Drugi dzień ostatniego już Turnieju Wielkiego Szlema za nami, a co za tym idzie znamy już rozstrzygnięcia kolejnych „polskich” pojedynków. Na nowojorskich kortach pojawiło się dzisiaj troje naszych reprezentantów, jednak tylko dwoje z nich uzyskało awans do kolejnej rundy. Kogo zatem zobaczymy w dalszej fazie turnieju?
Z US Open szybko pożegnała się niestety finalistka tegorocznego Roland Garros – Maja Chwalińska. Polka kompletnie nie miała dziś szans w starciu z reprezentantką gospodarzy – Taylor Townsend. Amerykanka od początku do końca trzymała naszą tenisistkę na dystans i na dłuższą metę nie pozwalała Mai nawet na chwilę uwierzyć w końcowe zwycięstwo.
Chwalińska zaledwie raz w całym meczu znalazła sposób na to, by przełamać serwis rywalki, sama zaś bardzo męczyła się przy własnym podaniu, co rzecz jasna nie mogło skończyć się dobrze. Nie było widać żadnej rzeczy, żadnego uderzenia, które mogłoby dać naszej reprezentantce choć cień nadziei. Wszystko to, co działało w Paryżu podczas spotkań z Marią Sakkari, Elise Mertens, czy Dianą Shnaider na szybkim twardym korcie traciło swoją wartość.
Szybko, łatwo i przyjemnie.
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) August 31, 2026
Ale nie dla tej zawodniczki, co trzeba ¯\_(ツ)_/¯
Taylor Townsend z gracją, luzem i zdecydowaniem 2 w. rundzie.
Maja Chwalińska wraca do 🏠#USOpen pic.twitter.com/bPHxdqbRT3
Ostatecznie po zaledwie godzinie i dziewiętnastu minutach gry do drugiej rundy awansowała Townsend, która zmierzy się teraz z setną zawodniczką świata, Australijką – Taylah Preston.
Wygrane Hurkacza i Świątek
Zdecydowanie więcej powodów do radości dostarczył polskim kibicom Hubert Hurkacz, choć jego czterosetowy pojedynek z Damirem Dzumhurem przypominał prawdziwy roller-coaster.
Początek spotkania w wykonaniu Wrocławianina był niezwykle nerwowy. Bośniak szybko i to aż dwukrotnie, przełamał naszego tenisistę i odskoczył na 4:1. Kiedy wydawało się, że pierwsza partia gładko padnie łupem rywala, Hubert nagle zdecydowanie podniósł poziom, dzięki czemu wygrał pięć gemów z rzędu i w imponującym stylu wygrał tego seta wynikiem 6:4.
Druga odsłona powędrowała ostatecznie na konto gracza z Bałkanów (o wszystkim zadecydował jeden break w piątym gemie), ale to był jego ostatni zryw w tym meczu. Od trzeciej partii bowiem na korcie dominował już wyłącznie Hurkacz, notując przy tym kosmiczne wręcz statystyki – stracił zaledwie jeden punkt po pierwszym serwisie, wygrał 83 procent piłek przy siatce i nie musiał bronić ani jednego break-pointa.
W czwartym secie bezradny i zmagający się dodatkowo z problemami zdrowotnymi Dzumhur nie był już w stanie nawiązać wyrównanej walki, a całe spotkanie zakończyło się po dwóch i pół godzinie.
Hubert Hurkacz to fabryka highlightów.
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) August 31, 2026
Fabryka, która dziś działa na pełnych obrotach 🏭#USOpen #JazdaHubi pic.twitter.com/O3IaF4c05c
Teraz przed najlepszym polskim tenisistą zadanie o znacznie większym poziomie trudności. O awans powalczy on ze zwycięzcą starcia pomiędzy Tallonem Griekspoorem a ulubieńcem amerykańskiej publiczności – Benem Sheltonem. Dla Hurkacza będzie to mecz o ogromnej stawce, ponieważ w całej swojej dotychczasowej karierze Polak jeszcze nigdy nie zdołał przebrnąć przez barierę drugiej rundy w US Open. Będzie to więc idealna okazja, by wreszcie przełamać tę nowojorską klątwę.
Jak natomiast wyglądał mecz Igi Świątek? Z całą pewnością można powiedzieć, że rywalka postawiła dzisiaj Polce naprawdę trudne warunki. Nie dawała za wygraną, nawet kiedy nasza tenisistka bezlitośnie spychała ją do defensywy.
Co jednak z woli walki, skoro Iga grała na tak wysokich obrotach, że w zaledwie półtorej godziny uporała się z przeciwniczką i bez problemów zameldowała się w drugiej rundzie. Xiyu Wang tym samym zanotowała trzecią porażkę w starciach z naszą reprezentantką i pożegnała się z imprezą.
Świątek w pełnej krasie 👌
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) September 1, 2026
Bardzo dobry występ i pewny awans Polki do drugiej rundy #USOpen 📈
Wychodziło jej dziś wszystko, co wyjść miało ✨#JazdaIga pic.twitter.com/VBoC751VZK
Kolejną przeszkodą na drodze Polki będzie teraz Nadia Podoroska. Nasza tenisistka ma doskonałe wspomnienia z rywalizacji z Argentynką. Obie zawodniczki zmierzyły się bowiem już ze sobą w półfinale pamiętnego dla Świątek Roland Garros 2020. Iga wygrała tamto spotkanie gładko, bez straty seta, co pozwala z ogromnym optymizmem patrzeć na jej kolejny występ na kortach Flushing Meadows. A ten już niebawem, bo w najbliższą środę.



