Patryk Klimala strzelił dwanaście bramek w obecnym sezonie K League 1 i realnie pozostaje w walce o koronę króla strzelców. Brzmi nieźle, szczególnie jeśli przypomnimy sobie, gdzie znajdował się jeszcze dwa lata temu. W Śląsku Wrocław nie zdobył ani jednej bramki w Ekstraklasie, później grał nawet w trzecioligowych rezerwach. Dziś jest podstawowym napastnikiem FC Seoul i pod względem czystych liczb wygląda lepiej od większości polskich kandydatów do gry w reprezentacji.
Po 26 występach Klimala ma 12 goli i jedną asystę, co klasyfikuje go tuż za plecami Yago Cariello, który zdobył o jedną bramkę więcej. Korea Południowa oczywiście nie jest ligą, z której wysoka pozycja w wyścigu po koronę króla strzelców powinna automatycznie oznaczać telefon od selekcjonera. Z drugiej strony trudno całkowicie ignorować napastnika regularnie grającego w jednym z najmocniejszych zespołów kraju i znajdującego się w ścisłej czołówce strzelców. Szczególnie przy obecnej sytuacji innych polskich „dziewiątek”.
Jeszcze niedawno samo zestawienie Klimali z kandydatami do reprezentacji wyglądałoby dość absurdalnie. Do Śląska Wrocław przychodził jako zawodnik mający za sobą Celtic, New York Red Bulls i Hapoel Beer Szewa, ale powrót do Polski kompletnie mu nie wyszedł. W jedenastu występach Ekstraklasy nie strzelił gola, a później znalazł się poza pierwszym zespołem. W rezerwach Śląska odpowiedział czterema bramkami w czterech spotkaniach, ale trudno było wówczas mówić o odbudowanej karierze. Przełomem okazała się Australia. W Sydney FC zdobył 11 bramek w 21 meczach A-League. Nie był to już pojedynczy dobry miesiąc, tylko cały sezon regularnego grania. Później przeniósł się do FC Seoul i obecne rozgrywki tylko potwierdzają, że odzyskał skuteczność.
Jak wygląda hierarchia napastników w reprezentacji Polski?
Jeśli dziś spróbować ustawić hierarchię polskich środkowych napastników pod kątem reprezentacji, wygląda ona znacznie mniej oczywiście niż kilka lat temu.
- Robert Lewandowski – Chicago Fire
9 meczów MLS, 6 goli, 2 asysty. We wszystkich rozgrywkach po transferze do Chicago ma siedem trafień. Mimo 38 lat pozostaje numerem jeden i tutaj nie ma większej dyskusji. Po przeprowadzce do Stanów Zjednoczonych nadal regularnie strzela, a w trzech ostatnich ligowych występach trafiał do siatki za każdym razem. - Karol Czubak – Motor Lublin
8 meczów, 5 goli. Napastnik Motoru bardzo dobrze rozpoczął sezon i pod względem samej skuteczności jest dziś jednym z najciekawszych polskich napastników. Szczególnie mocno zaznaczył się dubletem przeciwko Legii. W piątkowym meczu z Rakowem nie trafił do siatki, ale pięć bramek po ośmiu kolejkach nadal wygląda bardzo dobrze. - Karol Świderski – Widzew Łódź
7 meczów Ekstraklasy, 1 gol, 1 asysta. Liczby są przeciętne i właśnie dlatego jego pozycja nie jest dziś tak mocna, jak jeszcze niedawno. Świderski ma jednak ogromną przewagę nad częścią konkurentów: od lat regularnie dostaje powołania, zna reprezentację i wielokrotnie pokazywał, że w kadrze potrafi wyglądać lepiej niż w klubie. - Adam Buksa – Mallorca
3 mecze ligowe, 64 minuty, 1 gol. Buksa po trudnym okresie we Włoszech trafił na wypożyczenie do Hiszpanii i szybko otworzył konto bramkowe. Problemem jest na razie liczba minut, bo wszystkie trzy występy rozpoczynał na ławce. Jeśli zacznie regularnie grać, nadal będzie miał mocne argumenty do reprezentacji. - Krzysztof Piątek – Al-Duhail
„Pio” znalazł się w nietypowej sytuacji. Po sezonie zakończonym 17 bramkami Al-Duhail poinformowało go, że może szukać nowego klubu. Powodem są przede wszystkim zmiany dotyczące obcokrajowców w katarskiej lidze, a nie słaba forma Polaka. Planowane wypożyczenie do Al-Wahdy utknęło natomiast na kwestii podziału jego wysokiego wynagrodzenia.
Gdyby kryterium było wyłącznie „kto dzisiaj regularnie gra i strzela”, Klimala znalazłby się prawdopodobnie zaraz za Lewandowskim, być może na równi z Czubakiem. Świderski ma jednego gola, Buksa dopiero walczy o miejsce w składzie, Piątek zaczyna nowy sezon, Dawid Kownacki nie rozegrał w obecnych rozgrywkach ani minuty, a Arkadiusz Milik od dawna znajduje się poza normalnym rytmem meczowym.
Klimala regularnie pokonuje bramkarzy z ligi koreańskiej
Czy to wystarczy na powołanie już teraz? Urban ma Lewandowskiego, zna Świderskiego, Buksę i Piątka, logicznym wyborem wydaje się także Czubak. Nie spodziewamy się powołania dla byłego napastnika Śląska Wrocław, ale wyraźnie widać, że w kadrze narodowej brakuje oczywistych kandydatów, którzy nie generowaliby wątpliwości. Są tacy z nazwiskami, którzy nie grzeszą statystykami. Są także ci, którzy trafiają regularnie, ale w ligach o mniejszej renomie. Trudno spodziewać się, by selekcjoner ryzykował pomijając tych pierwszych kosztem drugich. Inna kwestia, czy w końcu nie powinniśmy bazować na bieżącej formie, a nie przeszłości.



