Wczoraj jechany, dzisiaj uwielbiany — Kobel znacząco wpłynął na awans BVB

Borussia Dortmund w środowy wieczór pokonała zespół Hannover 96 na ich terenie. Dwubramkowe prowadzenie, czyste konto z tyłu. Prosty awans? Niekoniecznie, bo obrona BVB wołała momentami o pomstę do nieba. Całe szczęście na posterunku stał Gregor Kobel. Ten sam goalkeeper, z którego szydzono po ostatniej kolejce Bundesligi, w pewnym stopniu zapewnił awans do 1/8 Pucharu Niemiec.

Pierwsze prawo piłki nożnej: dwie bramki różnicy to nie jest bezpieczna przewaga

Borussia miała wiele okazji, żeby zamknąć to spotkanie przed końcem regulaminowego czasu gry i włączyć niższy bieg, oszczędzając się zarazem na następne mecze. Zwłaszcza że szczęście sprzyjało im od samego początku, bowiem przy pierwszym golu zwyczajnie mieli więcej szczęścia niż rozumu. 17-letni Youssoufa Moukoko najprawdopodobniej chciał podawać wzdłuż bramki, ale po trąceniu piłki przez Arrey-Mbi, zawodnik Hannoveru niefortunnie władował futbolówkę do własnej siatki.

W drugiej odsłonie meczu, a dokładniej mówiąc to w 71. minucie, sędzia przyznał rzut karny dla BVB. „Jedenastkę” na gola zamienił Jude Bellingham, który chwilę wcześniej zameldował się na murawie. Trzeba powiedzieć, że Anglik ma ostatnio naprawdę owocny okres pod względem liczb.

W 85. minucie z murawy wyleciał Adeyemi (który swoją drogą wszedł z ławki dopiero w 67′). Hannover łapał wiatr w żagle, jednocześnie myśląc, że jeszcze da się coś z tego wykrzesać. I rzeczywiście bywało gorąco, a w polu karnym gości się po prostu kotłowało. Jednak tak jak w każdym innym przypadku — ogromną ręką z trudnej sytuacji wychodził bramkarz Borussii.

Borussia Dortmund odkuła się po kolejnej „nie na miejscu” porażce w lidze

BVB w końcu może nieco realniej marzyć o mistrzostwie Niemiec. Mają za sobą dobre okienko transferowe, a ich największy rywal pozbył się Roberta Lewandowskiego, czyli największe kata całej ligi niemieckiej, jak i Borussii w ostatnich latach.

Niestety, ale w Dortmundzie nie do końca potrafią wykorzystać potencjał i nadarzającą się okazję (póki co). W związku z tym po 10. kolejkach Ci znajdują się dopiero na ósmym miejscu w tabeli Bundesligi. Co prawda strata do wicelidera, czyli Bayernu, wynosi tylko 3 punkty. Jednak do liderującego Unionu, który poskromił ostatnio Borussię, to już 7 oczek dystansu.

REKLAMA
Marcel Łuczak
Marcel Łuczakhttps://mymistrzowie.pl/
Lubię pisać o sporcie, popkulturze, grach i filmach. Prywatnie kibic poznańskiego Lecha i Borussii Dortmund. Chciałbym kiedyś studiować MBA, ale na razie oglądam po nocach NBA. Głównie w brooklyńskim wydaniu (let's go Nets!).
PODOBNE
REKLAMA
101,890FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ