10 piłkarzy, których poznaliśmy dzięki EURO 2024

Wielkie turnieje reprezentacyjne to dla wielu piłkarzy okazja, aby przedstawić się szerszej publiczności. Na obecnym EURO 2024 znajdziemy zawodników, którzy podbili swoją wartość, jak Arda Guler, Giorgi Mamardashvili, Georges Mikautadze, Nico Williams, Stanislav Lobotka, czy Riccardo Calafiori. Znajdziemy również zawodników, których nazwiska jeszcze przed startem turnieju nic nie mówiły nawet mocno zaangażowanym fanom futbolu, a na EURO zaprezentowali się bardzo dobrze. I takich piłkarzy wyszukaliśmy oraz opisaliśmy w tym tekście.

Jerdy Schouten

Zaczynamy od jedynego zawodnika, którego reprezentacja ciągle jest w Niemczech i walczy o awans do finału. Jerdy Schouten zagrał ponad 100 meczów w Serie A w barwach Bolognii, ma też występy w Lidze Mistrzów, ale wiele osób po raz pierwszy o jego osobie mogło usłyszeć, gdy był przewidywany do podstawowego składu Holandii na mecz z Polską. Przeciwko naszej reprezentacji 27-latek wypadł dość przeciętnie. Generalnie nie jest wyróżniającą się postacią w reprezentacji Oranje, natomiast miał momenty, w których pokazał, że posiada umiejętności, aby grać na najwyższym poziomie. Pomocnik PSV ma duży spokój z piłką i dobre podanie, co w połączeniu z ciągłą obserwacją i trzymaniem głowy w górze owocuje wieloma zagraniami łamiącymi linię pomocy rywala. Schouten to pomocnik, który swoją charakterystyką jest w stanie zapewnić zespołowi kontrolę nad meczem i usprawnić atak pozycyjny.

REKLAMA

Ferdi Kadioglou

Myśląc o prawonożnych zawodnikach na lewej stronie obrony od razu przychodzi na myśl EURO 2020, podczas którego znakomitą formę prezentowali Joakim Maehle oraz Leonardo Spinazzola. Na obecnych Mistrzostwach Europy też mamy takiego zawodnika, którego musimy pochwalić – Ferdiego Kadioglu. Reprezentant Turcji rzucił się w oczy jako bardzo wszechstronny piłkarz. Jest dobry technicznie (przyjęcie, podanie), nie traci futbolówki pod pressingiem rywala, a gdy ma miejsce to od razu rusza i zdobywa kilkanaście/kilkadziesiąt metrów prowadzeniem piłki. Nie ma problemów z operowaniem obiema stopami. W spotkaniach, gdy Turcja nastawiała się na ataki pozycyjne często pełnił rolę rozgrywającego. Ze wszystkich zawodników zespołu Vincenzo Montelli zanotował najwięcej kontaktów z piłką na EURO 2024. Jest liderem (spośród wszystkich graczy na EURO) w liczbie odbiorów, co potwierdza, że w defensywie również jest bardzo dobry. To zawodnik o profilu nowoczesnego bocznego obrońcy, który zapewne już tego lata odejdzie z Fenerbahce.

Baris Alper Yilmaz

Drugi zawodnik reprezentacji Turcji w tym zestawieniu. W pierwszych dwóch meczach piłkarz Galatasaray niczym szczególnym się nie wyróżnił, ale można tłumaczyć to ustawieniem go na „9-tce”, która nie jest dla niego naturalną pozycją. W meczu z Czechami Vincenzo Montella przesunął go na prawe skrzydło i 24-latek zaczął pokazywać potencjał, jaki w nim drzemie. Jego największym atutem jest start do podań na wolne pole. Jest szybki, robi to w odpowiednim tempie i obrońcy zawsze mają z nim problemy. Na EURO 2024 można było zauważyć, że potrafi dokładnie dograć w pole karne z prawego skrzydła oraz napędzić kontratak wchodząc w drybling. Imponuje także jego boiskowa praca. Nie ma dla niego straconych piłek, a mimo skromnych warunków fizycznych w meczu z Holandią (w którym wrócił na środek ataku, ale często zbiegał w boczne sektory) potrafił sprawić nawet problemy Virgilowi van Dijkowi w pojedynkach o wygranie pozycji do nadlatującej futbolówki.

Michael Aebischer

Dla osób oglądających regularnie Serie A postać Michaela Aebischera była już dobrze znana przed EURO 2024, ponieważ jest on podstawowym zawodnikiem Bolognii, która zakwalifikowała się do Ligi Mistrzów. Na Mistrzostwach Europy grał on jednak na innej pozycji. W reprezentacji Szwajcarii Murat Yakin znalazł mu miejsce na lewym wahadle, natomiast w nietypowej roli, ponieważ w fazie posiadania piłki 27-latek miał dużą swobodę. Czasem był ustawiony jak standardowy wahadłowy, ale częściej pojawiał się w środku sprawiając, że system Helwetów był bardzo płynny i trudny do rozczytania dla rywali. Mistrzostwa Europy zakończył z golem i dwoma asystami oraz dał się poznać jako piłkarz inteligentny, kreatywny i dobrze czujący się w grze kombinacyjnej. Jego trenerzy będą musieli jednak dobrze przemyśleć czy warto ustawiać go na wahadle, ponieważ w ćwierćfinale przeciwko Anglii miał ogromne problemy w pojedynkach z Bukayo Saką.

Jaka Bijol

Kolejny gracz, którego fani Serie A kojarzyli już wcześniej, ponieważ od dwóch sezonów Jaka Bijol występuje w Udinese. Co ciekawe, Słoweniec karierę rozpoczynał jako defensywny pomocnik, a dopiero trzy lata temu w CSKA Moskwa trener Aleksey Berezutskiy – niegdyś środkowy obrońca reprezentacji Rosji – dostrzegł w nim potencjał na pozycji stopera. Wtedy też selekcjoner Słoweńców, Matjaz Kek przesunął go na środek obrony i od tego czasu jest on filarem defensywy kadry narodowej. Bijol najbardziej wcale nie wyróżnia się cechami, które możemy przypisać do gracza drugiej linii, a typowymi atutami obrońcy. Znakomicie ustawia się w polu karnym i przyciąga jak magnes dośrodkowywane piłki. Na EURO 2024 zanotował najwięcej wybić ze wszystkich zawodników (38). Przy stylu gry Słowenii, która zmuszała rywali do ataków bocznymi sektorami oraz dośrodkowań Jaka Bijol pełnił kluczową funkcję w drużynie. Świetnie też radzi sobie w powietrzu wygrywając 75% takich pojedynków. Nie straszny był mu ani Harry Kane, ani Cristiano Ronaldo.

Vanja Drkusic

Drugi środkowy obrońca z reprezentacji Słowenii. Przed turniejem do podstawowego składu awizowano piłkarza Lecha, Mihę Blazicia, ale walkę o miejsce w pierwszej jedenastce wygrał Vanja Drkusic i nie dał ani momentu, w którym kibice mogli pomyśleć, że selekcjoner popełnił błąd. Piłkarz Sochi – spadkowicza z najwyższej klasy rozgrywkowej w Rosji – stworzył znakomity duet z Jaką Bijolem. Podobnie jak jego kolega notował sporo wybić przy dośrodkowaniach (22. miejsce na EURO), ale najbardziej imponował twardą grą w kontakcie. 24-latek jest silny, nie dawał się ustawiać napastnikom i wygrywał z nimi pojedynki. Na 13 prób rywali przejścia go dryblingiem Drkusic dał się ograć tylko dwa razy. Tym turniejem prawdopodobnie zapracował sobie na transfer do znacznie lepszego klubu.

Zan Karnicnik

Przykład Zana Karnicnika pokazuje, że nigdy nie jest za późno, aby się wybić. Ma już 29 lat, prawie całą karierę – z roczną przerwą na grę w bułgarskim Ludogorcu – spędził na występach we własnej, niezbyt silnej, lidze. W poprzednim sezonie zdobył mistrzostwo Słowenii z NK Celje strzelając 4 gole i zaliczając 12 asyst. Dobrą dyspozycję w lidze słoweńskiej przełożył na znacznie bardziej wymagające Mistrzostwa Europy. W każdym meczu dawał sporo akcentów ofensywnych, z Serbią zdobył nawet bramkę. Gdy miał przestrzeń to nie zastanawiał się tylko napędzał akcje. Dobrze wywiązywał się też z obowiązków defensywnych, choć gdy w 1/8 finału przeciwko Portugalii trafił na Rafaela Leao to poprzeczka była już zawieszona zbyt wysoko i widoczne były jego braki fizyczne.

Andrei Ratiu

Drugi prawy obrońca w tym zestawieniu. Ratiu dorastał piłkarsko w Hiszpanii i ciągle gra w tym kraju. W poprzednim sezonie zadebiutował w La Liga, ale nie był podstawowym piłkarzem Rayo Vallecano. Na EURO 2024 prezentował się jednak bardzo dobrze zwracając na siebie uwagę nie tylko niebieskim kolorem włosów, ale przede wszystkim aktywną grą w ofensywie. Można było odnieść wrażenie, że w każdym meczu jest go pełno, wykonywał dużo sprintów i zawsze grał z dużą energią. W reprezentacji Rumunii był drugi pod względem kontaktów z piłką i czwarty w liczbie progresywnych podań.

Nicolae Stanciu

W reprezentacji Rumunii jest liderem od lat, grał już na EURO 2016, ale jego kariera klubowa nie imponuje. Na 31-latka po turnieju większe kluby raczej nie zwrócą uwagi, ponieważ od niemal roku zarabia już godziwie w Arabii Saudyjskiej. Na obecnych Mistrzostwach Europy pokazał, że technicznie nie odstaje od wielu zawodników na bardzo wysokim poziomie. Stawiał pieczątkę na niemal każdej akcji Rumunii, był głównym kreatorem i rozgrywającym. W zespole Eduarda Iordanescu miał najwięcej podań w pole karne oraz wykreował najwięcej sytuacji. To on zdobył przepiękną bramkę przeciwko Ukrainie, która otworzyła wynik w spotkaniu, które zostanie w kraju zapamiętane na długie lata.

REKLAMA
TVP Sport w serwisie X

Ivan Schranz

Gdyby ktoś powiedział Ivanowi Schranzowi, że po ćwierćfinałach będzie jednym z współliderów klasyfikacji strzelców, ten zapewne skwitowałby to śmiechem. 30-latek ze Slavii Praga w czterech meczach zdobył jednak 3 gole i podwoił swój dorobek strzelecki w reprezentacji Słowacji. Wprawdzie nie były to trafienia niebywałej urody i wymagające ponadprzeciętnych umiejętności, ale na koniec liczy się to, że Schranz był w odpowiednim miejscu i czasie oraz zachował zimną krew. Choć lepsze wrażenie na przeciwnym skrzydle robił Lukas Haraslin, nasz stary znajomy z Ekstraklasy, to Ivan Schranz był piłkarzem bardziej efektywnym.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    108,317FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ