Multum zmarnowanych okazji. Skromne zwycięstwo Warty z Chojniczanką

Trzy punkty zostały w Ogródku. Warta Poznań lepiej zamknęła rundę jesienną II Ligi, wygrywając 1:0 z Chojniczanką Chojnice. Mecz był festiwalem niewykorzystanych sytuacji. Wynik powinien być o wiele wyższy, szczególnie po stronie Zielonych. Z kolei przyjezdni w jednej z ostatnich akcji spotkania mieli szansę na wyrównanie, ale jej nie wykorzystali.

Warta długo łeb w łeb z Chojniczanką, ale w końcu ją naczęła

Od początku zaznaczyć swoją dominację chciała Warta. Podeszła wysoko, czyhając na błędy rywali w rozegraniu. Ci dłużej utrzymywali się przy piłce i po niedługim czasie regularnie zmuszali Zielonych do obniżania pressingu. Natomiast atak pozycyjny niezbyt im nie wychodził, przez co narażali się na kontrataki. Parę razy się przedarli, ale nie stworzyli sobie szczególnie dobrych sytuacji. Gospodarze wychodzili z takich chwil obronną ręką.

REKLAMA

Trochę ciekawiej w polu karnym poznaniaków zrobiło się w 20. minucie. Damian Michalik odebrał precyzyjnie posłane dośrodkowanie. Miał sporo miejsca i czasu, aby złożyć się do strzału. W świetle bramki stało jednak tylu zawodników, że uderzenie zostało zablokowane. Mimo to gra była wyrównana. Żadna z drużyn nie potrafiła wywalczyć przewagi na dłużej. Zarówno jednym, jak i drugim brakowało skutecznego rozegrania akcji pod bramką przeciwnika.

Warciarze zaczęli rozkręcać się po 30 minutach spotkania. W jej grze bez piłki pojawiło się więcej agresji, czym nie pozwalali Chojniczance na swobodne przenoszenie się wyżej. Coraz częściej testowali czujność linii obrony przyjezdnych. To poskutkowało. Tuż przed końcem pierwszej połowy, w 45. minucie, objęli prowadzenie. Damiana Primela pokonał mocnym strzałem Marcel Zylla.

Wiele niewykorzystanych okazji

Po przerwie od dobrej okazji zaczęła Warta. Od razu jednak do odrabiania straty zerwała się Chojniczanka. Nie udawało się jej zaskoczyć rywala. Musiała też uważać, żeby samemu nie stracić kolejnego gola. Stało się to prawie w 53. minucie, kiedy w dogodną szansę zmarnował Filip Waluś, trafiając w bramkarza. Dwie minuty później Marcel Stefaniak zamiast trafić w bramkę, nabił obrońcę przyjezdnych.

Te niewykorzystane okazje mogły się zemścić w 56. minucie. Jeden z piłkarzy gości był w sytuacji sam na sam z Leo Przybylakiem. Młody bramkarz nie spanikował i wygrał pojedynek. Mecz nabierał coraz wyraźniejszych rumieńców. Zieloni odnajdywali się w przeprowadzaniu kontr, zaś drużyna z Chojnic napierała mocniej z każdą minutą.

Od 60. minuty starania zawodników Marka Brzozowskiego wytraciły na tempie. Jeśli podłączali się do tlenu, to raczej dzięki błędom Warciarzy. Nie wykorzystywali natomiast takich prezentów. Przybylak pozostawał niezatrudniony. Z resztą, jego zespół też nie tworzył już sobie takiej liczby okazji, jak w pierwszym kwadransie po rozpoczęciu drugiej części gry. Ważniejsze było jednak, że trzymał rywala na bezpieczny dystans.

Im bliżej było końca, tym mniej działo się pod bramką zespołu Macieja Tokarczyka. On z kolei pokazał pazur w końcówce. Najlepszą akcję przeprowadził w 86. minucie, gdy Filip Jakubowski mógł zamknąć spotkanie, lecz jego strzał został zablokowany. Warta pewnie zmierzała po zwycięstwo i trzy punkty. W doliczonym czasie stworzyła sobie jeszcze jedną znakomitą sytuację, lecz skuteczności zabrakło tym razem Filipowi Tonderowi, który trafił w słupek, mając przed sobą pustą bramkę.

Co nie znaczy, że rywalizacja musiała zakończyć się zwycięstwem gospodarzy. Remis Chojniczance powinien dać Valerijs Sabala. Łotysz tylko znanym sobie sposobem nie pokonał Przybylaka.

Warta Poznań – Chojniczanka Chojnice 1:0 (Zylla 45′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    142,219FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ