88′ – Issahaku Fatawu 70′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    145,784FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ