Pierwszy etap weryfikacji zakończony pomyślnie, ale jest się czym martwić

Marcowe baraże o awans do Mistrzostw Świata 2026 są dla reprezentacji Jana Urbana momentem weryfikacji tego, co udało się już wypracować z tą kadrą przez trzy jesienne zgrupowania. Starcie z Albanią było dopiero pierwszym, tym łatwiejszym, etapem. Reprezentacja Polski pokonała tą przeszkodę, ale nie obylo się bez problemów. Zwycięstwo z Albanią na Stadionie Narodowym nie dało wielu pozytywnych sygnałów i wzbudza obawy przed finałowym meczem wyjazdowym ze Szwecją.

Czas weryfikacji

Skoro baraże miały być czasem weryfikacji to Jan Urban nie kombinował z powołaniami. Postawił na zawodników, którzy mają doświadczenie w kadrze i wcześniej byli już na zgrupowaniach (z wyjątkiem Oskara Pietuszewskiego, który zaczął błyszczeć w Porto). Wyjściowa jedenastka na Albanię była więc ułożona w podobny sposób. Selekcjoner zaufał zawodnikom, którzy pod jego wodzą się sprawdzali, a istotnym czynnikiem było też ogólne doświadczenie w reprezentacji. Wyjątkiem był jednak Filip Rózga, którego wystawienie w pierwszej jedenastce było ogromnym zaskoczeniem. Być może Jan Urban chciał mieć w ofensywie jednego zawodnika bardziej chaotycznego, z gorącą głową, ale starającego się stworzyć przewagę indywidualną dzięki młodzieńczej fantazji. 19-latek ze Sturmu Graz bardzo się starał, widać było po nim ogromne zaangażowanie, ale różnicy nie robił.

REKLAMA

Niemniej jednak, być może nie poruszalibyśmy tematu Filipa Rózgi, gdyby cała reprezentacja Polski zagrała na odpowiednim poziomie. Po naszych piłkarzach, z których wielu ma już na koncie kilkadziesiąt meczów w barwach narodowych nie było widać doświadczenia potrzebnego w tak ważnych momentach. Presję oddziałującą na naszych zawodników było widać przede wszystkim w momencie posiadania piłki. Sami sprawialiśmy sobie problemy już w pierwszej fazie rozegrania. Nie dość, że tempo ataków pozycyjnych było wolne to często pojawiała się niedokładność w zagraniach. Widać było to przede wszystkim po Mattym Cashu, ale też po bardzo doświadczonym już w kadrze Janie Bednarku, który w tym sezonie jest w świetnej formie oraz po najlepiej rozgrywającym piłkę obrońcy w naszej reprezentacji, Jakubie Kiwiorze.

Reprezentacja Polski musi poprawić grę bez piłki

Można było spodziewać się, że z Albanią na Stadionie Narodowym będziemy zmuszeni przejąć inicjatywę i grać w ataku pozycyjnym. W wielu fragmentach meczu widzieliśmy właśnie taki obraz spotkania, natomiast finalnie posiadanie piłki rozłożyło się po równo (także bardzo podobna była liczba wymienionych podań – 414 do 406 dla reprezentacji Polski). Wypadkową takich statystyk była gra bez piłki podopiecznych Jana Urbana. W pierwszej połowie, zanim jeszcze Albańczycy wyszli na prowadzenie, Polacy bronili bardzo pasywnie. Ustawiali się dość wysoko, teoretycznie w gotowości do skoku pressingowego, ale w praktyce przyglądający się jak rozgrywają rywale. Taka postawa w połączeniu z dość wysoko ustawioną linią obrony dawała gościom możliwość zagrywania bezpośrednich podań za linię obrony. Po takiej akcji strzelili właśnie bramkę, choć oczywiście z dużą pomocą Jana Bednarka.

O ile gra defensywna reprezentacji Polski na początku kadencji Jana Urbana była dobra, o tyle w dwóch ostatnich spotkaniach (w listopadzie z Maltą oraz wczoraj z Albanią) rywale, którzy nie mają wielkiej jakości w ofensywie nie musieli się specjalnie wysilać, aby tworzyć okazje. Albania miała 3 dogodne sytuacje (big chances) i przy lepszej skuteczności mogłaby wyjść nawet na dwubramkowe prowadzenie. W naszej grze w wielu fragmentach brakowało intensywności, linia obrony popełniła kilka indywidualnych błędów, których popełnić nie powinna, ale też przez brak gry z typową „6-tką” nastawioną na destrukcję nie miała przed sobą „tarczy ochronnej”. Jan Urban postawił na Piotra Zielińskiego i Sebastiana Szymańskiego i choć ten drugi dał sporo zespołowi w defensywie to jednak jego skuteczne akcje były najczęściej po wyjściach ze swojej strefy.

Reprezentacja Polski w ataku pozycyjnym

Niezależnie od tego kto jest selekcjonerem reprezentacji Polski, wśród obszarów do poprawy wymienia się atak pozycyjny. Kadra Jana Urbana najlepsze mecze grała wówczas, gdy miała możliwość gry w ataku szybkim, jak w obu zremisowanych starciach z Holandią, a także przeciwko Finlandii. Selekcjoner sam mówił, że chce stawiać na szybkie ataki, ponieważ kadra ma piłkarzy skrojonych do gry w ten sposób, natomiast Albania – mimo że miała fragmenty posiadania piłki – nie pozwalała biało-czerwonym na akcje z wykorzystaniem przestrzeni po odzyskaniu futbolówki. Najczęściej byliśmy zmuszeni do ataków pozycyjnych, które miały kilka obiecujących momentów, ale całościowo pozostawiały wiele do życzenia. Dość powiedzieć, że piłkarze Jana Urbana nie stworzyli żadnej „dużej okazji” (big chance), wskaźnik goli oczekiwanych wyniósł 0,91 xG, a z 15 strzałów tylko 6 oddaliśmy z pola karnego.

Jan Urban szukał odpowiedzi jak przełamać defensywę Albanii

Na drugą połowę za Filipa Rózgę wprowadził Oskara Pietuszewskiego, który był bardziej skuteczny w wygrywaniu pojedynków. Po około kwadransie drugiej połowy selekcjoner zmienił ustawienie na 4-4-2 wprowadzając Karola Świderskiego w miejsce Tomasza Kędziory. Po tym manewrze zdobyliśmy dwa gole, natomiast były one głównie efektem wyjścia liderów przed szereg. Pierwszy gol to świetne dośrodkowanie Sebastiana Szymańskiego z rzutu rożnego i strzał głową Roberta Lewandowskiego. Drugi – uderzenie Piotra Zielińskiego zza pola karnego, który w kolejnym meczu pokazał jak ważnym piłkarzem jest dla kadry.

Ostatecznie mecz z Albanią udało się przepchnąć, a po straconym golu nie była to prosta sztuka. Zespół Sylvinho w eliminacjach do Mistrzostw Świata tylko przeciwko Anglii tracili więcej niż jednego gola (oba mecze przegrali 0:2), a w sześciu meczach Ligi Narodów rozgrywanej jesienią 2024 roku przytrafiło im się to dwa razy. Od zakończenia EURO 2024 nasi wczorajsi rywale – nie licząc wczorajszego spotkania – tracili tylko średnio 0,73 gola na mecz. Albania to drużyna dobrze zorganizowana w defensywie, więc być może z defensywą Szwecji wcale nie będzie trudniej. Jakość piłkarzy ofensywnych u rywali we wtorkowy wieczór będzie jednak na zdecydowanie wyższym poziomie, także nasza gra defensywna musi być lepsza niż na Stadionie Narodowym.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    145,738FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ