Trzynasty piątek okazał się pechowy dla mistrza Francji. Stade Rennais pokonało u siebie Paris Saint-Germain, przerywając serię zwycięstw paryskiego giganta i potwierdzając, że na własnym stadionie potrafi rywalizować z najmocniejszymi. Cichym bohaterem zawodów był Sebastian Szymański, który kończył mecz z asystą.
Sebastian Szymański z doskonale wykonanym rzutem rożnym
Spotkanie od początku toczyło się w szybkim tempie. PSG częściej utrzymywało się przy piłce, jednak to Rennes było konkretniejsze pod bramką rywala. W 34. minucie gospodarze objęli prowadzenie po trafieniu Mousa Al-Tamari, który skutecznie wykończył akcję w polu karnym. Obrona PSG dała się zaskoczyć, a stadion eksplodował z radości. Do przerwy wynik nie uległ zmianie, mimo że goście próbowali doprowadzić do wyrównania. Druga połowa przyniosła jeszcze więcej emocji. W 69. minucie Rennes podwyższyło prowadzenie – po dobrze rozegranym stałym fragmencie gry piłkę do siatki skierował Estéban Lepaul. Warto dodać, że asystę zaliczył reprezentant Polski — Sebastian Szymański, który murawę opuścił na kwadrans przed końcem podstawowego czasu gry.
Wydawało się, że gospodarze mają mecz pod kontrolą, ale odpowiedź mistrzów Francji była błyskawiczna. Już dwie minuty później kontaktowego gola zdobył Ousmane Dembélé, wykorzystując zamieszanie w polu karnym.
Presja PSG i konsekwencje w tabeli
Po stracie drugiej bramki zespół prowadzony przez Luis Enrique rzucił się do odrabiania strat. PSG miało wyraźną przewagę w posiadaniu piłki i oddało więcej strzałów, jednak defensywa Rennes grała bardzo solidnie. Gospodarze skutecznie zamykali przestrzenie i wybijali rywali z rytmu. Mimo kilku groźnych sytuacji goście nie byli w stanie odwrócić losów rywalizacji. Jakby tego było mało, Breel Embolo domknął sensacyjne zwycięstwo Rennes, trafiając do siatki w 81. minucie gry. Gospodarze wykorzystali kontrę 4 na 3, jednak postawa defensywy PSG w tej akcji była daleka od idealnej.
Zwycięstwo 3:1 to dla Rennes ogromny impuls w walce o miejsca premiowane grą w europejskich pucharach. Z kolei PSG, mimo że pozostaje w ścisłej czołówce tabeli, straciło cenne punkty w rywalizacji o mistrzostwo. Mecz pokazał, że nawet faworyt nie może pozwolić sobie na moment dekoncentracji – w Ligue 1 każdy błąd bywa bezlitośnie wykorzystany. Wydawać by się mogło, że drużyna Luisa Enrique nie ma prawa przegrać rywalizacji o kolejne mistrzostwo Francji, tymczasem jeśli w sobotę Lens wygra swój mecz przeciwko Paris FC, na dwanaście kolejek przed końcem sezonu PSG straci fotel lidera.
