US Open: Elena Rybakina mistrzynią turnieju

Po zaciętym, trzysetowym finale Elena Rybakina pokonała liderkę światowego rankingu – Arynę Sabalenkę i po raz pierwszy w karierze sięgnęła po tytuł w nowojorskim szlemie. Oznacza to, że ze Stanów Zjednoczonych wyjeżdża z podwójnym sukcesem, ponieważ poza trofeum US Open wywozi stamtąd jeszcze cenniejszą rzecz, a mianowicie pozycję liderki rankingu WTA. 

Pierwszy set finałowego spotkania od razu pokazał nam, że Kazaszka jest w wybitnej formie. Od samego początku naciskała ona rywalkę, która już w trzecim gemie musiała bronić trzech break-pointów. Wtedy jednak jej się udało. Do przełamania doszło natomiast chwilę później – w gemie numer pięć, kiedy to po kilku świetnych zagraniach lepsza okazała się Rybakina. 

Kolejną okazję młodsza z tenisistek miała jeszcze w siódmym gemie, ale zimną krwią wykazała się wtedy Białorusinka i utrzymała podanie po grze na przewagi. Całego seta Kazaszka zamknęła utrzymując do końca swoje serwisy i po czterdziestu pięciu minutach wyszła na prowadzenie 1-0. 

Druga partia również zaczęła się bardzo dobrze dla wiceliderki światowego rankingu, bo już na początku miała kolejne szanse na przełamanie Sabalenki. Ta zaś wytrzymała presję i zapisała gema na swoje konto. Sama natomiast wypracowała sobie w dziesiątym gemie dwie piłki setowe, ale po prostych błędach szybko musiała się z nimi pożegnać. Rybakina dzięki kapitalnemu serwowaniu zakończyła gema i wyrównała stan drugiej partii na 5:5. 

Break dla Białorusinki jednak w końcu przyszedł. W dwunastym gemie Aryna Sabalenka wrzuciła wyższy bieg i wygrywając trzy piłki z rzędu, zamknęła seta, doprowadzając tym samym do remisu. A jako ciekawostkę można dodać, że po dwóch setach bilans wygranych punktów obu zawodniczek wynosił dokładnie po 71. 

Trzecia odsłona była już natomiast popisem gry Eleny Rybakiny, która nie tracąc podania i dwukrotnie przełamując rywalkę zakończyła mecz i mogła cieszyć się z trzeciego tytułu wielkoszlemowego w karierze. 

Rekordy nowej mistrzyni 

Perfekcyjna dyspozycja w finale, gdzie Kazaszka doszła pokonując po drodze takie tenisistki jak: Coco Gauff, Qinwen Zheng, czy Naomi Osaka, to idealne podsumowanie tego, jak zasłużenie znalazła się na szczycie kobiecego tenisa. Ale to jednak finałowy triumf nad dotychczasową liderką z Białorusi stanowi najważniejszą kropkę nad „i” w jej nowojorskim sukcesie. 

Zagrała dziś praktycznie bezbłędnie i co najważniejsze, nie dała się ponieść emocjom, tak jak miało to miejsce w przypadku Aryny Sabalenki, która od drugiej partii miała widoczne problemy z opanowaniem złości. To wszystko złożyło się właśnie na dzisiejszy triumf i sprawiło, że Elena Rybakina w pełni zasłużenie opuszcza Nowy Jork jako mistrzyni US Open oraz nowa liderka kobiecego tenisa. 

Nowojorski sukces Kazaszki wiąże się również z kilkoma ciekawymi osiągnięciami historycznymi. Rybakina dołączyła między innymi do wąskiego grona zawodniczek – obok takich nazwisk jak Martina Navratilova, Serena Williams czy Naomi Osaka – które swoje pierwsze w karierze wejście na szczyt światowego zestawienia połączyły ze zdobyciem wielkoszlemowego tytułu. Co więcej, zwyciężając wcześniej w Melbourne, skompletowała ona rzadki dublet, wygrywając w jednym sezonie oba szlemy rozgrywane na kortach twardych. Dla nowej liderki to łącznie trzeci puchar tej rangi i co ciekawe – trzeci wywalczony w innym turnieju. A zatem do skompletowania tak zwanego Karierowego Wielkiego Szlema brakuje jej już tylko Roland Garros. 

Elena Rybakina – Aryna Sabalenka – 6:4, 5:7, 6:2 

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img